Przedsiębiorcy budowlani prognozują wzrost

Agnieszka Zielińska
opublikowano: 25-01-2011, 00:00

Co druga firma budowlana uważa, że jej wyniki za 2010 r. będą gorsze niż konkurencji. W tym roku ma być nieco lepiej.

Firmy tną koszty i pracują na zerowej marży

Co druga firma budowlana uważa, że jej wyniki za 2010 r. będą gorsze niż konkurencji. W tym roku ma być nieco lepiej.

Firmy budowlane przewidują, że w 2011 r. wzrost produkcji w branży będzie niewielki: osiągnie 3,2 proc. — wynika z raportu trzech firm: KPMG, CEE Research i Norstat. W porównaniu z badaniem z marca 2010 r. prognozy nieco się pogorszyły.

Liczą się kontakty

Prawie 37 proc. przedsiębiorstw ma mniej zamówień niż rok wcześniej. Także umowy podpisane na osiem miesięcy do przodu to wynik nieco gorszy niż w marcu 2010 r. Największymi optymistami są firmy z sektora budownictwa inżynieryjnego. Według nich produkcja budowlana wzrośnie w tym roku o 2 proc. Pozostałe firmy z branży prognozują zaledwie 0,3 proc. wzrostu.

Ponadto niemal co druga polska firma budowlana przewiduje, że jej wyniki z 2010 r. będą gorsze niż konkurencji. Prognozy na 2011 r. są bardziej optymistyczne. Na poprawę liczy 56 proc. firm ogólnobudowlanych i 60 proc. z sektora inżynieryjnego.

Jednocześnie niemal co trzecia firma jest gotowa przyjmować zlecenia z zerową lub ujemną marżą.

Przedsiębiorstwa najczęściej zdobywają kontrakty przez kontakty osobiste. Taką formę zdobywania zleceń preferuje niemal 94 proc. przedsiębiorstw. Z kolei dla firm z segmentu budownictwa inżynieryjnego głównym źródłem zleceń są przetargi.

Optymalizacja kosztów

Wszystkie badane przedsiębiorstwa mają poczucie, że ich możliwości rozwoju są mocno ograniczone. Ich zdaniem największą barierą jest biurokracja, problemem są również wysokie koszty pracy i kłopoty z pozyskaniem finansowania, a także zmniejszenie aktywności deweloperów, zwłaszcza mieszkaniowych.

Na szczęście w tym segmencie sytuacja stopniowo wraca do równowagi. W ostatnich miesiącach nastąpił wyraźny wzrost liczby inwestycji mieszkaniowych. Oznacza to wzrost zamówień zarówno dla dużych firm wykonawczych, jak i podwykonawców.

Zdaniem Stevena Baxteda, szefa zespołu doradztwa dla sektora budownictwa i nieruchomości KPMG, brak wykwalifikowanej siły roboczej w Polsce nie jest już poważnym problemem. Większym jest biurokracja, która ogranicza wzrost małych i średnich przedsiębiorstw, podobnie jak konkurencja i wysokie koszty pracy.

Według autorów raportu, priorytetem dla polskich przedsiębiorstw budowlanych w najbliższych miesiącach będzie zwiększenie efektywności i usprawnienie zakupów. Autorzy opracowania zauważają również, że coraz więcej przedsiębiorców szuka strategicznego partnera. W porównaniu do poprzedniego raportu z 2009 r., liczba takich firm wzrosła o blisko 60 proc. Dla porównania, przejmowanie innych spółek to dla nich sprawa drugorzędna.

W podsumowaniu eksperci zwracają uwagę, że przez pogorszenie koniunktury firmy coraz częściej tną koszty i oszczędzają. Tym kryterium kierują się zarówno w doborze dostawców, jak i podczas zakupów. Ponadto z uwagi na liczne przestoje w pracach i związany z tym brak płynności finansowej dla wielu firm wyzwaniem stało się finansowanie bieżącej działalności.

okiem eksperta

Steven Baxted, szef zespołu doradztwa dla sektora budownictwa i nieruchomości KPMG w Polsce

Na rynku dominuje niepewność

W porównaniu z innymi krajami Europy Środkowej i Wschodniej kryzys dotarł do polskiego sektora budowlanego z opóźnieniem i w stosunkowo łagodnej formie. Do początku 2010 r. można było mówić o spowolnieniu wzrostu sektora, nie zaś o poważnej recesji. Sytuację ratowała przede wszystkim ogromna skala inwestycji publicznych w infrastrukturę i liczne projekty w sektorze mieszkaniowym rozpoczęte w poprzednich latach.

W pierwszych miesiącach 2010 r. odnotowaliśmy jednak niepokojące spadki, związane z wyjątkowo ostrą zimą i stopniowym wyhamowywaniem inwestycji mieszkaniowych w 2009 r.

Sezon letni znowu przyniósł ożywienie i sektor budowlany, zgodnie z prognozami, utrzymał w 2010 r. poziom produkcji zbliżony do 2009 r. Obecnie wzrostu przychodów spodziewa się tylko co druga badana firma. Co więcej, przedstawiciele firm wskazują, że są zmuszeni działać w niepewnych warunkach. Badanie pokazuje ponadto, że co szósta firma nie jest w stanie przewidzieć, jak będzie wyglądała sprzedaż w 2011 r.

okiem eksperta

Zbigniew Bachman, prezes Fundacji Wszechnicy Budowlanej

Podwykonawcy nie potrafią się skonsolidować

W najlepszej sytuacji są najwięksi wykonawcy prac budowlanych. Większość ma podpisane kontrakty. Gorzej przedstawia się sytuacja dużej grupy podwykonawców, którzy są już mniej pewni zleceń i z tego powodu mają kłopoty z utrzymaniem płynności finansowej. Firmy podwykonawcze działające w sektorze nie mają gwarancji zapłaty za wykonane prace, co odbija się na ich kondycji finansowej. Kilka lat temu próbowano wprowadzić ustawę o gwarancjach zapłaty, niestety bez powodzenia. Mimo to prognoza na 2011 r. nie będzie zła. Byłaby jednak lepsza, gdyby nie rezygnacja z części zakontraktowanych prac w sektorze publicznym, co oznacza mniejszą liczbę zleceń dla podwykonawców. Problemem tego segmentu rynku jest również brak konsolidacji. Duże firmy budowlane umieją się połączyć w konsorcja i pracować razem, mniejsze i średnie, niestety, tego nie potrafią.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Zielińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy