Przezorność w cenie

Kamil Zatoński
opublikowano: 27-03-2006, 00:00

Kilka spółek postanowiło wykorzystać osłabienie złotego do zabezpieczenia wpływów z eksportu. Opłaci się?

Od początku marca kurs euro do złotego wzrósł z 3,77 do 3,89 zł. To pierwsze od kilku miesięcy tak znaczne osłabienie wartości krajowej waluty. Co bardziej przezorni eksporterzy, notowani na warszawskiej giełdzie, natychmiast wykorzystali ten fakt do zawarcia transakcji mających zminimalizować ryzyko walutowe. Czas pokaże, czy był to dobry moment na skuteczne zabezpieczenie się.

Przykład Barlinka

Praktyka pokazuje jednak, że można czekać i... się nie doczekać. Zarząd Barlinka w komunikacie korygującym prognozy wyników za 2005 r. napisał, że przyczyną spadku zyskowności były przede wszystkim niższe ceny uzyskiwane w eksporcie, na co wpływ miał „przewartościowany” złoty.

Spółka przyznała także, że nie stosowano instrumentów zabezpieczających, bo zakładano skorzystanie z nich w momencie wzrostu kursu euro do 4,10 zł. Tymczasem rzeczywistość znacznie odbiegała od oczekiwań, a za wspólną walutę otrzymywano kilkanaście groszy mniej. Przezorności więc zabrakło.

Ale Barlinek nie jest wyjątkiem na warszawskiej giełdzie. Z badań Ernst & Young (ich wyniki prezentujemy obok), przeprowadzonych wśród 72 spółek z GPW, wynika, że aż połowa z nich nie stara się neutralizować wahań kursów walut. Robią to głównie ci, w których przychodach eksport stanowi przynajmniej 40-50 proc.

Często zresztą wiąże się to z wykorzystywaniem najprostszej metody — tzw. hedgingu naturalnego, czyli rozliczenia zarówno zakupów, jak i sprzedaży w jednej walucie obcej. Z bardziej wyrafinowanych i trudniejszych sposobów korzysta się rzadziej i często ma to dość ograniczony horyzont czasowy.

Forward i opcje

Są jednak spółki, które dość aktywnie zarządzają ryzykiem walutowym. Jedną z nich jest Lena Lighting, producent opraw oświetleniowych. Około 60 proc. przychodów ze sprzedaży tej firmy pochodzi z eksportu, w tym jedna trzecia równoważona jest przez wydatki na import elementów do produkcji. Gdy tylko złoty zaczął tracić na wartości, spółka zawarła trzy transakcje forward na sprzedaż 3 mln EUR po kursie 3,83-3,89 zł.

Na podobny krok zdecydowała się także Decora, która od 6 do 8 marca zawarła kontrakty forward na sumę 3,22 mln EUR po średnim kursie 3,88 zł. Z innych rzadziej używanych instrumentów skorzystać postanowiły Polimex-Mostostal Siedlce i Stomil Sanok, które zawarły transakcje opcyjne.

Okiem EKSPERTA

Warto się zabezpieczyć

Wzmożone zawieranie transakcji w momentach większych wahań walut dotyczy zazwyczaj operacji o krótkim horyzoncie czasowym, polegających na spłatach pojedynczych faktur. Większość firm ma określoną strategię długoterminową i zabezpiecza się permanentnie, a nie jednorazowo. Oczywiście trzeba się liczyć z tym, że zabezpieczenie może się okazać nieskuteczne, jeśli oczekiwania spółki co do rozwoju wypadków na rynku walutowym okażą się nietrafione. Ale zwłaszcza teraz, przy niestabilnej sytuacji na scenie politycznej i na rynkach finansowych, firmy powinny większą uwagę przywiązywać do zminimalizowania ryzyka związanego z realizacją wpływów z eksportu czy płatnościami importowymi.

MAREK NIENAŁTOWSKI

główny ekonomista DM TMS Brokers, firmy świadczącej usługi zarządzania ryzykiem walutowym

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu