Rada nie boi się kryzysu w Stanach Zjednoczonych

Jacek Kowalczyk
31-01-2008, 00:00

Stopy procentowe poszły w górę o 25 pkt bazowych. Na szczęście firmy nie odczują na razie skutków zaostrzającej się polityki pieniężnej.

Stopy procentowe poszły w górę o 25 pkt bazowych. Na szczęście firmy nie odczują na razie skutków zaostrzającej się polityki pieniężnej.

Rada Polityki Pieniężnej (RPP) nie przestraszyła się niepokojących informacji zza oceanu i — zgodnie z oczekiwaniami większości analityków — na wczorajszym posiedzeniu podwyższyła stopy procentowe o 25 pkt bazowych. Stopa referencyjna Narodowego Banku Polskiego wynosi od dziś 5,25 proc.

Co skłoniło członków rady do takiej decyzji?

— RPP utrzymała przekonanie, że inflacja bez zacieśnienia polityki monetarnej nie wróci poniżej górnej granicy celu inflacyjnego wynoszącej 3,5 proc. Za taką opinią przemawiają dane z rynku pracy, szczególnie dotyczące presji płacowej. Do wysokich podwyżek w przedsiębiorstwach w następnych miesiącach dołączy wzrost wynagrodzeń w sektorze publicznym, dzięki czemu ceny będą rosły jeszcze szybciej — tłumaczy Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium.

W komunikacie członkowie rady zaznaczyli, że gospodarka ma silne fundamenty i rozwija się prawidłowo. Dlatego podwyżka stóp jej nie zaszkodzi. „Dane makroekonomiczne, które napłynęły od ostatniego posiedzenia rady, wskazują, że tempo wzrostu gospodarczego w IV kw. 2007 r. było wyższe niż oczekiwano w październikowej projekcji i jednocześnie zbliżone do obserwowanego w III kw. 2007 r.” — czytamy w uzasadnieniu.

RPP brała co prawda pod uwagę również argumenty przeciwko podwyżce. W komunikacie jest mowa o rosnącym ryzyku spowolnienia gospodarczego w Polsce wywołanego zawirowaniami na globalnych rynkach finansowych — wyhamowanie stłumiłoby inflację samoistnie, podwyżki (ograniczające rozwój gospodarczy) nie byłyby potrzebne. Jednak pogląd ten nie zyskał poparcia większości członków RPP.

— Wymowę komunikatu rady odbieram jako jastrzębią, spodziewam się dalszych podwyżek stóp procentowych, kolejnej już w marcu. Ryzyko istotnego spowolnienia gospodarczego na skutek kryzysu w USA nie wystarczyło, aby zneutralizować negatywne zjawiska wewnętrzne związane z rynkiem pracy — twierdzi Grzegorz Maliszewski.

— Tekst uzasadnienia świadczy o tym, że rada jest gotowa do dalszych podwyżek, ale wiele zależy od przyszłych wydarzeń: sytuacji na rynku pracy, inflacji i danych ze Stanów Zjednoczonych — dodaje Agnieszka Decewicz, ekonomistka Pekao.

Zdaniem ekonomistów, wczorajsza podwyżka nie powinna negatywnie wpłynąć na funkcjonowanie firm i gospodarstw domowych.

— Banki komercyjne, spodziewając się takiego posunięcia rady, już wcześniej podniosły stopy rynkowe. Stopy międzybankowe mogą co prawda pójść jeszcze w górę, dzięki czemu obsługa kredytów może wzrosnąć, ale będzie to odczuwalne nieznacznie — uspokaja Agnieszka Decewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Rada nie boi się kryzysu w Stanach Zjednoczonych