Przecena ropy to ostrzeżenie przed korektą

Jaogda Fryc
opublikowano: 18-04-2016, 22:00

Jarosław Niedzielewski z Investors TFI ostrzega przed zimnym prysznicem dla inwestujących na rynkach wschodzących.

Producenci odpowiedzialni za prawie połowę globalnego wydobycia ropy nie porozumieli się w sprawie zamrożenia produkcji. Fiasko spotkania w katarskim Doha spędziło sen z powiek tym, którzy obstawiali pozytywne zakończenie negocjacji. Na wieść o braku porozumienia ceny ropy nurkowały w poniedziałek nawet o 8 proc. Spadki przetoczyły się też przez rynki akcji, a największa przecena dotknęła giełdy azjatyckie. Taniały też waluty rynków wschodzących. © Ⓟ

3 PYTANIA DO JAROSŁAWA NIEDZIELEWSKIEGO, DYREKTORA DEPARTAMENTU INWESTYCJI W INVESTORS TFI

1 Czy brak porozumienia w Doha ma znaczenie dla rynków wschodzących, w tym dla Polski?

Brak porozumienia może być kamieniem, który wywoła lawinę, jeśli inwestorzy ponownie zaczną obawiać się wpływu niskich cen surowców energetycznych na wypłacalność spółek wydobywczych i tym samym kondycję sektora bankowego w USA i Europie. Jeśli awersja do ryzyka dotknie innych surowców, a inwestorzy zaczną szukać schronienia w dolarze, to po jedenastu tygodniach hossy na rynkach wschodzących inwestorów może czekać zimny prysznic. Na razie jednak większość rynków akcji, obligacji, a także walut wygląda względnie spokojnie. Nie ma żadnych objaw paniki i ucieczki od ryzyka. Dlatego traktowałbym poniedziałkowespadki cen ropy jako pierwsze ostrzeżenie przed korektą, która po tak szalonym odreagowaniu — również w Polsce — powinna niedługo nastąpić. Natomiast nie jest to jeszcze sygnał do rzucenia ręcznika na deski.

2 Czy ropa będzie dalej tanieć?

Spotkanie w Doha udowodniło, że każda ze stron gra w swoją grę, co szczególnie widać po sprzecznych wypowiedziach przedstawicieli Arabii Saudyjskiej. Jest to kraj, który już raz zdecydował się na spore ograniczenie produkcji, próbując podtrzymywać ceny ropy w pierwszej połowie lat 80. Skończyło się na tym, że inne kraje wykorzystały szansę na przejęcie kontraktów na dostawy ropy i Arabia straciła udział w rynku, który od

1986 r. musiała odzyskiwać przez gwałtowny wzrost produkcji. Nie wierzę więc, że popełnią ten sam błąd i zgodzą się własnym kosztem promować ropę z Iranu czy amerykańskich łupków. Z tego względu nie liczyłbym na cenotwórcze bodźce płynące z Bliskiego Wschodu. Ważniejsze są decyzje podejmowane właśnie przez amerykańskie banki dotyczące finansowania spółek łupkowych. Ograniczenie linii kredytowych dla tych firm bardzo szybko wpłynie na gwałtowny spadek produkcji ropy w USA. To raczej ten mechanizm może prowadzić do podtrzymania zwyżek na ropie, a nie rozmowy w Doha czy Moskwie. Dopóki ten scenariusz nie zacznie się realizować, ceny ropy mogą znowu zacząć oscylować w granicach 35 USD za baryłkę.

3 Czy w takim otoczeniu możemy obawiać się deflacji?

Inflacja nie zniknęła definitywnie. Została ona jedynie przykryta przez spadki cen surowców. To, że inflacja wciąż się tli, widać po wskaźnikach bazowych, liczonych po wyłączeniu cen żywności i energii. Do deflacji, w rozumieniu japońskim, wciąż daleko w USA i Europie. Tym bardziej że dynamika kredytu konsumpcyjnego jest wysoka. Również znaczący wzrost cen nieruchomości w USA, Wielkiej Brytanii czy w Niemczech nie jest przejawem deflacyjnych nastrojów. Straszenie widmem deflacji jest raczej narzędziem wykorzystywanym np. przez prezesa EBC do usprawiedliwienia dalszych działań w ramach wojen walutowych.

Rozmawiała Jagoda Fryc

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jaogda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy