Ratunkiem dla zbrojeniówki na pewno nie są upadłości

Katarzyna Jaźwińska
26-11-2002, 00:00

Obawiam się kilku bankructw zakładów zbrojeniowych, a taki sposób restrukturyzacji to przestępstwo — twierdzi Stanisław Janas, przewodniczący sejmowej Komisji Obrony. Poseł ma też zastrzeżenia do ofert sfinansowania zakupu samolotu wielozadaniowego.

Rząd zdecydował się na łączenie spółek sektora zbrojeniowego. Są one konsolidowane wokół PHZ Bumar i Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP). Stanisław Janas, szef sejmowej Komisji Obrony i poseł SLD, uważa, że ten proces przyniesie sektorowi korzyści. Ale nie wszystko mu się podoba.

Poseł podkreśla, że oprócz obniżenia kosztów czy modernizacji technologicznej firmy zbrojeniowe muszą pozbyć się długów. Aby zrealizować ten zamiar, rozważane jest m.in. ogłoszenie upadłości wielu zakładów.

— Jest wiele spółek, które mają zamówienia, a wszystko wskazuje na to, że upadną. Mówi się m.in. o Zakładzie Aparatury w Mielcu, Hucie Stalowa Wola, Mesko-Skarżysko i Bumarze-Łabędy — informuje szef komisji.

Bankructwo — jego zdaniem — jest najgorszym rozwiązaniem restrukturyzacyjnym. Do firm, które ogłosiły upadłość, państwo musi dokładać sporo pieniędzy, m.in. z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Ponadto traci należności, a poprzez ARP dokłada do restrukturyzacji. Spółki powstające na bazie majątku upadłych zakładów nie mają natomiast praw do produkcji.

Scenariusz, który stał się już udziałem PZL Mielec, Łucznika Radom czy zakładu w Pionkach, jego zdaniem, nie powinien się powtórzyć.

— Szef ARP chwali się, że stworzył 500 czy 300 miejsc pracy, ale najpierw znikło 1500. Odniósł sukces, bo stworzył firmę od podstaw, ale nikt nie zastanawia się, jakie koszty poniosło państwo. Najlepszym przykładem jest bankructwo PZL Mielec. Stracili na tym pracownicy, Skarb Państwa, nie zyskał nikt, bo nowa spółka nie odziedziczyła praw do produkcji — twierdzi Stanisław Janas.

Innego zdania jest szef ARP.

— W przypadku sektora zbrojeniowego liczymy głównie na redukcję zobowiązań dzięki wykorzystaniu pakietu Kołodki. Jeśli jednak nie ma możliwości zastosowania innych metod restrukturyzacyjnych, upadłości nie da się uniknąć. Bankructwo to ostateczność, ale pozwala przedsiębiorstwu szybko pozbyć się balastu zobowiązań i zbudować zdrowy podmiot, który kontynuuje produkcję. Nikt na świecie nie wymyślił lepszej metody restrukturyzacji — oczywiście jeśli zawodzą próby oddłużenia czy układu z wierzycielami — ripostuje Arkadiusz Krężel, prezes ARP.

Poseł Janas uważa, że lepszym rozwiązaniem jest skorzystanie z ustaw oddłużeniowych. Drugim możliwym scenariuszem jest zamiana wierzytelności na akcje. Poseł wierzy, że środki, które resort otrzyma na restrukturyzację razem z pieniędzmi z offsetu, pomogą branży wyjść z kryzysu. Potencjalni dostawcy samolotu wielozadaniowego w ramach offsetu mają zapewnić wsparcie sięgające co najmniej 3,5-4 mld USD, z czego połowa ma trafić do sektora zbrojeniowego.

Znacznie więcej emocji niż offset budzą jednak kwestie finansowania kontraktu.

— Są ogromne rozbieżności w ofertach finansowania inwestycji. Zastanawiamy się, czy oferenci byli aż tak aroganccy i pewni, że wygrają, iż uznali, że cena nie gra roli. Kto odważy się podjąć decyzję i powiedzieć, że 1 mld USD to żadna różnica — mówi szef komisji.

Nie ujawnia jednak, który z kontrahentów złożył ofertę najniższą, a który najwyższą.

Z informacji przedstawionych przez koncerny wynika, że Dassault Aviation (Mirage) proponuje kredyt oprocentowany na 3,4 proc., BAe/Saab (Gripen) — na 4,5 proc., a Lockheed Martin (F-16) — nie ujawnia tej informacji, nieoficjalnie mówi się jednak o 4-5 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Jaźwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Ratunkiem dla zbrojeniówki na pewno nie są upadłości