Przełom w Pepeesie jest już blisko

Adrian Boczkowski
opublikowano: 22-02-2011, 00:00

Akcje łomżyńskiej spółki mocno drożeją od siedmiu sesji. Wiemy, dlaczego

Pepees odpowiada za jedną czwartą polskiej produkcji skrobi ziemniaczanej i jej przetworów. Jego kurs właśnie wyłamał się z ponad-dwuletniej konsolidacji. Na wykresie pojawiła się wczoraj siódma z kolei biała świeca. Kurs wzrósł od 10 lutego przy rosnących obrotach o 40 proc., do 0,73 zł.

Wiele wskazuje jednak na to, że Pepees nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Niewielu inwestorów orientuje się bowiem w sytuacji rynku skrobi ziemniaczanej. Tu najwięksi europejscy producenci z Holandii, Niemiec i Francji (80 proc. podaży w UE) opróżnili magazyny gotowych produktów latem zeszłego roku. Tymczasem po długiej zimie lato okazało się suche, a jesień — mokra. W rezultacie zbiory ziemniaków były niskie. Skrobi brakuje na rynku, o czym otwarcie mówią jej producenci w kraju i za granicą (np. KMC). Taka sytuacja będzie trwała prawdopodobnie jeszcze półtora roku, bo nawet potencjalny tegoroczny urodzaj ziemniaków nie wystarczy do odbudowy zapasów. Z powodu nierównowagi rynkowej oraz wyraźnego wzrostu cen substytutów opartych na przerobie zbóż rynkowa cena skrobi poszybowała już w IV kwartale przeciętnie o ponad 90 proc. rok do roku, do 2,7 tys. zł/t. W grudniu cena przebiła już 3,1 tys. zł/t i nie spada.

Tymczasem przetwórcy ziemniaków skrobiowych mieli zakontraktowane z rolnikami dostawy jeszcze wiosną 2010 r. po cenach jedynie kilka procent wyższych rok do roku. W efekcie w kolejnych raportach okresowych Pepeesu powinniśmy zobaczyć przełomowy wzrost rentowności (raport z wynikami z IV kwartału poznamy 22 marca). Argumenty powinni mieć więc również zwolennicy fundamentów. Nawet po ostatnich wzrostach kapitalizacji brakuje jeszcze około 30 proc., by zrównać się z wartością księgową spółki.

Można szacować, że w IV kwartale zeszłego roku Pepees zarobił na czysto 3,5- -4 mln zł. Równie dobrą passę spółka powinna mieć w pierwszym półroczu tego roku, pomimo spadku wolumenu, który szacujemy na 30-40 proc. r/r (priorytetem są w tej sytuacji odbiorcy strategiczni, jak Nestle, Animex czy Sokołów). Tymczasem kapitalizacja spółki to około 60 mln zł. Z tej perspektywy spółka może wydawać się wskaźnikowo niedroga. Trudno wprawdzie przewidzieć sytuację rynkową w kolejnych latach, ale wysiłki prezesa Pepeesu zmierzają do ustabilizowania biznesu i wyeliminowania mocnych wahań rentowności.

Na razie inwestycja w Pepees obarczona jest jednak dużym ryzykiem. Jeśli bowiem pat w akcjonariacie będzie się przedłużał (sprawy rozpatrują sądy), to z planów prezesa Faszczewskiego niewiele wyjdzie. Wtedy spółkę czekałoby dryfowanie jak w ostatnich latach, kiedy z reguły ponosiła straty. Potencjalnym zagrożeniem są też unijne plany uwolnienia rynku skrobi od 2013 r.

Wojciech Faszczewski: Akcjonariusze powinni być zadowoleni

1. W jakim stopniu Pepees wykorzystał skok cen skrobi w IV kwartale?

Naszą ambicją było wyjść w całym roku na plus [po trzech kwartałach strata przekraczała 3,7 mln zł — red.]. Akcjonariusze powinni być zadowoleni.

2. Jakie cele stawia pan przed spółką? Jakie prognozy na najbliższe lata?

Podwojenie cen skrobi w tym sezonie to dla nas dość komfortowa sytuacja, pomimo mniejszego od zakładanego uzyskania surowca. Kolejny sezon, nawet w razie urodzaju, też powinien być udany dzięki odbudowie zapasów na rynku. Mamy więc dwa lata na optymalizację działalności spółki, by nie było skoków rentowności. W pierwszej kolejności spodziewam się rozwiązania konfliktów między akcjonariuszami do czerwcowego walnego zgromadzenia. Chciałbym też wprowadzić do spółki inwestora branżowego lub finansowego, bo tylko wiodący właściciel zapewni szybki rozwój. Zainteresowanie jest. Zamierzam też zbudować oczyszczalnię ścieków poprodukcyjnych z biogazownią (koszt 30-40 mln zł), co obniży nam koszty produkcji o 20-30 proc. (uzyskana energia), a jednocześnie odpady przestaną być problemem. Systematycznie będą też spadać koszty ogólnego zarządu. Docelowo chcemy postawić na skrobię modyfikowaną. Dostaliśmy szansę, by w dwa lata pójść ostro do przodu i wykazywać stabilną rentowność. Konkretne prognozy finansowe zamierzamy podać w II kwartale.

3 Jak ocenia pan ostatnią zwyżkę kursu?

Coraz większa grupa inwestorów zauważa, co się dzieje na rynku surowców rolnych. Po wybiciu z trendu bocznego przyłączyli się też pewnie spekulanci. Niski realny free float też sprzyja wzrostom. Niemniej Pepees wciąż jest fundamentalnie wyraźnie niedowartościowany.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy