Czytasz dzięki

Przyszłość to chmura

  • Materiał partnera
opublikowano: 29-09-2020, 00:00

Pandemia przyspieszyła decyzje. Cyfryzacja procesów biznesowych już jest obowiązującą normą. Czy polskie firmy są na to gotowe?

Transformacja cyfrowa nie powinna być traktowana jak projekt, tylko jak nowy styl życia. Projekt ma swój początek i koniec. A tu chodzi o permanentną zmianę. Zwłaszcza kultury organizacyjnej. Sposobu, w jaki się pracuje — podkreśla Magda Taczanowska, członek zarządu Microsoft Polska. [FOT. ARC]

Pracę zdalną można wdrożyć szybko i bez spadku produktywności. Udowodnił to Ruch, kiedy z powodu epidemii koronawirusa z dnia na dzień przeszedł na home office. Priorytetem dla dystrybutora prasy było zapewnienie ponad 500 pracownikom bezpiecznych warunków działania i dostosowanie procesów biznesowych do tzw. nowej normalności. Sprawne wykonywanie obowiązków poza biurem nie byłoby możliwe bez technologicznych zmian realizowanych wspólnie ze spółką Microsoft i Operatorem Chmury Krajowej (OChK). Wcześniejsze przygotowanie i strategia przełożyły się na błyskawiczne i profesjonalne reakcje w warunkach kryzysowych. Lockdown nie sparaliżował operatora, bo mimo rozproszenia zatrudnieni efektywnie się z sobą komunikowali i współpracowali. Pomagały im w tym narzędzia teleinformatyczne. Ponad tysiąc konferencji grupowych, 3,1 tys. rozmów głosowych, prawie 10 tys. wiadomości na kanałach online i niemal 82 tys. wpisów na czatach – te liczby uświadamiają, jak intensywną pracę w dziedzinie transformacji cyfrowej ma za sobą firma. 

Zmiana, która robi różnicę

Spółka Ruch nie jest wyjątkiem. Najlepiej w ostatnich miesiącach radziły sobie przedsiębiorstwa zaawansowane pod względem digitalizacji. Przy czym chodzi o coś więcej niż systemy IT. Równie ważne – jeśli nie ważniejsze – jest to, co dzięki narzędziom informatycznym chcemy osiągnąć. Wszystko zaczyna się od pomysłu, wizji. Bez niej wyrzucimy w błoto największe kwoty pieniędzy, a wprowadzone rozwiązanie będzie tylko drogim gadżetem technologicznym.

– Transformacja cyfrowa nie jest nałożeniem informatyki na dotychczasowe struktury firmy i robieniem wszystkiego tak samo jak wcześniej. To sięgnięcie po najnowocześniejsze rozwiązania technologiczne, z chmurą obliczeniową na czele, aby swój biznes uczynić bardziej efektywnym – twierdzi Magda Taczanowska, członek zarządu Microsoft Polska.

Dostawcy przez lata przekonywali potencjalnych użytkowników do chmury, mobilności czy automatyzacji. Prowadzili kampanie edukacyjne i marketingowe. W wielu wypadkach na próżno. A wystarczyło kilka tygodni pandemii, by najbardziej oporni zabrali się do odkładanych latami projektów IT. Ale co nagle, to po diable. Nieprzemyślane, realizowane naprędce inicjatywy po pewnym czasie mogą się okazać wadliwe – i trzeba będzie wszystko poprawiać. Według przedstawicielki Microsoftu takie projektowe podejście do digitalizacji może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego.

– Transformacja cyfrowa nie powinna być traktowana jak projekt, tylko jak nowy styl życia. Projekt ma swój początek i koniec. A tu chodzi o permanentną zmianę. Zwłaszcza kultury organizacyjnej. Sposobu, w jaki robi się biznes. I ciągłe pytanie, jak używać narzędzi informatycznych, by realizować coś sprawniej, szybciej, lepiej albo jak robić coś innego – wskazuje Magda Taczanowska.

