PZU pozostanie w centrum uwagi

Kamil Zatoński
opublikowano: 15-07-2010, 00:00

Po długim zastoju notowania PZU wreszcie nabrały dynamiki. Niewielki potencjał wzrostu wciąż istnieje.

Wczoraj kurs poddał się korekcie, ale i tak jest blisko rekordu i bije WIG20

Po długim zastoju notowania PZU wreszcie nabrały dynamiki. Niewielki potencjał wzrostu wciąż istnieje.

Po efektownym debiucie kurs PZU falował przez wiele tygodni tak, jak WIG20. Dopiero w połowie czerwca akcje ubezpieczyciela znów zaczęły się cieszyć wyjątkowym zainteresowaniem graczy, a poprawa nastrojów na rynkach dała impuls do szybkiego wzrostu notowań.

Nowy rekord

Wczoraj na początku sesji kurs ustanowił nowe maksimum 379,80 zł (intraday), a PZU było obok PKO BP lokomotywą wzrostu indeksu blue chipów.

— Spółka zachowuje się lepiej od rynku, bo moim zdaniem jest tańsza niż banki, daje szanse na wyższe dywidendy w kolejnych latach (potrzeby skarbu państwa są wysokie, a samo PZU ma dość kapitału) i ma potencjał do restrukturyzacji kosztowej. Wydaje się, że można obstawiać scenariusz poprawy efektywności — wylicza atuty ubezpieczyciela Marcin Materna, dyrektor departamentu analiz Millennium DM.

Jego zdaniem, na tle banków, które w tym i w przyszłym roku raczej nie będą mogły się pochwalić wysoką dynamiką, sytuacja w PZU, szczególnie w segmencie majątkowym, wcale nie wygląda źle. Dodatkowo fundusze wciąż nie mają w portfelach tylu akcji ubezpieczyciela, ile by chciały.

— Można tez oczekiwać, że w najbliższych latach strategia PZU będzie analogiczna do strategii Pekao w latach 2005-08. To wysokie ceny za usługi i koncentracja na rentowności kosztem udziału w rynku. W przypadku Pekao dało to wysokie zyski. Większość klientów jest przywiązana do banku czy ubezpieczyciela, nie zna oferty konkurencji i nie lubi zmian. Spółka to wykorzysta — uważa doradca inwestycyjny z Millennium DM.

Pół na pół

Opinie analityków, wydających rekomendacje dla akcji PZU, są podzielone mniej więcej po połowie. Dwa zalecenie brzmią jednoznacznie "kupuj", a rekomendacja Morgan Stanley choć brzmi "równoważ", to zawiera jednocześnie najwyższą z opublikowanych do tej pory cen docelowych — 419 zł. To ponad 12 proc. więcej, niż wynosił kurs na wczorajszej sesji. Ale są też wyceny dające mniejszy potencjał wzrostu i takie, które sugerują, że akcje PZU są przewartościowane. Specjaliści ING uważają, że kurs ubezpieczyciela będzie zmierzał do 318 zł. To aż 15 proc. mniej, niż obecnie. W najnowszej rekomendacji Marty Jeżewskiej z DI BRE Banku, walory PZU wyceniono na 358,80 zł (w perspektywie dziewięciomiesięcznej).

Uwaga na wyniki

Marta Jeżewska z DI BRE zwróciła uwagę, że czynnikiem ryzyka dla kursu mogą być wyniki spółki z drugiego kwartału.

— O ile szkody powodziowe nie spowodują spadku wyniku kwartał do kwartału (w tym okresie ubezpieczyciel utworzył 161 mln zł rezerw na szkody powodziowe), to spadek indeksów giełdowych zaważy na zysku netto — uważa Marta Jeżewska.

PZU szacuje szkody powodziowe na około 156 mln zł. WIG20 spadł o 9 proc. w drugim kwartale. Raport z wynikami za drugi kwartał zostanie opublikowany dopiero 31 sierpnia. Wtedy dowiemy się, jak te dwa czynniki odbiły się na wynikach PZU. Wcześniej, 25 sierpnia, przypada dzień ustalenia prawa do dywidendy wysokości 10,91 zł na akcję. Stopa dywidendy (relacja premii z zysku do kursu) wynosi niecałe 3 proc. Nie są to kokosy, nawet jak na polską giełdę, ale fundusze z pewnością nie pogardzą pewnym zyskiem. Dlatego kurs może być nadal silniejszy od rynku przynajmniej do czasu odjęcia prawa do dywidendy.

Marcin Kiepas*: Były argumenty do wzrostu kursu PZU

1Skąd taki wzrost wyceny PZU? Wzrost notowań PZU i nowe maksima w ostatnich dniach to efekt kilku czynników. Po pierwsze — efekt poprawy nastrojów na rynkach globalnych, połączony z wielością spółki i jej płynnością. Po drugie — zniknęła niepewność związana z powodzią, to ryzyko obecnie już da się wycenić. Po trzecie — PZU to duża i ciekawa spółka z branży finansowej, która nie jest bankiem i która nie ma alternatywy w regionie. Po czwartek — debiut PZU wypadł w czasie korekty na rynkach finansowych, przez co część funduszy, zwłaszcza zagranicznych, mogła niedoważać spółki w swoich portfelach.

2Co dalej z notowaniami spółki? Moja podejście do PZU się nie zmienia. Uważałem, że kurs spółki może dojść do 380 zł w tym roku, przy sprzyjających okolicznościach i koniunkturze nawet do 400 zł. Czy wyżej? Do tego potrzebny byłby bardzo mocny popyt inwestorów zagranicznych, a na to na razie się nie zanosi. Wczorajszy spadek po dotarciu tuż pod 380 zł wynika z realizacji zysków. Ze spółki nie docierały ostatnio żadne niepokojące wieści.

3Co pan sądzi o zachowaniu notowań Tauronu? Ostatni wyskok ponad cenę sprzedaży wiązał się z wejściem spółki do indeksu MSCI. Później kurs spadł poniżej 5,13 zł, co mnie nie dziwi. Nadal uważam, że kurs Tauronu będzie poruszał się w dość wąskich widełkach blisko ceny sprzedaży. Osobiście nie jestem entuzjastą branży energetycznej. Nie spodziewam się wielkich wzrostów i wahań kursów spółek energetycznych z GPW.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu