Reach zacznie zbierać krwawe żniwo

Anna Bytniewska
opublikowano: 05-12-2008, 00:00

Opada kurz po bitwie o wstępną rejestrację w systemie Reach. Nie wszystkim się to udało. Konsekwencje mogą być kosztowne.

Opada kurz po bitwie o wstępną rejestrację w systemie Reach. Nie wszystkim się to udało. Konsekwencje mogą być kosztowne.

1 grudnia minął termin wstępnych rejestracji substancji chemicznych zgodnie z rozporządzeniem Reach. Po dramatycznych apelach resortu gospodarki liczba rejestracji lawinowo wzrosła. O ile do 13 listopada zgłosiły się 633 podmioty, to 1 grudnia były już 2434.

To nie wszyscy

Celem systemu Reach jest kontrola produkcji, importu oraz obrotu chemikaliami wprowadzanymi na rynek wspólnoty. Do wstępnej rejestracji zobowiązani byli ich producenci i importerzy pod sankcją wstrzymania działalności. Mogli jej dokonać w elektronicznym systemie Reach–IT. W połowie listopada liczba zarejestrowanych firm była tak mała, że przeraziła rząd. Tym bardziej że Reach — IT się przegrzewał i istniało ryzyko, że rejestracja zostanie utrudniona z powodów technicznych.

— Przebieg procedury rejestracji pokazuje wyraźnie, że nie wszystkie zobowiązane firmy jej dokonały. Ile z nich znalazło się poza systemem? Trudno oszacować — mówi Andrzej Krześlak, kierownik punktu konsultacyjnego ds. Reach Ministerstwa Gospodarki.

Nie ukrywa, że liczba niezarejestrowanych producentów i importerów może iść w setki, a może nawet tysiące.

— Do 4 grudnia odnotowaliśmy już co najmniej kilka przypadków firm, które ewidentnie powinny dokonać rejestracji, a tego nie zrobiły — alarmuje Andrzej Kreślak.

Jaki jest los takich podmiotów, biorąc pod uwagę, że terminu wstępnej rejestracji nie można im przedłużyć? Prawo tego nie przewiduje.

— W przypadku importerów po 1 grudnia ich towar zapewne zostanie zatrzymany przez celników na granicy. Producenci mogą ewentualnie dalej prowadzić działalność, ale tylko do pierwszej kontroli. W przypadku stwierdzenia produkcji substancji, która wstępnie nie została zarejestrowana, działalność firmy w takim zakresie zostanie wstrzymana — podkreśla Andrzej Krześlak.

Mało tego. Na firmę i jej przedstawicieli mogą zostać nałożone sankcje finansowe i karne: grzywna do 50 tys. zł oraz kara pozbawienia wolności do dwóch lat.

Wyjście awaryjne

W Polsce kary dotyczące Reach jak na razie obowiązują tylko w teorii, bo Sejm nie zdążył przed 1 grudnia przyjąć ustawy, która je zawierała. Drugie czytanie w komisji zdrowia odbyło się 4 grudnia.

—Wolne tempo prac naraża nas na reperkusje ze strony Unii — mówi Andrzej Krześlak.

Firmy mogą mieć wyjście awaryjne, choć w większości przypadków karkołomne.

— Producenci, którzy rozpoczynają produkcję substancji pierwszy raz, lub importerzy spoza UE, którzy po raz pierwszy wprowadzają chemikalia, mają możliwość dokonania ich wstępnych rejestracji — mówi Andrzej Kreślak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy