Rankingi ściągają studentów z zagranicy

Ewa Barik
opublikowano: 19-02-2010, 00:00

Rozmowa z prof. dr. hab. Witoldem Bieleckim, prorektorem Akademii Leona Koźmińskiego

"Puls Biznesu": Co trzeba zrobić, żeby znaleźć się w rankingu najlepszych europejskich szkół biznesu?

Prof. dr hab. Witold Bielecki, prorektor Akademii Leona Koźmińskiego: "Financial Times" umieścił nas w swoim rankingu na 42 miejscu, a to bardzo ważne zestawienie dla wszystkich osób planujących studia menedżerskie. Jesteśmy w nim jedyną polską uczelnią, a z naszej części Europy na dalszej pozycji znalazł się jeszcze tylko Corvinus University z Budapesztu. Listę otwierają HEC Paris, London Business School i Insead. Naszą obecność w tej lidze zawdzięczamy przede wszystkim sukcesom zawodowym absolwentów, bo to jeden z ważniejszych mierników pozycji uczelni, ale też programowi studiów, jakości kadry dydaktycznej i różnorodności oferty edukacyjnej.

Samo zarządzanie to już dziś za mało?

Zdecydowanie tak. Dlatego już na poziomie studiów magisterskich można u nas równocześnie studiować finanse lub prawo jako kierunek uzupełniający. Ale prawdziwą różnorodność mamy na studiach podyplomowych, które coraz częściej stają się obowiązkowym elementem wykształcenia, wpisanym w zawodową ścieżkę kariery. Wiele firm wręcz wymaga dziś od pracowników świadectwa ukończenia studiów podyplomowych, bo to pokazuje, że człowiek nie zamyka ścieżki edukacyjnej, ale jest gotów uczyć się całe życie. Taka tendencja dzisiaj dominuje.

Czy to firmy wysyłają pracowników na studia podyplomowe?

Kiedyś tak było, ale dziś już rzadko, choć czasem dofinansowują takie studia. Ludzie odczuwają potrzebę dalszego kształcenia się i nie szczędzą na to ani środków, ani czasu, bo takie studia są bardzo intensywne i zajmują co drugi weekend przez cały rok. Dlatego ogromnym zainteresowaniem cieszą się studia dofinansowane z funduszy europejskich. Mamy trzy takie kierunki i z przykrością odrzucamy wielu chętnych, którzy nie mieszczą się w limicie bądź nie spełniają wszystkich kryteriów.

Na jakie studia podyplomowe jest najwięcej chętnych?

Na psychologię biznesu dla menedżerów mamy kolejkę oczekujących. Podobnie rachunkowość, której ukończenie daje uprawnienia do prowadzenia biura księgowego. Można zdobyć te same uprawnienia, zdając egzamin w Ministerstwie Finansów, ale dla wielu osób to zbyt stresujące i wolą przejść cały program. Modne są też coaching i szkoła profesjonalnych trenerów biznesu, a także CSR. Są także studia niezbędne do uzyskania licencji zarządcy nieruchomości lub pośrednika w obrocie nieruchomościami.

A co dają studia MBA?

Paradoksalnie, dają najwięcej, choć formalnie dyplom MBA nie jest uznawany w polskim systemie wyższej edukacji. To amerykański format kompleksowego kształcenia menedżera wyższego szczebla. Studia Executive MBA dają najpełniejszy obraz zagadnień, z jakimi na co dzień musi się zmierzyć osoba zarządzająca firmą. Te nasze studia też znalazły się bardzo wysoko w rankingu "FT", bo na 91 miejscu, ale wśród wszystkich tego typu kierunków na świecie. Jako pierwsi wprowadziliśmy studia MBA dla osób, które już zdecydowały, w jakiej branży chcą robić karierę menedżerską. Stąd mamy MBA dla menedżerów służby zdrowia, dla inżynierów, menedżerów IT, finansistów i HR-owców.

Także dla księży.

Mamy specjalny kierunek zarządzania organizacjami non profit, który powstał z inicjatywy Episkopatu Polski i rzeczywiście kształcimy księży, ale to nie są studia MBA, tylko podyplomowe. Wiele ciekawych kierunków powstaje z inicjatywy jakichś organizacji czy instytucji, które dobrze znają potrzeby swojego środowiska. Teraz na przykład ruszają studia zarządzania w obszarze mody prowadzone we współpracy z Polimodą, prestiżowym ośrodkiem tego przemysłu z Florencji. Od kilku lat prowadzimy też Szkołę Mistrzów Reklamy we współpracy z tym środowiskiem, a są to o tyle ciekawe zajęcia, że nie wymagają od słuchaczy posiadania dyplomu, tylko kreatywności. Celem jest stworzenie własnego portfolio w trakcie studiów. To taka szkoła dla niepokornych, którzy dobrze się sprawdzają w przemyśle reklamowym.

Szeroka oferta edukacyjna i rankingi przekładają się na finanse uczelni?

Jeśli ktoś myśli o prowadzeniu uczelni tylko w kategoriach biznesowych, to na pewno nie wprowadzi jej do prestiżowych rankingów. Ta działalność wymaga najwyższej dbałości o jakość kształcenia, a to wyklucza kompromisy. Oczywiście, nie dopłacamy do działalności, ale to nie zysk jest naszym celem. Inwestujemy w międzynarodowe akredytacje — jako jedyna uczelnia w Polsce mamy akredytacje EQUIS i AMBA, zachęcamy do studiowania u nas cudzoziemców — na angielskojęzycznej nitce mamy już 200 osób spoza Polski, chcemy też przyciągać najlepszych absolwentów szkół średnich z całego kraju, dając wszystkim olimpijczykom możliwość studiowania za darmo.

Akademia Leona Koźmińskiego

Działa od 1993 r. Ma ponad 9000 słuchaczy. Oferta szkoły to: zarządzanie, finanse i rachunkowość, prawo, administracja, europeistyka oraz socjologia i psychologia w zarządzaniu. Są też trzystopniowe studia po angielskim. Akademia ma wyróżniającą ocenę akredytacji PKA dla kierunku zarządzanie, od 10 lat jest pierwszym miejscu w rankingu "Perspektyw" i "Rzeczpospolitej", w 2009 r. jako jedyna polska uczelnia znalazła się w światowych rankingach edukacyjnych "Financial Times".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Barik

Polecane