Przypadkowy sprzedawca butów

Kamil Kosiński
opublikowano: 20-11-2007, 00:00

Chciał zwiedzać świat. Został importerem obuwia, bo z podróży przywiózł buty, które spodobały się znajomym. Dziś wchodzi na parkiet.

Prima Moda, gli operatori sono momentaneamente occupati. Si prega di rimanere in attesa per non perdere la priorita acuisita o digitare il numero dell’intero da lei desiderato — słyszą w słuchawce telefonu dzwoniący do wrocławskiego dystrybutora obuwia. Po polsku oznacza: „Prima Moda, nasze linie są chwilowo zajęte. Prosimy o pozostanie na linii lub wybranie żądanego numeru wewnętrznego”.

— Kiedy polska zapowiedź była pierwsza, wielu naszych włoskich kontrahentów myślało, że to automatyczna sekretarka i po prostu się rozłączało. Po zmianie kolejności nie spotkaliśmy się z tym, że Polacy rozłączają się po usłyszeniu komunikatu po włosku — mówi Dariusz Plesiak, prezes i wraz z żoną główny akcjonariusz Primy Mody.

Z Brazylii do Włoch

27-latek wyjeżdżający do Brazylii w 1991 r. nawet nie przypuszczał, że zajmie się handlem obuwiem. Za pieniądze zarobione na niemieckiej budowie chciał po prostu zwiedzić kawałek świata. Do dzisiaj podróże są jego pasją. W Rio de Janeiro spacerował nie tylko po plażach Copacabany, ale też po zwykłych ulicach. Jego uwagę zwróciły buty. Nie dość że ładne, skórzane, to jeszcze w cenach, które po przeliczeniu na złote okazywały się dla Polaka bardzo interesujące. Kupił sobie 10 par. Kiedy podczas opowiadania wrażeń z podróży pochwalił się nimi przed znajomymi, okazało się, że chętnie je od niego odkupią. Tak zdobył pierwszych klientów.

Był rok 1992. Założył firmę. Zaczął się biznes, czyli kursy do Holandii, która na początku lat 90. była europejskim centrum handlu artykułami z Brazylii. Z pierwszych wypraw przywoził zaledwie 40-50 par brazylijskich butów.

— Nie miałem wiele kapitału, więc musiałem nim szybko obracać. Jak tylko buty się sprzedały, jechałem po następne — relacjonuje Dariusz Plesiak.

Pojawił się kierowca z busem. Niedługo potem Dariusz Plesiak zamawiał całe kontenery. Towar szedł jak woda. Siermiężne postkomunistyczne wzory z polskich fabryk nie wytrzymywały konkurencji.

— Sklepy ustawiały się w kolejce, czekając na nadejście kolejnych kontenerów — opowiada prezes Primy Mody.

Nagle coś się w tym mechanizmie popsuło. W Brazylii doszło do reform gospodarczych. Zmieniono obowiązującą walutę, a nowa była na tyle mocna, że import obuwia do Polski przestał się opłacać. Firma musiała znaleźć innych dostawców.

— Już nieco wcześniej szukałem innych kierunków zaopatrzenia. Zacząłem się rozglądać za producentami z Europy. Gdy sytuacja gospodarcza w Brazylii się zmieniła, szybko przerzuciłem się na import z Włoch — mówi Dariusz Plesiak.

Ten kierunek wydał się właścicielom Primy Mody najbardziej obiecujący. Głównie ze względu na oryginalne wzornictwo. W niewielkim stopniu ofertę z Włoch uzupełnili o produkty z Hiszpanii i Portugalii, które również mają własną szkołę wzornictwa przemysłowego.

Wraz ze zmianą kierunku dostaw firma zaopatrująca dotychczas wyłącznie sklepy innych właścicieli samodzielnie weszła w handel detaliczny. W 1996 r. otworzyła pierwszy własny salon. Poza butami znalazło się w nim trochę dodatków: torebki, odzież skórzana oraz środki do konserwacji obuwia. Szyld niezbyt wyszukany — „Buty Włoskie”. Co innego wystrój — miał nawiązywać do butików znad Tybru i wyróżniać sklep.

— Żółte skórzane kanapy stały na podłodze z drewna iroko. Takie wyposażenie było wtedy w Polsce nieznane. Nawet sklepy w najlepszych lokalizacjach miały na podłodze lastryko, ewentualnie płytki. My jednak chcieliśmy sprzedawać wyjątkowe kolekcje butów. Nie interesował nas handel przez sieć odbiorców pozbawionych ambicji — wspomina Dariusz Plesiak.

Klientom też się spodobało. Sklep okazał się bardzo dochodowy. Firma zaczęła stopniowo rezygnować z handlu hurtowego, koncentrując się na tworzeniu własnej sieci detalicznej. Jeszcze w 1996 r. powstał kolejny sklep we Wrocławiu. Potem następne. Obecnie sieć liczy 19 salonów, a oferowane tam obuwie to głównie wzory produkowane specjalnie dla Primy Mody. Ich uzupełnieniem są wyroby takich kreatorów mody, jak: Rocco Barocco, Pollini, Cerutti czy Luciano Padovan.

Niepowtarzalne wzory

Wrocławska firma początkowo kupowała towar we włoskich hurtowniach. Właścicielom zależało jednak na dotarciu do producentów. To daje możliwość kupienia butów najtaniej. Kiedy Dariusz Plesiak nabrał rozeznania we włoskiej branży obuwniczej, zaczął pojawiać się w fabrykach i wpływać na kształt dostarczanych później do Polski kolekcji. W jego sklepach można więc kupić niepowtarzalne modele z indywidualnie dobranych gatunków skór i dodatków.

— I to jest w tym biznesie najpiękniejsze. Włoscy styliści tworzą zarys kolekcji. My wybieramy z nich interesujące nas fasony i ewentualnie wprowadzamy niewielkie modyfikacje. Decydujemy o kolorach skór, materiałów i wysokości obcasów. Następnie zlecamy produkcję wyselekcjonowanym fabrykom — mówi Dariusz Plesiak.

Potem buty trafiają do Polski. Już nie do „Butów Włoskich”, ale do salonów pod szyldem „Prima Moda”, zlokalizowanych w najbardziej prestiżowych galeriach handlowych. Tylko w ostatnich dwóch latach otwarto osiem salonów — w poznańskim Starym Browarze, łódzkiej Manufakturze, rzeszowskiej Graffice, szczecińskim Galaxy, bielskiej Sferze, rybnickiej i lubelskich Plazach i w gliwickim Forum. To właśnie kierunek ekspansji sprawił, że sklepy zmieniły nazwę, przyjmując po prostu nazwę firmy, która je prowadzi. Nikt co prawda nie powiedział właścicielom Primy Mody wprost, że jak nie zmienią nazw sklepów, to nie wynajmą powierzchni, ale wiadomo, że na świecie nie ma w centrach handlowych takich nazw, jak „Buty Włoskie”. Istniejące tam sklepy mają niepowtarzalne marki.

Powstała więc nowa polska marka. Polska, a jakby włoska. Z planami ekspansji. Może do Włoch?

Sklep godny polecenia

W styczniu 2007 r. International Service Check zbadał jakość obsługi w sklepach obuwniczych 21 marek w Polsce, Czechach i na Słowacji. Wykorzystał tzw. tajemniczych klientów. Odwiedzali sklepy i oceniali czystość oraz porządek tam panujący, a także zachowania sprzedawców, m.in. ich gotowość służenia pomocą klientom. W kategorii czystości i porządku najlepiej ocenionym pojedynczym sklepem okazał się salon Primy Mody we wrocławskiej Galerii Dominikańskiej. Ex aequo z jednym ze sklepów Deichmanna okazał się on też najlepszy pod względem obsługi klientów. Tester odwiedzający salon w łódzkiej Manufakturze napisał: „Etykiety z cenami były przypięte do buta spinaczami biurowymi, co dawało mało interesujący efekt”.

Lubi tropiki

Pasja podróżnicza nie wygasła w założycielu Primy Mody. Był w Korei, Chinach, Wietnamie, Tajlandii, Meksyku, Paragwaju, Stanach Zjednoczonych, na Barbadosie, Mauritiusie, Madagaskarze, Malediwach i Jamajce. Zwykle jeździ tam, gdzie można nurkować. Ale nie zawsze. W 2004 r. zawitał nad wodospady Iguacu, na pograniczu brazylijsko-argentyńskim.

Prima Moda w liczbach

19,6

mln zł Takie były przychody spółki w 2006 r.

1,1

mln zł Taki wtedy osiągnęła zysk netto.

14,4

mln zł A tyle zgodzili się pod koniec 2007 r. zapłacić nowi akcjonariusze za papiery dające im 25 proc. głosów na walnym zgromadzeniu spółki.

Real okazał się za mocny

W 1990 r. sytuacja wewnętrzna Brazylii była dramatyczna. Parlament przyjął pakiet reform gospodarczych. Ówczesny prezydent nie potrafił ich wprowadzić, a zamieszany w aferę korupcyjną w 1992 r. podał się do dymisji. Zmiany zaczęto wdrażać z większym powodzeniem od 1993 r., kiedy ministrem finansów został Fernando Henrique Cardoso. W 1994 r. wprowadził nową walutę — reala. Okazała się na tyle mocna, że Dariusz Plesiak zrezygnował z handlu obuwiem z Ameryki Południowej i przestawił się na import z Włoch. Fernando Henrique Cardoso został w 1995 r. prezydentem. Przeforsował poprawki do konstytucji liberalizujące gospodarkę i umożliwiające mu reelekcję. W 1998 r. został wybrany na kolejna kadencję.

Kamil Kosiński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy