Rado: wash & go

Kazimierz Krupa
25-02-2004, 00:00

Nikt z obserwatorów i analityków nie oczekuje, że kończąca dzisiaj swoje pierwsze posiedzenie Rada Polityki Pieniężnej, w zupełnie odmienionym składzie, zmieni wysokość stóp procentowych. Nie oznacza to jednak, że komunikat z posiedzenia nie będzie istotny — będzie on miał kluczowe znaczenie dla przewidywania możliwych zachowań „10 gniewnych” w najbliższej i dalszej przyszłości, a więc decydujący wpływ na wyprzedzające reakcje analityków i dealerów walutowych. Od tego zależą nie tylko nastroje.

Jerzy Hausner, wicepremier i minister ds. gospodarczych, w jednej krótkiej wypowiedzi, niemalże mimochodem, stwierdził, że oczekuje od rady... zasadniczego przewartościowania jej celów i zasad działania. Oczekuje bowiem — co normalne i zrozumiałe — „umacniania złotego i stabilizacji inflacji”, i dodaje jednym tchem: „w gronie RPP znajdują się eksperci, którzy będą dbali także o wzrost gospodarczy i prawidłowe stosunki z przedstawicielami rządu”. A to już jakby stwierdzenie z zupełnie innej bajki, na nowo otwierające dyskusję o konstytucyjnych celach RPP i strukturalnej niejako sprzeczności z doraźnymi celami rządu pojmowanego jako administracja kraju.

Jeżeli jeszcze dodamy, że — jeśli nie zdarzy się nic naprawdę nadzwyczajnego (np. że wyrzucą nas z Unii) — jest to ostatnia rada, która powinna przygotować nasze wejście do strefy euro, a tym samym stworzyć warunki do samolikwidacji, oczywiste staje się znaczenie decyzji, strategii i prognoz, jakie — mam nadzieję — poznamy po pierwszych spotkaniach i komunikatach nowej RPP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Rado: wash & go