Prywatny czy publiczny? Spór o numery służbowych komórek

DI, PAP
opublikowano: 21-10-2012, 10:53

W Polsce informacja o numerach służbowych telefonów komórkowych urzędników jest informacją publiczną, ale żaden polski sąd nie przesądził jeszcze, czy urząd musi ją udostępnić. W innych krajach urzędnicy nie muszą informować o numerach swoich komórek.

W Polsce przepisy nie są aż tak szczegółowe, by miały regulować, czy numery służbowych telefonów komórkowych są informacją publiczną i czy należy ją udostępnić. W polskiej ustawie od dostępie do informacji publicznej jest tylko zastrzeżenie, że prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu "ze względu na prywatność osoby fizycznej".

Niektórzy urzędnicy, zwłaszcza wysokiego szczebla, bronią się przed udzielaniem informacji o numerach swoich komórek i dlatego spory o dostęp do takich informacji trafiają do sądów. Dotychczas w Polsce orzekały w tej sprawie tylko sądy administracyjne I instancji, czyli sądy wojewódzkie.

Zarówno Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie, jak i WSA we Wrocławiu oraz WSA w Warszawie zgodnie orzekły, że informacja o numerach telefonów komórkowych jest informacją publiczną. Sądy nie przesądziły jednak, czy urząd musi takiej informacji udzielić.

Zasada jest bowiem taka, że sąd - gdy trafia do niego skarga na bezczynność prezydenta, burmistrza itd. - najpierw bada, czy dane, których żąda skarżący, są w ogóle informacją publiczną. Jeśli uzna, że jest to informacja publiczna - a tak właśnie orzekły wszystkie trzy WSA w sprawie numerów służbowych komórek - to zobowiązuje prezydenta, burmistrza, wójta itp., by odpowiedział na wniosek obywatela. Urząd ma wówczas dwie możliwości: albo udzielić informacji albo odmówić jej udzielenia, powołując się na przykład na "prywatność osoby fizycznej". Jeśli urząd wyda decyzję odmowną, obywatel żądający takiej informacji może znów poskarżyć się, ale będzie to już całkiem odrębna skarga.

Dotychczas polskie sądy wojewódzkie nie zajmowały się skargami na odmowę udzielenia informacji o numerach telefonów komórkowych. Dlatego żadna z nich nie trafiła też jeszcze do sądu wyższej instancji, czyli Naczelnego Sądu Administracyjnego.

W wywiadzie udzielonym PAP sędzia NSA Irena Kamińska uchyliła się od jednoznacznego rozstrzygnięcia sporu, bo - jak powiedziała - jest jej niezręcznie wypowiadać się na temat spraw, które być może znajdą się w NSA. "Gdybym miała dywagować, to powiedziałabym tak: telefon służbowy służy do porozumiewania się w celu realizacji zadań służbowych. Nawet, jeżeli ktoś zabiera go do domu, to – jak rozumiem – robi to po to, by móc kontaktować się w celach służbowych również po godzinach pracy, np. ze współpracownikami".

Jednocześnie sędzia zastrzegła, że nie wydaje jej się, by obywatel musiał kontaktować się z funkcjonariuszem za pomocą telefonu komórkowego. "To nie jest jedyna forma bezpośredniego kontaktu" - powiedziała, przypominając, że w tym celu właśnie są ustalane i podawane do publicznej wiadomości godziny urzędowania, w których każdy obywatel może mieć bezpośredni kontakt z osobą pełniącą funkcje publiczne.

W Szwecji na ogół numery telefonów komórkowych do przedstawicieli najwyższych władz nie są publicznie jawne. W ten sposób zwykli obywatele nie mogą skontaktować się na przykład z premierem Szwecji Fredrikiem Reinfeldem. "Nie wynika to z przepisów prawa, ale z praktyki. Po prostu są inne, lepsze sposoby kontaktu z premierem" - powiedziała PAP rzeczniczka premiera Roberta Alenius. Standardowo każdy Szwed może zadzwonić na numer stacjonarny do sekretariatu premiera lub wysłać maila za pomocą internetowego formularza, otrzymując potwierdzenie wysłania listu na swój adres poczty elektronicznej.

"To minister czy polityk sam decyduje o tym, czy podać swój numer telefonu komórkowego" - powiedziała rzeczniczka premiera. W Szwecji częściej numer telefonu komórkowego ujawniany jest przez polityków niższej rangi. Ze strony internetowej kancelarii premiera wynika, że taki kontakt preferują na przykład dwaj doradcy polityczni szwedzkiej minister ds. UE Birgitty Ohlsson.

Brak podanego numeru komórkowego może jednak mylić. W wielu szwedzkich urzędach dzwoniąc na numer stacjonarny można zostać automatycznie przełączonym na numer komórkowy. Numery telefonów komórkowych częściej podają przedstawiciele władz samorządowych. Im mniejsza gmina, tym łatwiej o taki kontakt.

Również w Wielkiej Brytanii nikt nie ma obowiązku podawania prywatnego numeru telefonu, bez względu na to, czy jest osobą prywatną, czy publiczną. Do osób publicznych telefonuje się przez centralę, sekretariat lub rzecznika. Numer jest na ogół dostępny w internecie.

Brytyjczycy, choć są społeczeństwem szeroko inwigilowanym, są także bardzo wyczuleni na punkcie swojej prywatności. Szeroko rozpowszechniona jest tu praktyka korzystania z automatycznych sekretarek. Posiadacz telefonu odsłuchuje wiadomości i przygląda się wyświetlonej liście numerów i rzadko osobiście oddzwania, jeśli widzi numer po raz pierwszy, albo gdy wiadomość zostawia ktoś nieznajomy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, PAP

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu