Przewoźnicy: miarka się przebrała!

Marcin Bołtryk
opublikowano: 29-05-2008, 00:00

W poniedziałek 26 maja koło południa przewoźnicy z wielu organizacji i firm transportowych przekazali swój apel kancelarii premiera.

W poniedziałek 26 maja koło południa przewoźnicy z wielu organizacji i firm transportowych przekazali swój apel kancelarii premiera.

„Porozumienie Białowieskie”, koordynujące działania międzynarodowych przewoźników drogowych, złożyło w kancelarii premiera pismo adresowane do Donalda Tuska.

„Transport drogowy w Polsce jest dziedziną gospodarki lekceważoną przez władze. Od lat kolejne ekipy polityków nic sobie nie robią z narastających problemów rujnujących nasze przedsiębiorstwa. Czas z tym skończyć, czas zamanifestować swój sprzeciw” — czytamy w liście.

Przewoźnicy podkreślają, że mimo wielu prób dialogu nie widzą woli współpracy ze strony polityków i urzędników. Są tylko pozorowane działania i nieszczere deklaracje.

„Za naszymi plecami, bez jakichkolwiek konsultacji, rządzący podejmują kolejne niekorzystne dla nas decyzje” — napisali do premiera.

Napięcie rośnie

Przewoźnicy z coraz większą determinacją walczą o poprawę pogarszających się warunków prowadzenia działalności transportowej. Swe największe problemy przedstawili w liście.

„Planowana przez rząd »ustawa winietowa« to skandaliczny sposób załatwiania problemów władzy naszym kosztem. Państwo nie radzi sobie z opłatami na rzecz koncesjonariuszy płatnych autostrad, postanowiło więc sięgnąć do naszych kieszeni” — piszą przewoźnicy.

Wytykają rządowi ograniczenie — do 200 litrów — ilości wwożonego do Polski paliwa. Ich zdaniem, to dziwoląg prawny powodujący sztuczny tłok na granicy z Litwą i, co gorsza, w zatłoczonym Augustowie.

„Kolejny problem. Kolejki na wschodniej granicy — to kompromitacja państwa polskiego i naszych europejskich dokonań, a także upodlenie ludzi koczujących w szoferkach. Dla przedsiębiorców to plaga strat finansowych liczonych w dziesiątkach milionów złotych każdego miesiąca. Do tego fatalny stan dróg, brak parkingów i obwodnic miast — trwa dyskusja o przygotowaniu sieci dróg do EURO 2012, a nikt nie rozmawia o potrzebach transportu drogowego, który dostarcza na budowę i utrzymanie dróg najwięcej pieniędzy” — grzmią przedstawiciele branży.

Chcą tylko normalności

Przewoźnicy skupieni w „Porozumieniu Białowieskim” podkreślają, że dyskusje z rządem o tych sprawach trwają od wielu lat. Bez skutku.

„Dłużej nie możemy tego tolerować. Nie możemy godzić się na to, żeby bezczynność polityków i ignorancja urzędników zagrażała przyszłości naszych przedsiębiorstw. Jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za własne interesy. Zatrudniamy setki tysięcy ludzi. Również w ich obronie mamy obowiązek powiedzieć: „Dość tego!”. Nie chcemy ani złotówki z państwowej kasy — to my tę kasę zapełniamy naszymi podatkami. Chcemy wyłącznie normalności, której dziś brakuje” — czytamy w podsumowaniu listu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu