Rafał Matulewicz: Decyzja Fedu rodzi obawy, że...

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 19-09-2013, 15:46

Kilka-kilkanaście następnych sesji pokaże nam, czy euforia jest uzasadniona - mówi Rafał Matulewicz, dyrektor Pionu Inwestycji w PKO TFI.

- Decyzja Rezerwy Federalnej istotnie zaskoczyła rynki finansowe, które oczekiwały rozpoczęcia pierwszego etapu redukcji ogromnego impulsu monetarnego. Reakcja rynkowa jest jak najbardziej uzasadniona i nie budząca wątpliwości. 4-letnia historia luzowania monetarnego niosła ze sobą spadek rentowności obligacji oraz wzrost cen akcji i surowców. Tak też zachowały się  wszystkie wspomniane klasy aktywów - zwraca uwagę ekspert PKO TFI.

Zobacz więcej

Rafał Matulewicz, dyrektor Pionu Inwestycji PKO TFI (Fot: ARC)

Skala ruchu jest duża.Trzymiesięczny kontrakt na dolarową stopę LIBOR w czerwcu 2015 r. zmienił wycenę o 25 punktów bazowych, rentowność 10-letniej obligacji amerykańskiej spadła o 20 pkt baz. w ciągu doby. Złoto zyskało 70 USD w ciągu kilku godzin. Bardzo silnie rosły akcje, szczególnie na rynkach wschodzących, najbardziej zagrożonych jastrzębią polityką FEDu. Kraje o najsłabszych bilansach płatności, stały się w obecnej sytuacji typowym zwycięzcą przysłowiowego „efektu gapowicza”. Akcje w Indonezji wzrosły o 4,7 proc., a akcje tureckie o 8 proc.

- W średnim terminie wczorajsza decyzja Fedu generuje pewne obawy. Po pierwsze, prezes Ben Bernanke przekazał nam, że nie jest zupełnie przekonany co do trwałości ożywienia gospodarczego w USA, najbardziej obiecującym miejscu w składance globalnej makroekonomii. Jeśli takowe ożywienie miałoby stracić swoja dynamikę w najbliższych kwartałach, wówczas istotnym zagrożeniem dla światowej gospodarki staje się „syndrom japoński”, syndrom wieloletniej recesji deflacyjnej odpornej na akcje regulatorskie. Jeśli jednak obecny boom gospodarczy w USA będzie kontynuowany w bliskiej przyszłości, wiarygodność prognoz gospodarczych prezesa Bernanke zostaje nadszarpnięta i pojawiają się istotne ryzyka odbudowywania bańki wycenowej na światowych rynkach finansowych - uważa Rafał Matulewicz.

Zdaniem specjalisty, decyzja Fedu i konferencja prasowa prezesa Bernanke to w jakimś stopniu porażka komunikacyjna Rezerwy Federalnej, która w dłuższym terminie może stawiać na szali całą skuteczność polityki luzowania monetarnego.

- Wartowspomnieć, ze plany wycofania pierwszych transz QE komunikowane były już w grudniu zeszłego roku. Co więcej, prezes Fedu dobitnie potwierdził ten plan na czerwcowym posiedzeniu banku centralnego.  Brak wycofania pierwszej transzy QE nie byłby może aż takim zaskoczeniem, gdyby nie ultra gołębie otoczenie wczorajszej decyzji. Wcześniejsza komunikacja Fedu z rynkami została w jakimś stopniu zaburzona. Trudno nie ulec wrażeniu, że Fed przestraszył się letniego ruchu na stopie procentowej i tym samym odwołał proces wycofywania QE. Pytanie o proces normalizacji polityk monetarnych głównych banków centralnych zostaje otwarte. Dopiero taka normalizacja byłaby pełnym potwierdzeniem przezwyciężenia kryzysu roku 2008 - podsumowuje Rafał Matulewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu