Puste place w autosalonach

Paweł Janas
opublikowano: 11-05-2009, 00:00

Chcesz wejść do salonu i od razu wyjechać nowym samochodem? Niestety. Poczekasz nawet do września.

Na nowe auto trzeba czekać miesiącami

Chcesz wejść do salonu i od razu wyjechać nowym samochodem? Niestety. Poczekasz nawet do września.

W Europie w najlepsze trwa sezon na antykryzysowe dopłaty do zakupu nowych samochodów. Cieszą się tamtejsi kierowcy, zadowolenia nie kryją producenci aut. Ten nakręcony przez rządy wielu państw boom na rynku motoryzacyjnym powoduje, że w Polsce na wielu składach brakuje samochodów. W konsekwencji znacznie wydłużył się czas oczekiwania na niektóre modele.

— Największe problemy są z dostępnością aut mniejszych lub relatywnie tańszych, na które jest największy popyt za granicą. Na niektóre modele — na przykład na Skodę Octavię z silnikiem 1,4 o mocy 122 KM — trzeba czekać nawet do września. Dłużej niż zwykle poczekamy m.in. na Forda Ka, Fiata 500 czy Volkswagena Golfa i Polo — informuje Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar.

Kryzysowa oferta

Potwierdzają to same firmy.

— Brakuje głównie małych samochodów — Ka i Fiesta. U niektórych dilerów w salonach pozostały już tylko egzemplarze demonstracyjne. By kupić Forda Ka, trzeba poczekać trzy, a nawet cztery miesiące. Zakład w Tychach zwiększył dostawy, ale rynek niemiecki tak wysysa te auta, że fabryka nie nastarcza z produkcją na Polskę. I to mimo że pracuje w dzień i w nocy. Na nową fiestę — która także sprzedaje się jak ciepłe bułeczki w krajach, gdzie są dopłaty — przyjdzie nam poczekać około trzech miesięcy — informuje Adam Kołodziejczyk, prezes Ford Polska.

Równie długo trzeba czekać na hiszpańskie seaty.

— Najdłużej na nową ibizę. Czas oczekiwania wynosi 3-4 miesiące. U dilerów fizycznie niekiedy nie ma tych aut. Fabryki kilka miesięcy temu z powodu kryzysu ograniczyły produkcję, a teraz nie są w stanie odpowiednio szybko zwiększyć mocy — mówi Andrzej P. Kublik, szef Iberia Motor Capital Group.

Chińskie trzy grosze

Na opóźnienia w dostępie do niektórych nowych samochodów wskazują także dilerzy.

— Najdłużej, bo sześć do ośmiu tygodni, trzeba poczekać na nową Skodę Fabię z silnikiem benzynowym. Pewne, choć nieco mniejsze opóźnienia, dotyczą także pozostałych marek przez nas sprzedawanych: Fiata, Opla i Chevroleta — mówi Marek Pol, prezes Pol-Mot Auto, były minister infrastruktury.

Według niego, nie tylko boom na rynku niemieckim powoduje wydłużenie oczekiwania na samochody.

— W przypadku skody swoje trzy grosze dołożył także bardzo chłonny ostatnio rynek chiński. Na targach motoryzacyjnych w Szanghaju na przełomie kwietnia i maja stoisko tego czeskiego producenta było wręcz oblegane przez zwiedzających — dodaje Marek Pol.

Opóźnienia w dostawach na polski rynek niektórych modeli samochodów potrwają jeszcze co najmniej kilka miesięcy.

— Z pewnością do końca roku. A więc do czasu, gdy za granicą, na przykład w Niemczech, zakończy się rządowy program dopłat — mówi Wojciech Drzewiecki.

Paweł

Janas

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy