Przewoźnicy zbędni na  granicy

Marcin Bołtryk
opublikowano: 02-07-2009, 00:00

NIK zbadała wschodnie przejścia graniczne. Wniosek? Służby pracują świetnie. Kolejki to wina, oczywiście, przewoźników.

NIK ogłosił zaskakujące wyniki kontroli. Czy ma rację?

NIK zbadała wschodnie przejścia graniczne. Wniosek? Służby pracują świetnie. Kolejki to wina, oczywiście, przewoźników.

Kontrola dotyczyła pracy polskich służb kontrolnych na wschodniej granicy. Wnioski są dla przewoźników zaskakujące. Bo okazuje się , że kolejki powstają z ich winy...

Wyniki kontroli

Raport NIK obejmuje działalność służb kontrolnych (Straży Granicznej, Służby Celnej, Inspekcji Weterynaryjnej oraz Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa) w roku 2007 i I półroczu 2008. Skontrolowano wszystkie przejścia z Białorusią (Kuźnica Białostocka, Bobrowniki, Kukuryki) i Rosją (Gronowo, Bezledy, Gołdap). Wynik?

Tylko analiza odpraw 332 ciężarówek czekających 4-12 dni na przejściu w Kukurykach wykazała, że w każdym przypadku winę za opóźnienia ponosił przewoźnik. Transporty nie spełniały podstawowych wymagań dotyczących dokumentacji, przewoźnicy podawali błędne dane lub nie mieli kompletu aktualnych dokumentów dotyczących towaru, pojazdu albo uprawnień do jego prowadzenia. Bywało, że sami rezygnowali z odpraw, nie mając pieniędzy na opłaty. Zdarzały się próby wjazdu bez pozwolenia lub niesprawnymi samochodami.

Z raportu wynika, że odprawy generalnie przebiegają sprawnie. Dowódcy jednostek Straży Granicznej i Służby Celnej elastycznie reagują na na zmiany natężenia ruchu. Dostosowują organizację pracy funkcjonariuszy do większego ruchu granicznego w weekendy i święta. W roku 2007 w Kuźnicy Białostockiej granicę przejechało o 22 proc. samochodów ciężarowych więcej niż w roku 2006, a czas oczekiwania na odprawę był krótszy o 15 proc. W Bobrownikach czeka się tyle samo, ale odprawiono o 31 proc. więcej aut. W Kukurykach, gdzie ruch towarowy jest największy, udało się skrócić czas oczekiwania na odprawę o 22 proc.

Nie nasza wina

Według NIK wysiłek polskich służb granicznych był niweczony po drugiej stronie granicy — służby białoruskie i rosyjskie opóźniały odprawy. Kolejki samochodów ciężarowych oczekujących na wyjazd z Polski tworzyły się w Bezledach (po stronie polskiej można było odprawić 400 samochodów na jednej zmianie, podczas gdy np. od maja 2008 r. strona rosyjska przyjmowała zaledwie około 70). W Bobrownikach średni czas oczekiwania po odprawach w Polsce wy- nosił w czerwcu 2008 r. prawie 9 godzin, a w Kuźnicy Białostockiej ponad 5 godzin. Z zapewnieniem płynności odpraw gorzej radziły sobie służby weterynaryjne i fitosanitarne — ciągłość odpraw zachowana była tylko w Kukurykach. Na innych przejściach występowały przerwy — nocne, świąteczne albo weekendowe. Powodem była m.in. zbyt mała liczba zatrudnionych.

NIK nie miał zastrzeżeń do współpracy między poszczególnymi polskimi służbami kontrolnymi. Gorzej natomiast wyglądała współpraca z odpowiednikami zagranicznymi. Ograniczała się do doraźnych interwencji w sprawie przyspieszenia odpraw.

Kontrola miała charakter międzynarodowy, brały w niej udział organy kontrolne Rosji, Białorusi, Litwy i Polski. Inicjatorem była Izba Obrachunkowa Federacji Rosyjskiej, zaniepokojona utrudnieniami na przejściach.

Zła pogoda

Zdaniem Jana Buczka, prezesa Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce, nawet podczas pobieżnego studiowania wyników kontroli można odnieść wrażenie, że autorzy nawet nie zadali sobie trudu odwiedzenia wspomnianych przejść granicznych.

— Może miała na to wpływ zła pogoda albo oszczędności w NIK. Oczywiście, można prowadzić analizy, wsłuchując się w wypowiedzi jednej tylko strony. Po lekturze raportu każdy musiałby powiedzieć, że tak dobrze nasze służby jeszcze nigdy nie funkcjonowały. Skąd właściwie biorą się krytyczne głosy ze strony branży transportowej, z których wynika, że niektórzy polscy funkcjonariusze sami dozują sobie aktywność zawodową, wychodząc z założenia, że należy się tyle pracy, za ile ich zdaniem pracodawca im płaci — zastanawia się Jan Buczek.

Skąd takie wyniki kontroli? Zdaniem Ireneusza Grajewskiego, dyrektora operacyjnego w spółce Diera, winne są… nowe technologie.

— To paradoks. Gwałtowny rozwój internetowych giełd ładunków uprościł dostęp do ładunków i usług przewoźników. Ale kosztem słabszej weryfikacji ich doświadczenia i kwalifikacji — mówi Ireneusz Grajewski.

Dodaje, że w ostatnich latach pojawiło się wielu nowych przewoźników z często mizernym doświadczeniem i przygotowaniem zawodowym.

— Szybko weszli na rynek przewozów w Unii, które są proste pod względem choćby wymaganej dokumentacji. Ponieważ na rynku robi się ciasno, przewoźnicy ci zostali zmuszeni do poszukiwania innych kierunków. No i pojawili się na trasach na Wschód. Jaki jest efekt, każdy widzi — konklu-duje Ireneusz Grajewski.

Przejście 2006 r. 2007 r. 2008 r. Graniczne (I półrocze)

Gronowo 25 465 35 177 13 680

Bezledy 117 581 119 863 71 271

Gołdap 17 531 8 781 4 340

z/do Rosji razem 160 577 163 821 89 291

Kuźnica Białostocka 132 343 161 524 86 895

Bobrowniki 144 201 189 017 96 025

Kukuryku 317 213 317 152 156 769

z/na Białoruś razem 593 757 667 693 339 689

Ogółem 754 334 831 514 428 980

*liczba odprawianych ciężarówek (wjazd/wyjazd)

Marcin Bołtryk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy