Czytasz dzięki

Przedsiębiorcy obawiają się zagrożeń wewnętrznych

  • Materiał zewnętrzny
opublikowano: 11-02-2020, 22:00

Pomimo światowych zawirowań polityczno-gospodarczych największe obawy polskiego biznesu dotyczą zjawisk lokalnych — wzrostu kosztów, zmian w regulacjach środowiskowych, braku zdolności współpracy biznesu przy stawianiu czoła tym wyzwaniom

Na przełomie 2019 i 2020 r. poziom postrzeganego ryzyka w krajowej gospodarce był najwyższy od 2011 r. Tak wynika z nowatorskiej analizy przeprowadzonej przez SpotData i KUKE na podstawie informacji zawartych w prawie milionie artykułów prasowych opublikowanych w „Pulsie Biznesu” w ostatnich 20 latach. Analiza, wraz z rankingiem ryzyk i zagrożeń, z którymi zmierzą się firmy w roku 2020, została opisana na łamach raportu „Ranking ryzyk gospodarczych 2020 — Kończy się dekada strachu. Jaka dekada się zaczyna?”.

Panuje
powszechne przekonanie, że w 2020 r. globalne napięcia o charakterze
gospodarczym będą słabnąć. Pojawiły się natomiast nowe zagrożenia, jak choćby
koronawirus, który „zainfekował” gospodarkę chińską i zaburzył międzynarodowe
łańcuchy dostaw. Polskie firmy z globalnymi wstrząsami radzą sobie jak na razie
relatywnie dobrze. Bardziej niepokoją je zjawiska lokalne, szczególnie rosnące
koszty działalności gospodarczej i konieczność ciągłego wdrażania nowych
regulacji. Wyzwaniem mogą być ryzyka związane z regulacjami klimatycznymi.
Jeśli nie będą one wprowadzane globalnie, a jedynie regionalnie, to staniemy
się mniej konkurencyjni np. względem Azji.
Wyświetl galerię [1/8]

Janusz Władyczak, prezes KUKE:

Panuje powszechne przekonanie, że w 2020 r. globalne napięcia o charakterze gospodarczym będą słabnąć. Pojawiły się natomiast nowe zagrożenia, jak choćby koronawirus, który „zainfekował” gospodarkę chińską i zaburzył międzynarodowe łańcuchy dostaw. Polskie firmy z globalnymi wstrząsami radzą sobie jak na razie relatywnie dobrze. Bardziej niepokoją je zjawiska lokalne, szczególnie rosnące koszty działalności gospodarczej i konieczność ciągłego wdrażania nowych regulacji. Wyzwaniem mogą być ryzyka związane z regulacjami klimatycznymi. Jeśli nie będą one wprowadzane globalnie, a jedynie regionalnie, to staniemy się mniej konkurencyjni np. względem Azji. Fot. WM

Dyskusja nad zaprezentowanymi wnioskami oraz nowymi zagrożeniami, które dostrzegają przedstawiciele biznesu, odbyła się w redakcji „Pulsu Biznesu”.

Swojskie obawy

Analiza ujawnia dość zaskakujący profil ryzyka w Polsce. Wynika z niej, że największe obawy biznesu dotyczą kwestii nie globalnych, lecz lokalnych, w szczególności rosnących kosztów działalności gospodarczej wynikających z podniesienia płacy minimalnej, wyższych cen surowców i energii, regulacji środowiskowych czy narastających zagrożeń związanych z reputacją. Polskie firmy z globalnymi wstrząsami radzą sobie jak na razie relatywnie dobrze, co potwierdzali uczestnicy debaty.

W czasie debaty wiele głosów wskazywało, że dziś to nie strona przychodowa jest największym problemem firm, lecz marże. Odpowiedzią na topniejącą zyskowność mają być innowacje, choć te wcale nie są łatwe do wdrażania. Karol Zduńczyk, prezes Korporacji Budowlanej Doraco, uważa, że odpowiedzią na rosnące koszty pracy oraz trudności w zatrudnianiu pracowników w branży budowlanej może być zwiększenie skali zastosowań prefabrykatów. Na razie jest to w dużej mierze pieśń przyszłości ze względu na ograniczenia biurokratyczne i niską dostępność prefabrykatów na rynku krajowym (większość produkcji jest eksportowana).

