Przedspotkanie ze Szwedem

Rozmawiała Beata Krawucka
26-11-2014, 00:00

Rozmowa z Conradem Wallenrodhe, szwedzkim adwokatem z kancelarii Linklaters, od kilkunastu lat mieszkającym w Polsce

„Puls Biznesu”: Jak Polacy reagują, gdy się pan przedstawia?

Zobacz więcej

Conrad Wallenrodhe ARC

Conrad Wallenrodhe, szwedzki adwokat z kancelarii Linklaters, od kilkunastu lat mieszkający w Polsce: Różnie, czasem z niedowierzaniem, a czasem żartem. Zdarzało się to dawniej zwłaszcza przy zamawianiu taksówki: „Jak się pan nazywa, Konrad Wallenrod? To ja jestem Bolesław Chrobry!”. A czasem nie ma reakcji i wtedy nie wiem, czy rozmówca nie dosłyszał, czy może wagarował na lekcjach polskiego.

A jak Szwedzi by reagowali w podobnej sytuacji?

Nie byłoby żadnej reakcji i to nie tylko dlatego, że Szwedzi są bardzo poprawni i grzeczni. Szwedowi po prostu nie przyszłoby do głowy, że ktoś może dla żartu przedstawić się historycznym lub literackim pseudonimem. Szwedzka grzecznościowa poprawność też ma pewną specyfikę. Polacy bywają zszokowani, że Szwedzi zwracają się na ty od razu i do wszystkich, niezależnie od wieku czy stanowiska, także w biznesie. Pod tym względem Szwedzi bardzo się różnią od Polaków, którzy są bardzo przywiązani do form oficjalnych, że nie wspomnę o stopniach naukowych przed nazwiskiem. W Szwecji nie ma tytułomanii, ludzie zwracają się do siebie po imieniu. Nie ma przechodzenia na ty dopiero po jakimś czasie i za obopólną zgodą, picia bruderszaftów. Wyjątkiem jest chyba tylko rodzina królewska. Do króla i królowej nie wypada mówić na ty, ale do szefa, nawet bardzo wysoko postawionego, jak najbardziej. Ale uwaga: to nie jest oznaka zażyłości, więc nie należy tego wykorzystywać.

Czym szwedzki szef może zaskoczyć polskiego pracownika?

Tym, że zapyta go, co sądzi o rozważanym właśnie w firmie problemie — niezależnie od tego, czy będą to sprawy socjalne, czy priorytetowy projekt. I nie będzie to pytanie wyłącznie grzecznościowe. Szwedzki szef lubi rozważyć wszystkie za i przeciw, rozpoznać wszelkie zagrożenia, dokonać rzetelnej analizy wszystkich czynników, zanim podejmie decyzję. Dlatego interesujego opinia jak największej liczby osób.

Pracownicy chyba czują się dowartościowani takim podejściem?

Na ogół tak, ale nie wszyscy polscy pracownicy potraktują to jako atut. Niektórzy bywają skonsternowani, że szef pyta ich o zdanie, a nie mówi wprost, co mają robić. Są przyzwyczajeni raczej do wykonywania poleceń, a nie do współdecydowania o losach firmy. W Polsce dominuje raczej model norweski, w którym decyzje z reguły podejmuje naczelny zarządzający.

Szwedzi różnią się podejściem do biznesu od Norwegów. A od Finów i Duńczyków?

Każdy skandynawski naród jest inny. Na półwyspie funkcjonuje pojęcie skandynawskiego „dream teamu”, w którym Norweg pełniłby funkcję dyrektora ekonomicznego, bo potrafi najlepiej rachować i trzymać w ryzach koszty, Fin byłby dyrektorem technicznym, gdyż to naród kreatywny i innowacyjny, Duńczyk świetnie nadawałby się na dyrektora marketingu i sprzedaży, bo to doskonali handlowcy. A Szwed byłby dyrektorem administracyjnym, bo to mistrz planowania i prac zespołowych. W tym modelu nie ma dyrektora zarządzającego, tylko czterech równorzędnych dyrektorów.

Może tym dyrektorem zarządzającym powinien być Polak? Jak Szwedzi nas postrzegają?

Polacy zawsze stanowili w Szwecji znaczną mniejszość narodową i Szwedzi zdołali ich poznać jako wykształconych, zaradnych i lojalnych pracowników. W ogóle Skandynawowie doceniają Polaków za pracowitość, kreatywność i zaradność. Szacunek budzi to, że Polacy nie odbiegają już wykształceniem i znajomością języków od Skandynawów, a nierzadko są w tym lepsi. Z drugiej strony jednak — jest w języku szwedzkim określenie „polski sejm”, które oznacza chaos, sytuację, gdy wszyscy mówią, a nikt nie słucha. Ale myślę, że gdyby wziąć najlepsze cechy polskie i skandynawskie, powstałby z tego doskonały „dream team”.

A jak Polacy podchodzą do robienia biznesu w Szwecji? Co im przeszkadza?

To co jest typową cechą Szwedów, czyli dystans, ogromna ostrożność i skłonność do analizowania wszystkiego w najdrobniejszych szczegółach. Polak jest znacznie bardziej skory do podejmowania ryzyka w biznesie. Potrafi „strzelić z biodra” i czasem bardzo celnie trafia. Jeden z polskich przedsiębiorców, który bezskutecznie szukał w Szwecji partnera do biznesu, powiedział mi kiedyś rozgoryczony: „Oni dwa razy pomyślą, zanim nic nie zrobią”.

Może nie doceniał roli analizy w biznesie?

Nawet Norwegowie żartują ze Szwedów, że są takimi mistrzami planowania, iż organizują nawet „przedspotkania” przed właściwymi spotkaniami, żeby jeszcze dokładniej je zaplanować. Ale gdy Szwed podejmie wreszcie decyzję, to działa szybko, zdecydowanie i nie wycofuje się łatwo.

Dlatego współpraca ze Szwedami jest długofalowa.

A co szwedzkim biznesmenom przeszkadza w prowadzeniu działalności w Polsce?

Wiadomo, że są tu skomplikowane przepisy prawne, zawiłe prawo podatkowe (dzięki czemu są i prawnicy, którzy temu zaradzą), ale są też sprawy drobniejsze, ale irytujące, bo utrudniają życie, np. prowadzenie korespondencji za pomocą listów poleconych z potwierdzeniem odbioru czy przedstawianie zaświadczeń o niekaralności. Czyli zbyt drobiazgowa i nietworząca wartości dodanej biurokracja. W Skandynawii wszystko odbywa się na podstawie oświadczeń i to wystarcza. Jest transparentnie. Dotyczy to też zarobków. Nie ma problemu, żeby dowiedzieć się np. ile zarabia sąsiad, jeśli by to kogoś interesowało.

Czyli Szwedzi lubią nie tylko swoją prywatność?

Wszyscy lubimy wiedzieć. Ale jest różnica, gdyż w Polsce zarobki należą do sfery prywatnej, a w Szwecji jest to raczej sfera publiczna.

Który stereotyp o Szwedach jest bliższy prawdy: że są melancholijni, bo mają wysokie podatki i ponury klimat? że są punktualni i stoją w kolejkach bez narzekania? czy że są chłodni i nie okazują uczuć?

Większość z tych stwierdzeń jest zaskakująco trafna. Czasy okrutnych wikingów dawno minęły. Szwedzi to cichy spokojny i uprzejmy naród, który unika konfliktów. I tych międzynarodowych, i międzyludzkich.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiała Beata Krawucka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Przedspotkanie ze Szwedem