Rada na przyszłość: zaciśnijmy zęby, może boleć

WK
opublikowano: 11-12-2008, 00:00

Czasy dobrej koniunktury przeszły już do historii. W przyszłym roku czeka nas mocne spowolnienie

Trzy lata temu gospodarka złapała wiatr w żagle. Rok 2007 został nawet okrzyknięty najlepszym w gospodarczej historii Polski po 1989 r. Mijający rok też należy zaliczyć do udanych — gospodarka wzrośnie o około 5 proc. Niestety żaden ekonomista nie ma już wątpliwości, że ta dobra passa właśnie została brutalnie przerywana przez kryzys finansowy na świecie. Według większości prognoz, które pojawiły się ostatnio, w przyszłym roku tempo wzrostu gospodarczego spadnie o połowę.

W najgorszej sytuacji będą eksporterzy. Strefa euro — nasz główny partner handlowy — pogrążyła się w recesji i prędko się z niej nie wygrzebie. Europejczycy bardziej liczą się z pieniędzmi niż w poprzednich latach, tamtejsze firmy mniej produkują, więc potrzebują mniej materiałów. Wszystko to sprawia, że sprzedanie na Zachodzie produktu "made in Poland" będzie coraz trudniejsze. Sytuację częściowo ratuje osłabiony złoty. Większość ekonomistów w przyszłym roku nie spodziewa się jego istotnego umocnienia.

W lepszym położeniu są firmy skupione na rynku krajowym. Polacy nadal szybko się bogacą (przez ostatni rok przeciętna pensja wzrosła o 10 proc.), a stopa bezrobocia spadła do rekordowo niskiego poziomu 8,8 proc. (wg metodologii UE — 6,5 proc. — mniej niż w Finlandii, Belgii czy Francji). A ponieważ rynek pracy najpóźniej odczuje skutki kryzysu, można zakładać, że przeciętny Kowalski nadal będzie zostawiał w sklepach sporo pieniędzy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: WK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu