Raport o rynku pracy USA może dać fałszywy sygnał

Piotr Kuczyński
opublikowano: 05-03-2004, 00:00

Nic sensownego nie da się powiedzieć o wczorajszej sesji w USA. Dane makro nie były inspirujące. Liczba noworejestrowanych bezrobotnych była zgodna z prognozami, zamówienie fabryczne spadły tak jak prognozowano, a wydajność pracy została zweryfikowana w dół. Komentatorzy ekscytowali się tym, że nieco spadła liczba nowych bezrobotnych, ale to naprawdę nie było nic istotnego. Rósł kurs Intela przed konferencją, a to podnosiło NASDAQ i S&P 500, bo pomagało sektorowi producentów półprzewodników. Nawiasem mówiąc wykres Intela wygląda fatalnie. Klasyczny podwójny szczyt zapowiadający większe spadki. Sesja zakończyła się dosyć optymistycznie, co nie może dziwić. Zbyt duże są oczekiwania przed dzisiejszym raportem.

Wczoraj w Eurolandzie utrzymywał się optymizm przed dzisiejszymi danymi z USA. Nawet złe dane makro z niemieckiego rynku pracy i nie obniżenie przez ECB stóp procentowych nie zwiększyło podaży, a w końcówce inwestorzy nie wytrzymali napięcia i indeksy zakończyły sesje mocnym finiszem. Dzisiaj będziemy w napięciu, ale z lekkim optymizmem czekali na dane z amerykańskiego rynku pracy. Przypominam, że dla inwestorów od stopy bezrobocia zdecydowania bardziej ważne jest to czy i ile miejsc pracy dodał sektor produkcyjny. Oficjalne prognozy są bardzo umiarkowane, ale zapowiedzi członków Fed i raport Challengera każą po cichu oczekiwać liczby nowozatrudnionych większej nawet od 200 tysięcy.

Zastanówmy się, co może się wydarzyć na rynku, jeśli dane będą wyraźnie gorsze lub wyraźnie lepsze od prognoz. Jeśli będą zbliżone, to nic istotnego się nie stanie i zapewne w tym momencie prognozy Intela z poprzedniego dnia zaczną wpływać na ruchy indeksów. Jeśli dane będą złe, to osłabnie dolar, spadnie rentowność obligacji, a indeksy będą zniżkować, ale nie dramatycznie, bo nie będzie zagrożenia podwyżką stóp procentowych. Jeśli dane będą dużo lepsze od prognoz, to pierwszą reakcją będzie euforia, a potem inwestorzy zaczną się zastanawiać. Dolar wcale nie musi się umocnić, bo w czasie całego tygodnia dyskontował dobre dane, ale rentowność obligacji wzrośnie i wzrośnie prawdopodobieństwo szybszego podniesienie stóp procentowych — cierpliwość, o której mówił ostatnio Fed, może być wystawiona na poważną próbę. W czasie sesji inwestorzy powinni tak właśnie pomyśleć, co może wywołać realizację zysków i nieciekawe zakończenie. Jest więc duże prawdopodobieństwo, że dane nie doprowadzą do wyraźnego zwycięstwa byków, a to byłoby zaproszenie do złego początku następnego tygodnia.

U nas wieczorem Sejm głosował sprawę odesłania do komisji projektów ustaw z planu Hausnera i oczywiście wynik był pozytywny, ale to już jest zawarte w cenach akcji. Dziwne tylko, że wczoraj nie było nawet próby wyprzedzania dobrych informacji. Sesja zaczęła się od lekkiego wzrostu, ale na rynku ważyła KGHM. Kurs spadał, bo na skutek wzmocnienia się dolara mocno spadały ceny metali. Spadek KGHM równoważył wzrost kursu BPH PBK i Agory. Jednak reszta rynku zachowywała się słabo, a WIG-20 krążył koło poziomu 1760 pkt. Podczas poprzednich sesji zachowanie rynku w sposób automatyczny budziło nadzieję na kontynuację wzrostów. Korekta na małym obrocie, spokój, brak agresywnej podaży — to wszystko mówiło, wręcz krzyczało: rynek jest usypiany, a popyt niedługo zaatakuje.

Jest to dla zawodowca tak widoczne, że aż niepokojące. Gdyby ktoś chciał zastawić pułapkę i karmić akcjami, to lepiej nie mógłby tego rozgrywać. Wczorajsza sesja mogła potwierdzać to spostrzeżenie, ale być może sięgam drugiego dna, a tego dna tu nie ma. W takiej sytuacji trzeba się trzymać techniki. Powrót pod 1760 pkt. byłby poważnym ostrzeżeniem, ale dopiero zamknięcie okna bessy na 1730 pkt. i pokonanie linii średnioterminowego trendu wzrostowego w okolicach 1700 pkt. kazałoby myśleć o ewakuacji. Wzrost obrotów z przełamaniem szczytu byłby potwierdzeniem sygnału kupna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Raport o rynku pracy USA może dać fałszywy sygnał