Przyjdą lepsze dni dla złotego?

opublikowano: 21-02-2019, 22:00

Dla większości uczestników rynku obserwowane od początku lutego wyraźniejsze osłabienie naszej waluty jest nieco zastanawiające.

MAREK ROGALSKI, główny analityk walutowy DM BOŚ

Zwłaszcza że można było odnieść wrażenie, że staliśmy się nieco bardziej odporni na globalną zawieruchę — przełom roku był spokojniejszy, niż można było się tego spodziewać. Skąd ten ruch? Czy chodzi tu głównie o globalny sentyment, gdzie nadal dominują obawy o spowolnienie gospodarcze, przebieg negocjacji handlowych USA — Chiny, czy też brexit? Teoretycznie tak, ale w lutym nie pojawiło się nic nowego, co nie byłoby wiadome w styczniu. Chyba że weźmiemy pod uwagę kwestię kalendarzowe — teoretycznie 1 marca kończy się rozejm w wojnie handlowej, a 29 dni później Wielka Brytania ma opuścić Unię Europejską. Mimo rosnących oczekiwań, że to się zmieni, na razie żadne decyzje nie zapadły.

Zresztą nie chodzi o daty, a rzeczywiste porozumienia wyciszające na pewien czas globalne ogniska ryzyka. O ile więcej szans przypisywałbym szansom na porozumienie handlowe USA z Chinami, o tyle brexit może zmienić się w brazylijski serial, którego nikt nie odważy się zakończyć. Patrząc na lokalne podwórko — publikowane w ostatnich dniach dane na temat płac, produkcji przemysłowej, czy sprzedaży detalicznej wypadły nieźle, a nie można też wykluczyć czasowego zatrzymania negatywnych trendów w danych ze strefy euro. To w połączeniu ze słabością dolara względem głównych walut, może dać pole do odbicia złotego. Słowa szefa NBP o tym, że jest przestrzeń do cięć stóp procentowych, wpisują się raczej w globalne tendencje do gołębiej retoryki bankierów i nie powinny być istotnym czynnikiem. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu