Psy i koty w krainie luksusu

Rosną producenci i sprzedawcy wyrobów dla zwierząt domowych. Polacy wolą oszczędzić na sobie niż na pupilu

O 13,7 proc. urosła w ciągu pierwszych pięciu miesięcy tego roku produkcja gotowej karmy dla zwierząt domowych, — wynika z ostatnich danych Głównego Urzędu Statystycznego. W zeszłym roku wyprodukowaliśmy jej 620 tys. ton, czyli około 28 proc. więcej niż w 2015 r. Karma to tylko jedna, choć akurat uchwycona przez urząd, część rynku produktów dla pupili. Popyt rośnie prawie na wszystko — przyznają przedstawiciele branży. Również na produkty do pielęgnacji (czyli odpowiednik kosmetyków, jednak termin ten zarezerwowany jest w prawie tylko dla produktów na skórę ludzką) i zabawki. Pojawiają się więc nowi producenci i detaliści. Bo, jak tłumaczą, Polacy prędzej zaoszczędzą na sobie niż na ukochanym psie czy kocie.

RZESZA KONSUMENTÓW:
Zobacz więcej

RZESZA KONSUMENTÓW:

W Polsce mamy około 14 mln psów i kotów — to wymarzona, ogromna rzesza klientów. Do tego dochodzą trzymane w domach gady i gryzonie. I coraz większa skłonność Polaków do wydawania pieniędzy na pupile. Fot. Fotolia

Do słodyczy i mięsa

W produkcji karmy — poza graczami działającymi tylko w tym segmencie — aktywne są dwie grupy spożywczych producentów — wielkie koncerny znane m.in. ze słodyczy, jak Mars czy Nestlé (którzy mają u nas doinwestowane fabryki tego typu wyrobów) i krajowi przetwórcy mięsa. W przypadku tych drugich to kwestia zagospodarowania produktów ubocznych po produkcji mięsnej.

Krzysztof Woźnica, prezes Zakładów Mięsnych Silesia, przyznaje, że widzi poruszenie, choć w jeszcze innej części rynku.

— Jeśli chodzi o popyt na karmę mokrą, to nie ma tu dwucyfrowych wzrostów, bardzo dynamicznie rośnie natomiast zainteresowanie przekąskami dla zwierząt. Tu też widzę przestrzeń do większej dynamiki. Nie produkujemy suchej karmy, więc trudno mi ocenić sytuację — mówi Krzysztof Woźnica.

— Widać wysyp karm i ich producentów — i jedno nakręca drugie. Firmy zauważyły, że rynek rośnie, więc weszły w produkcję i oferta stała się szersza. Konkurencja wzrosła, więc producenci zaczęli prześcigać się w nowościach i coraz ciekawszych składach karm. To wszystko przyciąga konsumentów, którzy coraz więcej wydają też na produkty do pielęgnacji, zabawki i wiele innych rzeczy dla zwierząt — dodaje Remigiusz Sonik, właściciel Avokado, firmy, która ruszyła z budową franczyzowej sieci sklepów zoologicznych Daisy.

Stanisław Gosiewski, prezes Over Group, producenta m.in. szamponów, odżywek czy wyrobów do higieny uszu dla pupili, przyznaje, że to bardzo dobry czas dla jego branży w Polsce.

— To kwestia nie tylko wzrostu wolumenu, ale coraz szerszej oferty — na rynku np. produkty typu mgiełki, perfumy czy lakiery do pazurów — wymienia Stanisław Gosiewski.

Oszczędność czasu

Największe koncerny od lat wieszczyły profesjonalizację żywienia zwierząt, czyli przechodzenie z raczenia pupila resztkami obiadu czy gotowania na gotową karmę. Nieco mniejsi producenci przyznają, że dzieje się to na naprawdę dużą skalę.

— Zwierzę traktowane jest coraz częściej jak normalny członek rodziny, tzn. taki, dla którego kupuje się najlepsze rzeczy, na którym się nie oszczędza, w którego się „inwestuje”. Przy czym, przynajmniej w przypadku karmy, wciąż widać bardzo duże zainteresowanie tą tzw. pierwszocenową [czyli najniższą — red.] — zaznacza Krzysztof Woźnica.

Z obserwacji Remigiusza Sonika wynika, że zwierzę bywa wręcz „lepszym” członkiem rodziny.

— Poza sklepem zoologicznym mamy sklep ze zdrową żywnością, jeden obok drugiego. Widzimy, że ci sami klienci, którzy dwa razy zastanowią się nad zakupem droższej wędliny dla siebie, nabędą najlepszą i droższą karmę dla pupila, której skład wcześniej uważnie przeanalizują. To też przekonało nas do rozwoju tego biznesu. Co więcej, nasycenie sklepami jest tu mniejsze niż w przypadku placówek spożywczych — mówi Remigiusz Sonik.

Stanisław Gosiewski dodaje, że poruszenie na rynku to również kwestia zmiany stylu życia i modelu rodziny.

— Pupil bywa namiastką dziecka, ale też żyje coraz bliżej rodziny. To już nie są czasy psów trzymanych w budach, ale raczej wpuszczanych do łóżka. Tym bardziej więc chcemy, by były czyste i pachnące — tłumaczy szef Over Group.

Szacuje się, że około 70 proc. zwierząt domowych wciąż karmionych jest domowym jedzeniem.

— Oczywiście to się zmienia i będzie zmieniać. Mamy coraz mniej czasu, więc gotowa karma pozwala nam go zaoszczędzić. Polacy stają się też coraz bardziej świadomi, że nasze posiłki z przyprawami nie służą zwierzętom, że będą one w lepszej kondycji karmione w sposób dostosowany do rasy i wielkości — przekonuje właściciel Daisy.

 

OKIEM BRANŻY - Maciej Przeździak, sekretarz generalny Polkarmy Polskiego Stowarzyszenia Producentów Karmy dla Zwierząt Domowych

Wiele sprzyja karmie

W przypadku Polski pokrycie kaloryczne, czyli stosunek populacji zwierząt domowych do ilości kupowanej karmy, jest ciągle na bardzo niskim poziomie i wynosi 30 proc. w porównaniu z 90 proc. odnotowywanymi we Francji czy Wielkiej Brytanii. Dla producentów to bardzo dobra informacja — żeby rosnąć, muszą rozwijać świadomość konsumentów, co jest bardziej dogodne niż czysta walka marketingowa, na którą muszą stawiać na zachodnich rynkach. Kiedyś karma dla zwierząt domowych wydawała się produktem ekstrawaganckim, teraz traktowana jest jako prosty, bezpieczny, pełnowartościowy i wygodny sposób żywienia pupila. Statystyki produkcyjne nakręca ponadto rozwijający się eksport, z Ukrainą i Rosją jako dwoma najważniejszymi naszymi odbiorcami na czele. Przewagą Polski jest m.in. to, że rynek jest dość młody, około 25-letni, więc wszystkie obiekty przemysłowe w tym regionie są bardzo nowoczesne. Ponadto mamy dostęp do surowców i wykwalifikowanych ludzi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Psy i koty w krainie luksusu