Przetargi publiczne staną się prostsze

Mariusz Zielke
opublikowano: 02-04-2008, 00:00

Koniec z cwaniactwem i kantami przy zamówieniach publicznych — taki jest sens przyjętej wczoraj przez rząd nowelizacji.

Koniec z cwaniactwem i kantami przy zamówieniach publicznych — taki jest sens przyjętej wczoraj przez rząd nowelizacji.

Rada Ministrów przyjęła wczoraj projekt ustawy, dotyczący zmiany prawa zamówień publicznych. Główne reformy to ograniczenie zbędnych procedur, które mogą skutkować unieważnieniem przetargów i odrzucaniem ofert z prostymi błędami. Urzędnicy będą więc mogli częściej mylić się w specyfikacjach i ogłoszeniach, byleby w porę naprawili błędy. Sami też naprawią lub poproszą o poprawkę drobniejszych omyłek i uchybień oferentów.

„Przygotowana przez Urząd Zamówień Publicznych obszerna i szczegółowa nowelizacja ustawy ma dostosować polskie przepisy dotyczące zamówień publicznych do prawa unijnego, usprawnić procedury przetargowe oraz zmniejszyć liczbę odrzucanych ofert i unieważnionych postępowań” — argumentuje w komunikacie Centrum Informacyjne Rządu.

Ciekawostką jest poprawka dwóch kontrowersyjnych przepisów. Uściślono mianowicie kwestię wykluczania na trzy lata z publicznych przetargów firm, które dały plamę przy poprzednich zleceniach. Po nowelizacji każda firma, która nie wykona lub wykona nienależycie zlecenie publiczne, nie będzie mogła startować w przetargach przez 36 miesięcy. Warunek: fakt wystąpienia szkody musi orzec sąd. Wcześniej przepis ten mówił o wykluczeniu (także trzyletnim) firm, które szkody nie naprawią, ale, według wielu źródeł, przepis był praktycznie martwy. W ciągu ostatnich kilku miesięcy jego ofiarą kilkakrotnie jednak padła firma Comarch, która bardzo narzekała na niejasność tego przepisu i jego niesprawiedliwość. Po nowelizacji, jeśli sąd stwierdzi wystąpienie szkody, firma bezwzględnie pożegna się z przetargami publicznymi. Ukarać w ten sposób oferenta będzie trudniej przez długotrwałość procedur sądowych, ale sama możliwość porażki w sądzie może zmobilizować nieuczciwych wykonawców do pracy albo samodzielnego naprawienia szkód.

Druga „antykanciarska” zmiana jest bardzo waż- na. UZP chce, by firmy, które nie uzupełnią dokumentów w przetargach, traciły wpłacone wadia. To utrudni wycofywanie się z przetargów firm, które startowały w nich tylko w celu „badania rynku” albo działały w kartelach i wycofywały się z przetargów, bo zaprzyjaźniona inna firma miała droższą ofertę, a różnicą można było się podzielić.

30

tys. Tyle dużych kontraktów podpisuje się rocznie w Polsce stosując prawo o zamówieniach publicznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu