Przed nami rynek byka

DI
16-02-2010, 14:53

...uważa Mark Mobius, prezes Templeton Asset Management. I zastrzega, że wzrosty będą z pewnością przerywane znaczącymi korektami.

Po katastrofalnych spadkach pod koniec 2008 r., rynki wschodzące zanotowały w 2009 r. imponujące wzrosty. W najbliższej przyszłości, stopy procentowe w krajach rozwiniętych powinny pozostać na bardzo niskich poziomach, z uwagi na słabe prognozy wzrostów, a to z kolei powinno sprzyjać przepływowi kapitału w stronę rynków wschodzących w 2010 roku.

Biorąc pod uwagę potężne odbicie na rynkach akcji w 2009 roku, trudno przewidzieć, czy możemy liczyć na porównywalne wzrosty w roku kolejnym. Rynki wschodzące z natury charakteryzują się większą zmiennością, która będzie nam towarzyszyć także w 2010 roku. Choć w przypadku rynków wschodzących nie można jeszcze mówić o bańce spekulacyjnej, to uważamy, że dalsze wzrosty cen akcji z obecnych poziomów mogą ostatecznie doprowadzić do ich przeszacowania.

Sądzimy zatem, że rynek byka będzie z pewnością przerywany znaczącymi korektami, wskutek takich czynników, jak wzmożone gromadzenie kapitału, wahania cen surowców oraz brak ożywienia popytu ze strony USA i jego możliwy wpływ na działalność eksportową.

Niemniej jednak, uważamy, że solidne fundamenty wielu rynków wschodzących będą sprzyjać ich wysokim wzrostom w średniej i dłuższej perspektywie. Dotyczy to w szczególności krajów BRIC, należących do najszybciej rozwijających się gospodarek na świecie, które będą miały największy udział w światowym wzroście gospodarczym.


Niniejsze poglądy Marka Mobiusa pochodzą z analizy 2009 Przegląd rynku i perspektywy inwestycyjne, pracy zbiorowej specjalistów Franklin Templeton

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Przed nami rynek byka