Przeszłość nie powinna zastępować przyszłości

Jacek Zalewski
opublikowano: 13-11-2006, 00:00

Obchody Narodowego Święta Niepodległości jak co roku były wielkim nawrotem do historii i zaowocowały setkami wieńców złożonych pod pomnikami oraz odczytanych apeli poległych. Niespodziewanym, tragicznym pomostem między przeszłością a współczesnością stała się kolejna żołnierska śmierć w Iraku — sierżanta Tomasza Murkowskiego. Notabene major Hieronim Kupczyk, pierwsza polska ofiara „pokojowej misji stabilizacyjnej”, trzy lata temu poległ również tuż przed 11 listopada — czyżby to jakieś świąteczne fatum? W każdym razie gdy w sobotę podczas uroczystych apeli orkiestry wojskowe zwyczajowo grały melodię „Śpij kolego”, to brzmiała ona wyjątkowo aktualnie.

Narodowe Święto Niepodległości, po raz pierwszy od jego oficjalnego przywrócenia w III Rzeczypospolitej stało się areną bezpośredniej walki politycznej, a to z powodu nieszczęsnego terminowego powiązania go z wyborami samorządowymi. W najbliższych dniach zapewne ruszy do sądów fala protestów (wnoszonych przez pokonanych w wyborach), zarzucających naruszenia ciszy wyborczej, dokonane 11 listopada pod płaszczykiem uroczystości patriotycznych. Od szczytów państwa aż do najmniejszej gminy ten, kto akurat miał dostęp do mikrofonu, uprawiał agitację wyborczą, bardziej lub mniej inteligentnie zawoalowaną. I nawet trudno się dziwić Państwowej Komisji Wyborczej, że w tej sprawie rozkłada ręce stwierdzając, iż ze świątecznych treści niezwykle trudno jest wyodrębnić pierwiastki wyborcze.

11 listopada był w roku 1918 dniem ogromnej radości społeczeństwa oraz nadziei na świetlaną przyszłość odradzającej się Polski. Ale dosłownie od pierwszych dni niepodległości zarysowała się bardzo silna polaryzacja stanowisk — wówczas naczelnika państwa Józefa Piłsudskiego oraz endecji — w którą stronę prowadzi słuszna droga ku światłu. Po 88 latach, pełnych tylu dziejowych zawieruch, Polska znowu stoi w rozkroku, symbolizowanym rywalizacją między numerami Rzeczypospolitych, a tak naprawdę — sporem o metodę dotrzymania kroku w globalnym wyścigu gospodarczym i cywilizacyjnym.

Aktualne wytyczne ekipy trzymającej pełnię władzy ustaliły miarę współczesnego patriotyzmu Polaka — mianowicie nieemigrowanie. To znaczy całkowicie naturalny i akceptowalny jest wyjazd czasowy, w celu zdobycia wiedzy, doświadczeń oraz pieniędzy, ale z mocnym postanowieniem powrotu i zainwestowania owych dóbr w kraju. Kilka dni przed 11 listopada prezydent Lech Kaczyński powtórzył tę tezę społeczności polskiej w Anglii i Szkocji. Tamtejsza emigracja pełni rolę wyjątkową i symboliczną, w podwójnym kontekście. Pokolenie stopniowo odchodzące przechowało przez pół wieku wojny oraz władzy komunistycznej insygnia II Rzeczypospolitej i kaganek Niepodległej. Pokolenie gwałtownie obecnie wschodzące jest dowodem otwarcia się naszego kraju po wstąpieniu do Unii Europejskiej.

Weterani z wytęsknieniem czekali na uhonorowanie ich u schyłku życia należnymi od dawna orderami z Polski — i to im się spełniło. Ale rodacy przeważający obecnie liczebnie, których język słychać na każdej londyńskiej ulicy, rozumują zupełnie innymi kategoriami. Reprezentują wszystkie warstwy, od pomywaczy i stróżów aż po specjalistów o najwyższych kwalifikacjach z banków inwestycyjnych — ale wszyscy są zgodni, że poziom ich patriotyzmu najbardziej podniesie wytęsknione zniesienie podwójnego opodatkowania…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Przeszłość nie powinna zastępować przyszłości