Przybywa chętnych na długi szpitali

Patrycja Otto
19-07-2001, 00:00

Przybywa chętnych na długi szpitali

Szacuje się, że zadłużenie publicznych zakładów opieki zdrowotnej wynosi 1,5-3 mld zł. W ostatnim czasie cieszy się coraz większym zainteresowaniem firm zajmujących się skupem wierzytelności. Wynika ono przede wszystkim z braku ryzyka dla tych firm przy tego typu zakupie.

Zwiększone zainteresowanie długami samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej jest zauważalne od listopada 2000 r. Wtedy to odsetki ustawowe zaczęły się zmieniać i z poziomu 21 proc. wzrosły do 30 proc. w skali roku.

Paweł Sobieszuk, prezes firmy Magellan z Łodzi, uważa, że tego typu wierzytelności mają powodzenie również dlatego, że ich skupowanie nie wiąże się dla firm z żadnym ryzykiem.

— Za szpitalami stoją przecież organy założycielskie, które ponoszą odpowiedzialność za zobowiązania tych instytucji. Po za tym raz na jakiś czas następuje zmiana przedmiotu zainteresowania, wcześniej były nim długi firm spirytusowych — uzupełnia.

Z analiz sopockiej spółki Greenhouse Capital Management wynika, że zadłużenie samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej waha się obecnie w granicach 1,5-3 mld zł.

Anna Piocha, doradca ds. mediów w Greenhouse Capital Management z Sopotu, firmy realizującej program sekurytyzacji długu w SP ZOZ, uważa, że 90 proc. jednostek społecznej służby zdrowia jest zadłużonych. Wartość tych długów zwiększa się co roku o 1 mld zł.

Jest wiele metod, z których korzystają firmy działające w obszarze skupowania wierzytelności. Niektóre zawężają się do windykacji, czyli do dochodzenia zwrotu długu w formie procesów sądowych i postępowania egzekucyjnego, inne do odsprzedaży długu, a jeszcze inne decydują się zatrzymać wierzytelności, by mieć z nich dochód w postaci ustawowych odsetek.

— My przyjęliśmy inną strategię. Zaległość instytucji regulujemy przez odkupienie ich zadłużenia od wierzycieli i przekazanie ich do banku. W zakresie spłaty długu podpisujemy z dyrekcją instytucji porozumienie, zawierane w imieniu banku, który staje się właścicielem wierzytelności. Naszym dochodem jest prowizja wypłacana przez bank — wyjaśnia Anna Piocha.

W takim porozumieniu zostaje określony rodzaj spłaty długu, odbywający się najczęściej w ratach, których liczba (12-48) zależy od poziomu zadłużenia. Poza tym ustalone są: okres karencji (zazwyczaj 6 miesięcy), klauzula o unikaniu procesów sądowych oraz dyskonto odsetek, czyli zredukowanie wysokości odsetek ustawowych.

— Obecnie mamy już podpisanych ponad 390 porozumień ze 179 ZOZ-ami w całej Polsce. Dodatkowo w kwietniu 2001 r. miała miejsce pierwsza emisja obligacji, których wartość opiewała na kwotę 12 mln zł. ZOZ-y uregulowały pierwszą spłatę w 98,5 proc., a obligacje trafiły do inwestorów — dodaje Anna Piocha.

Tymczasem Paweł Sobieszuk twierdzi, że jego firma nie odsprzedaje dalej nabytych wierzytelności, lecz zachowuje je i czeka, aż zostaną spłacone. Dotychczas nawiązała ona współpracę z ponad 300 szpitalami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Patrycja Otto

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Przybywa chętnych na długi szpitali