Przyszedł czas na grzanki

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 13-09-2010, 06:52

Inwestorzy przerzucili się na mniejsze spółki, bo łatwiej na nich o duże zyski na trudnym rynku. Gra jest jednak ryzykowna.

Wrześniowe ruchy na warszawskiej giełdzie doskonale wpisują się w to, co obserwujemy już od kilku miesięcy. Nadal bohaterami poszczególnych sesji są mniejsze spółki, które w krótkim czasie potrafią rosnąć w zawrotnym tempie. Inwestorzy znaleźli sposób, jak dobrze zarobić w trendzie bocznym.

— Od pewnego czasu widać, że inwestorzy zaczęli poszukiwać liderów wzrostu wśród mniejszych spółek, na których można zarobić znacznie więcej niż na dużych, mając do czynienia na rynku z trendem bocznym. Takie spółki typuje się dość łatwo. Kluczem jest dość niska płynność na danym papierze, co daje możliwość podbicia kursu przy zaangażowaniu niewielkiego kapitału. Takie wzrosty mają często podłoże spekulacyjne, choć zdarzają się też zwyżki poparte fundamentami — ocenia Mirosław Saj, analityk BM DnB Nord.

Zdaniem Łukasza Rosińskiego z DM Amerbrokers, patrząc na wzrosty z ostatnich miesięcy, można powiedzieć, że mamy okres grzanek. Spółki-grzanki często potrzebują jednego impulsu, nie zawsze fundamentalnego, by ich kurs wystrzelił w górę. Przykładem z ostatnich sesji może być Polrest. Jeszcze tydzień temu kurs spółki był poniżej 50 gr, teraz jest powyżej 1 zł.

Więcej w poniedziałkowym Pulsie Biznesu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Polecane