Transformacja cyfrowa tym się różni od wdrożeń IT, że dotyczy całej firmy. Polega na przedefiniowaniu dużej części działalności przedsiębiorstwa i skierowaniu biznesu na zupełnie inne tory lub przeniesienie go na wyższy poziom — mówi Dariusz Śliwowski, wiceprezes OChK. [FOT. ARC]

W podobnym tonie wypowiada się Dariusz Śliwowski, wiceprezes OChK, którego zdaniem transformacja cyfrowa tym się różni od wdrożeń IT, że dotyczy całej firmy. Polega nie tyle na poprawianiu procesów, ile na przedefiniowaniu dużej części działalności przedsiębiorstwa. Rezultatem jest skierowanie biznesu na zupełnie inne tory lub przeniesienie go na wyższy poziom. Wyobraźmy sobie firmę, która wprowadza system CRM, aby usprawnić obsługę klienta. Taka inwestycja nie spełnia kryteriów cyfryzacji, jeżeli – mówiąc kolokwialnie – nie robi różnicy. Celem jest osiągnięcie zupełnie nowej jakości, wejście na nieznane terytoria. Przykładem może być monetyzacja danych z ostatnich 15 lat działalności, automatyzacja powtarzalnych czynności administracyjnych lub budowa platformy płatniczej, którą dołożymy do naszej podstawowej usługi, którą jest, dajmy na to, serwowanie posiłków.

– Transformacja cyfrowa to zamiana starej firmy w nowy biznes z pomocą technologii – podkreśla Dariusz Śliwowski.

Tyrania status quo

Rewolucja informatyczna przetacza się przez Polskę od co najmniej dwóch dekad. Często z miernym skutkiem. Czy nie wynika to z tego, że naszym przedsiębiorstwom, pracownikom i decydentom brakuje kompetencji cyfrowych?

– Nie powinniśmy mieć kompleksów z powodu umiejętności i wiedzy na miarę współczesnych wyzwań technologicznych. Tym, czego często nam brakuje, jest odwaga w inicjowaniu radykalnych zmian. I głębokie przekonanie, że transformacja cyfrowa to następny krok w rozwoju firmy, a nie zagrożenie lub chwilowa moda – odpowiada wiceprezes OChK.

Barierę widzi m.in. w makroekonomii, a dokładnie w wielkości polskiej gospodarki, która jest jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem. Polska to na tyle duży kraj, że pozwala urosnąć na rynku wewnętrznym, i na tyle mały, że jeśli na początku nie wyszło się za granicę, trudno będzie zrobić to później, głównie z powodów kulturowych, organizacyjnych i językowych. Z wykorzystaniem narzędzi IT jest podobnie – argumentuje ekspert. Można z powodzeniem działać w sposób tradycyjny, analogowy i nagle dojść do szklanego sufitu.

– Prowadzimy rozmowy z firmą, która liczy się w swojej branży i ma sprzedaż idącą w setki milionów, jeśli nie miliardów złotych, ale są poniżej standardu cyfrowego Wcześniej im to po prostu nie przeszkadzało – opowiada wiceprezes Śliwowski.

Dorzuca, że luki w wiedzy łatwo da się zapełnić. Tajemnica sukcesu tkwi w czymś innym: trzeba dotrzeć do biznesu z przekazem, że bez warstwy cyfrowej nie ma przyszłości.

– Wszystko zaczyna się od odważnej decyzji, ciekawości i autentycznej motywacji. Pierwszym krokiem jest zaś przyznanie się przed swoimi partnerami – technologicznymi – i przed sobą – że potrzebujemy zmiany. Bo utrzymywanie status quo skazuje nas na kłopoty – wtóruje Magda Taczanowska.

A jednak nauki nigdy dość. Zdaniem menedżerki zarząd lub rada nadzorcza ma obowiązek znaleźć np. tydzień w roku bądź dwa dni w miesiącu na cyfrową edukację. Za wzór stawia Technical Skills Initiative – praktyczne szkolenie sprzed dwóch lat dla wszystkich pracowników Microsoftu, nie wyłączając najwyższej kadry zarządzającej. 

– Zajęcia miały charakter użytkowo-biznesowy. I były na tyle skuteczne, że sama zrobiłam po nich czatbota, choć nie mam przygotowania deweloperskiego. To najlepszy dowód na to, że przy odrobinie otwartości i chęci każdy może opanować przynajmniej podstawy technologii – podkreśla ekspertka.

Entuzjazm do cyfryzacji najczęściej bywa zaraźliwy. Co równie ważne: digitalizacja może być inicjatywą oddolną – i właśnie wtedy jest największa szansa na sukces. Potwierdza to Grupa Lotos, w której transformacja zaczęła się od grupki pracowników. Przekonali oni zarząd do zmiany, dzięki czemu razem z Microsoftem założyli Centrum Kompetencyjne ds. Sztucznej Inteligencji. Technologiczna pasja stopniowo opanowywała kolejne departamenty, działy i zespoły oraz szczeble zarządzania.

