Przyspieszenie domina

Jerzy Głuszyński
04-03-2005, 00:00

Scena polityczna wkroczyła w fazę rozstrzygnięć. Domino zaczęło ruchy, które będą wymuszać kolejne. Wiele wskazuje, że obecnego rządu i obecnej kadencji parlamentu do konstytucyjnego terminu wyborów dowieźć się nie da. Przestaje tym być zainteresowany sam SLD, znajdujący się obecnie w sytuacji schizofrenicznej — okładany jest z każdej możliwej strony, popiera zaś rząd, który przestaje być pozapartyjny i można go będzie traktować jako opozycyjno-partyjny.

W samych szeregach SLD zdania są podzielone, a czołowi działacze zmieniają front. Faza przeczekiwania niespodziewanie przechodzi u nich w fazę przyspieszania terminu wyborów, i to większego niż postulowane przez premiera — 19 lub 26 czerwca. Głównym powodem jest powstawanie Partii Demokratycznej, która nie jest zainteresowana czekaniem aż do jesieni, ale jakiś minimalny czas na okrzepnięcie i pokazanie wyborcom, iż jest czymś innym niż Unią Wolności — jest jej konieczny.

Do wyborów klasa polityczna przygotowywała się prawie dwa lata, a teraz mogą się one odbyć znienacka, co będzie miało określone konsekwencje. Przy tak szybkim zakręceniu bębenka efekt wyborczy może zależeć od przysłowiowego przypadku — kto akurat będzie na fali, kto trafniej odczyta tendencje, kto szybciej zareaguje na jakiś sygnał.

Mamy do czynienia z falstartem partii prawicowych, a przynajmniej przesunięciami elektoratu — np. między PO a PiS. Liderująca dotychczas Platforma będzie zmuszona do zainteresowania się środkiem, czyli odejścia od nurtu radykalnego. To, co szykuje się w politycznym centrum, pozostaje znakiem zapytania i nie wiadomo, jak się skończy — ale jest oczywiste, że inicjatywa PD już wywołała daleko idące zmiany i stała się katalizatorem kolejnych. Strona lewa także nie może sobie pozwolić na dalsze niereagowanie — co w równym stopniu dotyczy SLD, partii Marka Borowskiego i Unii Pracy.

Największą niewiadomą pozostaje wyglądana przez lata, żeby nie powiedzieć przez wieki, inicjatywa polityczna prezydenta. Wielu zwątpiło, że kiedykolwiek ona dojrzeje, ale są i tacy, którzy nadal jej oczekują.

Jerzy Głuszyński, wiceprezes IBOiR Pentor

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jerzy Głuszyński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Przyspieszenie domina