Rada Polityki Pieniężnej znów ma problem

  • Przemysław Kwiecień
opublikowano: 25-01-2013, 00:00

CO MYŚLI RYNEK

Zaraz po tym, jak prezes NBP Marek Belka zapowiedział przerwę w cyklu obniżek stóp procentowych, nadeszły fatalne dane z polskiej gospodarki. Rada już dwukrotnie nie posłuchała głosu ekonomistów. Jak będzie tym razem?

Jastrzębie w Radzie Polityki Pieniężnej nie mają łatwo.

Za każdym razem, gdy próbują utemperować oczekiwania rynków finansowych, rzeczywistość nie przyznaje im racji. W ostatnim czasie to sprzężenie zwrotne jest coraz szybsze. Po majowej wpadce musieliśmy czekać kilka miesięcy, aby dane potwierdziły nieuchronne spowolnienie. Teraz od posiedzenia minęły zaledwie dwa tygodnie, a rynki finansowe już uznały wypowiedź profesora Marka Belki za nieaktualną i ponownie oczekują obniżenia stopy referencyjnej w tym roku do 3,25 proc. Powód to seria fatalnych danych z polskiej gospodarki za grudzień. Produkcja była o ponad 10 proc. niższa niż rok wcześniej, sprzedaż w cenach nominalnych 2,5 proc. niższa, zatrudnienie spada w coraz większym tempie.

Po części wynika to z niekorzystnego efektu kalendarzowego, ale nie ulega wątpliwości, że polska gospodarka zwalnia szybciej, niż powszechnie oczekiwano. Wzrost w czwartym kwartale powyżej 1 proc. byłby ogromnym zaskoczeniem. Co więcej, niekorzystne warunki pogodowe w styczniu nie będą sprzyjały wykorzystaniu większej liczby dni roboczych. To są naturalnie dane bieżące, ale mające swoją wartość prognostyczną. Pokazują, że odpowiedź na stagnację w strefie euro jest silna i przebieg spowolnienia będzie bardziej bolesny, niż zakładano do tej pory.

Część członków rady może ripostować, że dane z Niemiec wskazują na pewną poprawę sytuacji, co przełoży się na ożywienie w polskim eksporcie. Tyle że nie jest to argument przeciwko kontynuacji cyklu obniżek stóp procentowych. Po pierwsze, trwałość ożywienia w Chinach jest mocno niepewna, gdyż wynika ono z impulsu fiskalnego. Po drugie, jakkolwiek w Niemczech widać symptomy poprawy, reszta strefy euro nadal jest w głębokiej stagnacji i nie jest pewne, czy ewentualne ożywienie w niemieckim eksporcie wystarczy, aby trwale pobudzić koniunkturę w Europie. Po trzecie wreszcie, nie można mówić absolutnie o jakiejkolwiek presji inflacyjnej. W grudniu ceny sprzedaży detalicznej wzrosły o 1,1 proc. r/r, a po wyeliminowaniu paliw i żywności zaledwie o 0,5 proc. r/r. Dlatego wydaje się, że lepiej podjąć ryzyko zbyt głębokich niż zbyt płytkich cięć stóp procentowych.

Ze wspomnianej wypowiedzi profesora Belki można było wywnioskować, że rada miałaby obniżyć stopy procentowe w lutym, a później zrobić dłuższą przerwę. Czekające nas za dwa tygodnie posiedzenie nie będzie jednak formalnością, gdyż prezes będzie miał podczas konferencji okazję, aby odwołać wcześniejszą zapowiedź. Rada nie powinna obawiać się też silnie negatywnej reakcji rynku walutowego. Złoty zaczął co prawda tracić ze względu na czynniki krajowe, ale ruchy te są umiarkowane, a o większej wyprzedaży przesądzi ewentualna korekta na rynkach globalnych, na co NBP i tak nie ma wpływu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień X-Trade Brokers

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rada Polityki Pieniężnej znów ma problem