– Inicjatorzy cyfryzacji w Lotosie skierowali do wszystkich struktur spółki: produkcji, marketingu, finansów i innych, zapytania, co im doskwiera w codziennej pracy, gdzie dostrzegają wąskie gardła, co warto byłoby skorygować, udoskonalić. Ludzie z księgowości, HR, sprzedaży zaczęli się zgłaszać ze swoimi bolączkami i potrzebami. Następnym etapem było wspólne znajdywanie pomysłów na to, jak z pomocą IT można rozwiązać różne problemy – relacjonuje Magda Taczanowska.

Chmura? Bez obaw

Nie dziwi pęd do informatyzacji w spółkach Ruch czy Lotos. A jak to wygląda w małych i średnich przedsiębiorstwach? Utarło się przekonanie, że w przeciwieństwie do korporacji segment MŚP jest na bakier z IT. A tu niespodzianka: statystycznie mniejsze firmy w większym stopniu niż duże korzystają z dobrodziejstw technologii.

– Najgłębiej w świecie cyfrowym zanurzone są jednoosobowe biznesy. Powód jest oczywisty: Kto w pojedynkę prowadzi działalność, musi się znać na wszystkim: zarządzaniu, prawie, podatkach, negocjacjach, reklamie, a także na technologii – potwierdza Dariusz Śliwowski.

Z kolei Magda Taczanowska dodaje, że trzon polskiej gospodarki stanowią małe podmioty. I to w dużym stopniu do nich Microsoft adresuje swoją platformę usług oraz przedsięwzięcia z pogranicza edukacji i doradztwa realizowane z siecią lokalnych partnerów.

A co z rynkami regulowanymi (finanse i ubezpieczenia), zwłaszcza z sektorem publicznym? Jaki jest stan ich cyfryzacji?

– W tej dziedzinie mają jeszcze wiele do zrobienia. Wynika to m.in. z nieufności regulatorów do chmury publicznej. Tymczasem ten model zarządzania danymi zapewnia użytkownikom większą stabilność i bezpieczeństwo niż infrastruktura stacjonarna. Skoro Pentagon postawił na cloud, najwidoczniej nie ma się czego bać – klaruje wiceprezes Śliwowski.

Odpowiedzią na obawy instytucji, z rynków zarówno prywatnych, jak i regulowanych, jest ogłoszona 5 maja inwestycja Microsoftu w wysokości 1 mld USD – amerykański koncern wraz z OChK zbuduje największe w Polsce i jedno z największych w Europie Środkowo-Wschodniej centrum przetwarzania danych. Ośrodek ma stymulować rozwój polskiej gospodarki i kompetencji cyfrowych. Zapewni wysokiej jakości i bezpieczne usługi chmurowe wszystkim branżom.

Bez chmury nie udałoby się Ruchowi przejść w marcu na pracę zdalną. Bez chmury dla żadnej polskiej firmy nie ma przyszłości.

Okiem eksperta

Elastyczność zamiast pozornej odporności

Julia White, wiceprezes Microsoft
ds. rozwoju platformy chmurowej Azure

Ostanie miesiące nie tylko wprowadziły czas niepewności ekonomicznej. Pokazały nam wyraźnie, że żadne przedsiębiorstwo nie jest odporne na trudności. Nauczyliśmy się również, że organizacje, które wcześniej zaczęły korzystać z możliwości jakie niesie cyfrowa transformacja są bardziej zwinne i mogą szybciej reagować na oczekiwania rynku.
Kiedy mówimy o odporności biznesu, myślimy o zdolności do szybkiego przystosowania się do zmieniających się warunków. Coraz częściej jest to znak sukcesu w dzisiejszym świecie. Organizacje, które już rozpoczęły cyfrową transformację dzisiaj dostrzegają jej korzyści. Dzięki technologii chmury obliczeniowej mają one dostęp do mocy obliczeniowej dostosowanej do ich potrzeb. Mogą także korzystać z cyfrowych narzędzi, które umożliwiają budowanie własnych rozwiązań z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, uczenia maszynowego, Internetu rzeczy, analityki dużych zbiorów danych i wielu innych. Jednocześnie dzięki skalowalności i szybkości wdrożeń, firmy i instytucje publiczne błyskawicznie dostrzegają znaczące oszczędności. Co więcej, dzięki chmurze zapewniają sobie cyberbezpieczeństwo na poziomie, którego nie mogłyby uzyskać indywidualnie.
Teraz także polskie firmy będą miały szansę szybciej dokonać cyfrowego skoku. Jednym z elementów przyspieszenia jest inwestycja Microsoft w rozwój regionu chmury obliczeniowej oraz programy podniesienia kompetencji cyfrowych. Lokalna infrastruktura data center będzie wspierała i stymulowała rozwój gospodarczy zarówno klientów, jak i partnerów oraz umożliwi tworzenie innowacji i realizację nowych projektów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Polecane