Pytanie o przyszłość Europy

UWE ZOELLNER szef zespołu ds. europejskich rynków akcji we Franklin Templeton Investments
opublikowano: 27-01-2012, 00:00

PROGNOZY

W Europie dominuje dziś jedno podstawowe pytanie: czy uda się wyjść z aktualnego kryzysu finansowego? Uważamy, że rozwiązania można się spodziewać w nadchodzących miesiącach. Wprawdzie ostatnie wydarzenia nie skłaniają do optymizmu (sposób, w jaki europejscy politycy traktują problem, nie może budzić podziwu), ale oceniając zarządzanie sytuacją kryzysową w strefie euro, należy wziąć pod uwagę kilka bardzo istotnych kwestii.

Po pierwsze, cały proces ma charakter stricte polityczny, a więc obejmuje liczne rundy żmudnych i skomplikowanych negocjacji prowadzonych aż do osiągnięcia porozumienia pomiędzy różnymi stronami o sprzecznych interesach. Problem ten nie dotyczy wyłącznie strefy euro. Rynki finansowe oczekują z kolei szybkiego rozwiązania, jednak muszą zaakceptować fakt, że dla polityków ważniejsze jest, by to rozwiązanie było przede wszystkim właściwe i skuteczne w dłuższej perspektywie. Próba błyskawicznego załagodzenia sytuacji może doprowadzić jedynie do rychłego powrotu polityków do stołu negocjacyjnego.

Strony, które poniosą koszty rozwiązania kryzysu (np. Niemcy), chcą zabezpieczyć się przed niewłaściwym wykorzystaniem ich pieniędzy, co jest zrozumiałe po doświadczeniach z ostatnich kilku miesięcy. Stąd niechęć do szybkiej zgody na nieograniczoną restrukturyzację długów czy zapewnienie dalszej pomocy ze strony EBC, dopóki mocno zadłużone kraje nie dadzą wiarygodnych sygnałów, że rozwiążą swoje problemy i wyeliminują strukturalne przeszkody stojące na drodze do dalszego wzrostu i poprawy konkurencyjności.

Dobra wiadomość jest taka, że dostrzegamy pewne kroki w tym kierunku, w szczególności w kraju, którego przyszłość będzie miała kluczowe znaczenie dla rozwiązania kryzysu, czyli we Włoszech. Jestem pewien, że osiągamy pewne postępy, ale ostateczne wyjście z sytuacji kryzysowej może potrwać nieco dłużej (i wymagać organizacji jeszcze kilku szczytów europejskich).

Mamy zatem także gorszą wiadomość: rozwiązanie na pewno nie będzie szybkie. Dług pogrążonych w kłopotach krajów narastał przez całe lata i dekady, a zrzucenie tego obciążenia wymaga czasu i poświęceń. Zaciąganie kolejnego zadłużenia z myślą o wsparciu gospodarki i z nadzieją, że szybszy rozwój zniweluje potężne długi, nie jest dobrą drogą. Rynki kapitałowe nie są gotowe, by finansować większe zadłużenie. Co więcej, wzrost gospodarczy budowany na długu nie może być utrzymywany w dłuższej perspektywie. Nie ma zatem alternatywy dla zaciskania pasa i deregulacji. Holandia, kraje skandynawskie czy Niemcy musiały przez to przejść i Europa Południowa nie może być wyjątkiem. Przetrwanie tego procesu w aktualnych warunkach powszechnej niepewności i nieufności będzie niestety znacznie trudniejsze.

Dług pogrążonych w kłopotach krajów narastał przez całe lata i dekady, a zrzucenie tego obciążenia wymaga czasu i poświęceń.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: UWE ZOELLNER szef zespołu ds. europejskich rynków akcji we Franklin Templeton Investments

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu