Rano giełdy w dół, po południu się wzmocnią?

Emil Szweda, Open Finance
11-08-2010, 09:30

Fed zdecydował, że nie dorzuci nowych pieniędzy na wykup obligacji skarbowych, ale będzie rolował posiadane obecnie instrumenty. Dla rynków to zbyt mało.

Technicznie rzecz biorąc, stan kasy w Fed się nie zmieni. Nie będzie dodatkowych pieniędzy, ale te, które już zostały wydane na zakup papierów wartościowych, pozostaną w gospodarce. Fed będzie rolował swoje pozycje, a przychody odsetkowe reinwestował w obligacje skarbowe. Oznacza to tyle, że darmowej gotówki w gospodarce nie przybędzie (oczywiście nie licząc zerowych stóp procentowych, które powoli stają się standardem. Fed zapowiedział ich utrzymanie przez dłuższy czas). Zatem rynki finansowe nie otrzymały teoretycznie niczego nowego. A jednak po chwili zastanowienia - dostały niechciany prezent. Postawa Fed - wcześniej Fed planował trzymać papiery do wygaśnięcia, a więc stopniowo wycofywać się z programu wsparcia - jest przyznaniem, że wzrost gospodarczy w USA jest rachityczny i trzeba go chronić. Akcja kredytowa nadal słabnie (mimo rekordowo niskiego oprocentowania kredytów), zatrudnienie rośnie bardzo powoli. Co więc zrobić z akcjami?

Najbardziej zdecydowanie postępowali inwestorzy w Japonii, gdzie Nikkei spadł dziś o 2,7 proc. Inwestorzy boją się spowolnienia w USA, co osłabiłoby japoński eksport. Decyzja Fed przełożyła się na wzrost jena do dolara (a więc uderzyła w japońskich eksporterów), a w dodatku zamówienia na urządzenia wzrosły w czerwcu o 1,5 proc., podczas gdy po 9 proc. spadku w maju ekonomiści liczyli przynajmniej na 5,5-proc. odbicie.

Chińskie indeksy do końca walczyły o wyjście na plus, pomimo że dane o produkcji przemysłowej wskazały na jej najwolniejszy wzrost (13,4 proc.) od prawie roku. Wolniej rozwijała się akcja kredytowa, a tempo podaży pieniądza (M2)było najniższe od 20 miesięcy (17,6 proc.). Wolniej niż oczekiwano wzrosła także sprzedaż detaliczna (17,9 proc.). Ale rynek kieruje się swoją logiką - inwestorzy liczą, że zwalniająca gospodarka skłoni rząd do złagodzenia wcześniejszych obostrzeń dotyczących inwestycji budowlanych, a bank centralny do obcięcia stóp procentowych.
W Europie można w ciemno zakładać minusowe otwarcie. Tym bardziej, że kontrakty na S&P wskazują na kontynuację spadków (o 0,9 proc.) w USA. Dla GPW będzie to trzecia kolejna spadkowa sesja i być może wkrótce niższe poziomy cen przestaną być akceptowane przez podaż. Jeśli chodzi o publikowane dziś dane, to nie bardzo jest na co liczyć (głównie będą to bilanse handlowe), dlatego jeśli spadek cen ma zostać powstrzymany, to tylko dzięki wierze, że gospodarka europejska odbuduje się szybciej niż amerykańska. W szerszym świetle (zależności globalnych) można byłoby to uznać, za pewien rodzaj rynkowej oceny działań rządowych na radzenie sobie z drugą fazą recesji. Czy lepiej ciąć wydatki (jak w Europie) czy je powiększać? Wcześniejszy przykład Polski, która zrezygnowała ze stimulusów dał odpowiedź na poziomie lokalnym. Czy wynik uda się powtórzyć w skali kontynentu?

KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ: Emil Szweda, Open Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda, Open Finance

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Rano giełdy w dół, po południu się wzmocnią?