Przemysł obrywa jako pierwszy

Jacek Kowalczyk
20-07-2011, 00:00

Strefa euro wpędza polską produkcję w stagnację. Infekcję na razie złapali eksporterzy, ale wkrótce objawy odczują inni.

Dynamika produkcji spadła do 2 proc. Nieźle trzyma się budownictwo

Strefa euro wpędza polską produkcję w stagnację. Infekcję na razie złapali eksporterzy, ale wkrótce objawy odczują inni.

Gospodarka zwalnia mocniej, niż zapowiadali ekonomiści. Jak podał Główny Urząd Statystyczny, dynamika produkcji przemysłowej nieoczekiwanie spadła w czerwcu do 2 proc. z 7,7 proc. w maju. W przeciętnej polskiej firmie wzrost zamówień jest więc najniższy od października 2009 r.

— Wygląda na to, że globalne spowolnienie dociera również do Polski — komentuje Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

Prezent z zagranicy

Dlaczego eksperci doszukują się przyczyn spowolnienia poza Polską? Problemy mają bowiem głównie branże nastawione na eksport. Produkcja sprzętu elektronicznego spadła rok do roku o 30,5 proc., a maszyn i urządzeń — o 11,5 proc.

— Polski przemysł słabnie, bo w ostatnim czasie pogorszyły się perspektywy dla niemieckiej gospodarki — naszego głównego odbiorcy eksportu. Ten spadek popytu zagranicznego widać w strukturze produkcji przemysłowej w Polsce — tłumaczy Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku.

Na rodzące się problemy eksporterów wskazywały też wyprzedzające badania koniunktury (sondaże wśród szefów firm). Wskaźnik PMI HSBC dla nowych zamówień w eksporcie spadł w czerwcu z 50,1 pkt do 46,9 pkt.

— Podobny spadek analogicznego wskaźnika obserwowaliśmy w Niemczech. Tam nastroje wśród eksporterów słabną przez pogarszające się perspektywy gospodarek rozwijających się, głównie Chin i Indii — twierdzi Jakub Borowski.

Ponadto perspektywy dla przemysłu strefy euro psuje kryzys fiskalny.

Roznoszenie wirusa

Na razie mocno trzyma się natomiast polski popyt krajowy. Produkcja budowlana rośnie w tempie 17 proc. rocznie. Obroty w budownictwie infrastrukturalnym wzrosły nawet o 40,2 proc. — to najlepszy wynik ze wszystkich branż klasyfikowanych przez GUS.

— Tak mocny wzrost pokazuje, że motorem w sektorze budowlanym nadal są inwestycje publiczne — mówi Jakub Jaworowski, ekonomista Banku BPH.

Silna jest też druga noga popytu krajowego, czyli konsumpcja. W kwietniu i maju rosła w średnim tempie 15 proc. rocznie, a czerwiec (dane poznamy w przyszłym tygodniu) nie powinien przynieść żadnej niemiłej niespodzianki, bo dane o wynagrodzeniach okazały się lepsze od prognoz.

— Na razie popyt krajowy jest silny i stabilny. Niestety, wszystko wskazuje na to, że pod koniec roku ta sytuacja będzie się zmieniać. Problemy eksporterów i firm przemysłowych będą powoli przelewać się na resztę gospodarki. Musimy się pogodzić z myślą, że koniunktura słabnie, i to prawdopodobnie szybciej, niż się wydawało — mówi Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Według niej, w drugim kwartale 2011 r. PKB wzrósł o 4,2-4,3 proc. Szczyt ożywienia mamy więc za sobą — w kolejnych kwartałach wzrost gospodarczy będzie się stopniowo obniżać i może spaść w czwartym kwartale poniżej 4 proc. Produkcja przemysłowa do końca roku nie przekroczy już 5 proc.

— Żadnej katastrofy się nie spodziewam, ale chłodzenie gospodarki będzie widoczne — mówi Monika Kurtek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Przemysł obrywa jako pierwszy