Automatyzacja i zaufanie

Jednym z kluczowych rodzajów innowacji ma być automatyzacja. Chociaż wiele firm decyduje się na inwestycje w maszyny, to jest to dużo trudniejsze, niż wydaje się ekonomistom. Jak stwierdziła Wanda Stypułkowska, prezes MPS International i Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego, automatyzacja często stoi w sprzeczności z wymaganiami rynku, na którym nasilają się oczekiwania personalizacji oraz indywidualnego podejścia do konsumenta, co przekłada się na potrzebę produkcji tylko niewielkich partii.

Uczestnicy debaty byli zgodni, że tym, co utrudnia polskim firmom znalezienie odpowiedzi na narastające wyzwania, jest brak współpracy i zaufania. To utrudnia podejmowanie inicjatyw, które wymagają dzielenia kosztów i dzielenia się informacjami. Maciej Formanowicz, prezes i założyciel Fabryk Mebli Forte, podkreślał, że zwiększenie współpracy pozwoliłoby m.in. na osiąganie wyższych marż w ekspansji zagranicznej dzięki np. lepszemu rozpoznaniu rynku i kanałów dostaw. Jednocześnie prezes Forte pozostaje sceptyczny wobec możliwości realizacji tego postulatu w coraz bardziej podzielonym społeczeństwie, przywołując cytat z Cypriana Kamila Norwida z 1862 roku: „(…) Jesteśmy żadnym społeczeństwem. Jesteśmy wielkim sztandarem narodowym”.

Wschodzącym, a dotychczas niedocenianym ryzykiem dla firm w Polsce, jest rosnąca wrażliwość reputacyjna. W Polsce świadomość tego ryzyka dopiero zaczyna nabierać znaczenia. Tak jak debata publiczna zmaga się z inwazją tzw. fake newsów, tak wiele firm zmaga się z wyzwaniami dotyczącymi komunikacji. Dobrą reputację można szybko stracić przez nierzetelnych youtuberów czy blogerów, którzy mogą wywołać kryzys wizerunkowy i zmniejszyć zaufanie do marki. Szczególny wpływ na to mają dwa trendy: rosnąca rola mediów społecznościowych, które w przeciwieństwie do tradycyjnych są pozbawione „filtrów eksperckich”, oraz rozwój różnorodnych ruchów konsumenckich, które wywierają na firmy bardzo dużą presję, przede wszystkim w sprawach środowiskowych.

Zagrożenia oswojone

Z raportu oraz dyskusji wynika, że polski biznes relatywnie nisko ocenia ryzyka zewnętrzne, m.in. te związane z eksportem czy zmianą miejsca Polski w międzynarodowych łańcuchach dostaw. Może to wynikać z tego, że polscy eksporterzy w 2019 r. doświadczyli tylko spowolnienia wzrostu eksportu, nie zaś jego spadku, jak było to na świecie. W przypadku niektórych rynków wzrost eksportu nawet przyspieszył, np. do Chin, USA, na Ukrainę. Oczekiwania niewielkiego odbicia światowej gospodarki w 2020 r. dają podstawy do umiarkowanego optymizmu. Jednak, jak podkreśla Janusz Władyczak, prezes KUKE, powodem do obaw może być wystąpienie „czarnych łabędzi”, czyli mało prawdopodobnych, ale dotkliwych wydarzeń. Przykładem byłaby światowa epidemia wirusa.

Zarówno uczestnicy debaty, jak i autorzy raportu wskazują,że niedocenianym ryzykiem dla niektórych polskich firm może być ekspansja ukraińskiej gospodarki. Choć generalnie rozwój Ukrainy leży w interesie Polski, to ewentualny wyjazd części ukraińskich pracowników mocno uderzyłby w aktywność gospodarczą w naszym kraju. Co więcej, niektóre firmy muszą się przygotować na szybko rosnącą konkurencję ze strony firm ukraińskich. Dotyczy to zwłaszcza branż takich jak meblarstwo, przetwórstwo żywności czy IT. Ukraińskie firmy mogą zastępować polskie w międzynarodowych łańcuchach dostaw, korzystając z wykwalifikowanej siły roboczej i zdecydowanie niższych niż w Polsce kosztów pracy.

Do innych ryzyk zalążkowych, które w roku 2020 mogą — choć nie muszą — mieć negatywny wpływ na firmy, są: geopolityka, inflacja, tempo cyfryzacji, susze i wirusy. Warto się im przyglądać, by zareagować z wyprzedzeniem.

O raporcie

Raport „Ranking ryzyk gospodarczych 2020. Kończy się dekada strachu. Jaka dekada się zaczyna?” został opublikowany przez SpotData dzięki partnerstwu KUKE SA. W raporcie znajduje się lista dziesięciu najważniejszych ryzyk, z którymi zmierzą się firmy w tym roku. Zbadana została również wrażliwość różnych branż na te ryzyka. Autorzy wzięli pod uwagę następujące branże: przemysł spożywczy, produkcja odzieży, przetwórstwo materiałów (papier, plastik, metale), przetwórstwo chemiczne, kosmetyki, przemysł motoryzacyjny, budownictwo, IT, handel. Zapraszamy do zapoznania się z raportem na stronie: https://raporty.spotdata.pl/ryzyka_2020

Janusz Władyczak, prezes KUKE:

Panuje powszechne przekonanie, że w 2020 r. globalne napięcia o charakterze gospodarczym będą słabnąć. Pojawiły się natomiast nowe zagrożenia, jak choćby koronawirus, który „zainfekował” gospodarkę chińską i zaburzył międzynarodowe łańcuchy dostaw. Polskie firmy z globalnymi wstrząsami radzą sobie jak na razie relatywnie dobrze. Bardziej niepokoją je zjawiska lokalne, szczególnie rosnące koszty działalności gospodarczej i konieczność ciągłego wdrażania nowych regulacji. Wyzwaniem mogą być ryzyka związane z regulacjami klimatycznymi. Jeśli nie będą one wprowadzane globalnie, a jedynie regionalnie, to staniemy się mniej konkurencyjni np. względem Azji.

Maciej Formanowicz, prezes Fabryk Mebli Forte:

Niewątpliwie dużym zagrożeniem dla polskiej gospodarki może być sytuacja globalna: ochłodzenie koniunktury, koronawirus chiński. Największym jednak ryzykiem jesteśmy my sami. Potrafimy jednoczyć się przeciw rzeczywistym — a częściej wyimaginowanym — wrogom, ale brakuje nam konsensusu w rozwiązywaniu najistotniejszych bieżących problemów. Potrzebujemy przejrzystej i spójnej strategii w wielu obszarach: energii, ekologii, edukacji, zatrudnienia i migracji. Nieskuteczne wspieranie polskiej branży transportowej może okazać się dramatyczne w skutkach. Administracyjne podnoszenie płacy minimalnej spowoduje taki wzrost kosztów produkcji, że przestaniemy być konkurencyjni w wielu branżach, zwłaszcza eksportowych.

Wanda Stypułkowska, prezes MPS International i Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego:

Branża kosmetyczna dostrzega duże ryzyko związane z nieprzewidywalnością prawa dotyczącego odpadów, zwłaszcza ROP. Nowy system narzuci wyższe opłaty za wprowadzanie do obrotu produktów w opakowaniach, a Ministerstwo Klimatu nie przekazuje nam żadnych szczegółów. Wydaje się, że prawo jest tworzone chaotycznie, bez uwzględniania najlepszych praktyk z innych krajów czy wniosków płynących z popełnianych tam błędów. Kolejne ryzyko dotyczy internetu i wpływu fałszywych informacji dotyczących bezpieczeństwa kosmetyków, popularyzowanych przez influencerów. Duży wpływ takich informacji rodzi obawy, że prawo może powstawać w oparciu o nieuzasadnione obiekcje, a nie naukę i fakty.

Karol Zduńczyk, prezes Korporacji Budowlanej Doraco:
W branży budowlanej dużym ryzykiem są koszty pracy i trudności w pozyskaniu pracowników. Na budowach nie mamy jeszcze robotów, które murują budynki, aby zautomatyzować część prac budowlanych. Odpowiedzią na ten problem może być większe wykorzystanie prefabrykatów, jednak w Polsce czas oczekiwania na gotowe elementy jest bardzo długi, gdyż w większości produkcja jest kierowana na eksport. Bardzo dużym ryzykiem jest brak współpracy na linii generalny wykonawca-inwestor. Widać wolę walki, a brakuje myślenia, jak wspólnie realizować projekt.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Pastor, Alicja Defratyka, Ignacy Morawski, SpotData

Polecane