PSL: sytuacja na rynku wieprzowiny była do przewidzenia

opublikowano: 31-01-2007, 15:09

Blaga, gadulstwo, demagogia, jeżeli dotyczą zwykłego człowieka, to może to być śmieszne. Natomiast jeżeli dotyczy wicepremiera i ministra rolnictwa, to urasta to do przestępstwa, powiedział Jarosław Kalinowski.

Według polityków PSL, wicepremier i minister rolnictwa Andrzej Lepper zachowuje się demagogicznie w sprawie skupu nadwyżek wieprzowiny. Ich zdaniem, obecna sytuacja na tym rynku była do przewidzenia jeszcze pół roku temu.

"Blaga, gadulstwo, demagogia, jeżeli dotyczą zwykłego człowieka, to może to być śmieszne. Natomiast jeżeli dotyczy to bardzo wysokiego urzędnika państwowego, a mam na myśli wicepremiera i ministra rolnictwa, to urasta to (...) do przestępstwa" - mówił lider PSL i b. minister rolnictwa Jarosław Kalinowski na środowej konferencji prasowej.

Jak ocenił, obecna sytuacja na rynku wieprzowiny była do przewidzenia już pół roku temu. "Wtedy pan Lepper nie podejmował działań. Z tego co wiadomo, nawet eksperci mu podpowiadali, sugerowali. Nic w tej sprawie nie zostało zrobione" - stwierdził polityk PSL.

Kalinowski podkreślił, że minister rolnictwa powinien zajmować się tym, do czego został powołany, a nie wszystkimi innymi sprawami oprócz rolnictwa. "To co dzisiaj wyrabia (Lepper), albo to czego nie robił przez ostatnie pół roku, jest najbardziej szkodliwe dla polskiego rolnictwa" - podkreślił.

Odnosząc się do zarzutów formułowanych przez Leppera, że PSL sprzedało zakłady państwowe i przyczyniło się do tworzenia tzw. świńskiej górki, Kalinowski zaznaczył, że jeszcze do niedawna funkcjonowały zakłady państwowe a Lepper nie przyczynił się do ich ratowania, by nie upadły.

Lider Ludowców podkreślił, że jego partia była uważana za "hamulcowego" prywatyzacji. "Przypomnę panu ministrowi Lepperowi, że jeszcze do niedawna były i są zakłady państwowe, np. zakłady w Dębicy, bardzo dobre zakłady, które jesienią ubiegłego roku zostały wprowadzone w upadłość" - zaznaczył.

Kalinowski pytał "dlaczego minister rolnictwa nie zrobił nic, żeby te zakłady mogły funkcjonować, żeby mogły skupować wieprzowinę chociażby od rolników z podkarpacia". W jego ocenie gdyby działania zapobiegające "świńskiej górce" zostały podjęte jesienią i uruchomionoby Agencję Rezerw Materiałowych (ARM), sytuacja na rynku wieprzowiny byłaby zupełnie inna.

Polityk PSL Zwrócił też uwagę, że w tym roku sprawą najistotniejszą dla polskiego rolnictwa jest stanowisko polskiego rządu w sprawie przyszłości wspólnej polityki rolnej w UE. "Ja się pytam, gdzie jest minister rolnictwa tego rządu, dlaczego tego stanowiska zasadniczego, w tak ważnych sprawach do tej pory nie ma?" - dodał.

Według prezesa PSL Waldemara Pawlaka, rząd i Lepper powinni podjąć działania, które by z uwagi na niskie ceny w Polsce, uruchomiły interwencję na rynku wieprzowiny w UE. Jak dodał, rząd powinien też postarać się o możliwość eksportu polskiej wieprzowiny do Rosji. "Polska jest jedynym krajem, który może sprzedawać świeże półtusze na rynek rosyjski. Tego już nie mogą inne kraje europejskie" - uważa Pawlak.

Kalinowski zwrócił ponadto uwagę, że nawet jeśli polskie mięso zostanie znów dopuszczone na rynek rosyjski, to prawdopodobnie w tym roku i tak nie będzie mogło być tam sprzedawane. "Na rynek rosyjski można eksportować mięso tylko w systemie kontyngentów. (...) Jeżeli ten kontyngent będzie już rozdzielony, i w tym momencie dostaniemy zgodę na eksport na rynek rosyjski, to tak naprawdę cały rok mamy już stracony" - ocenił.

Pawlak dodał, że nie lepiej pod tym względem jest na rynku ukraińskim. "Tam, jak widać, nie dają żadnego rezultatu pokrzykiwania ze strony naszego ministra rolnictwa na weterynarza ukraińskiego, bo efekty są takie, że pomimo upływu wielu miesięcy żadnego postępu na tym rynku też nie ma" - podkreślił.

We wtorek Lepper zapewnił, że rząd zakupi do 80 tys. ton półtusz wieprzowych, by zlikwidować nadwyżki żywca. Minister finansów Zyta Gilowska powiedziała, że "resort finansów jest przygotowany do finansowania tej akcji", jedynie "potrzebny jest wniosek ministra rolnictwa". Gilowska skrytykowała Leppera za brak wcześniejszych działań, które zapobiegłyby trudnej sytuacji.

W środę w radiowych "Sygnałach Dnia" Lepper mówił, że nie chciałby zrywać koalicji, ale "jest zbulwersowany" wypowiedziami Zyty Gilowskiej i listem ministra gospodarki Piotra Woźniaka, z których wynika, że działania ministerstwa rolnictwa w sprawie skupu wieprzowiny były spóźnione i że nie ma skąd wziąć na to pieniędzy.

Dzień wcześniej w programie TVN "Teraz My" Lepper zapowiedział, że jeśli od czwartku rząd nie rozpocznie skupu nadwyżek produkcyjnych wieprzowiny, to on odejdzie z rządu i koalicja rozpadnie się.

(PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane