Dwieście lat giełdy w Warszawie

Najstarszą giełdą w Europie jest paryska, której tradycje sięgają 1572 r. Nic dziwnego, że to właśnie francuscy doradcy pomagali w odbudowie polskiego parkietu w 1990 r. Jednak i my nie mamy się czego wstydzić, bo nasza instytucja ma aż dwieście lat, ledwie 16 mniej, że kuzynka z Londynu.

Nie wiadomo czy pierwszą sesję na warszawskim parkiecie rozpoczęto uderzeniem dzwonka, ale na pewno 12 maja 1817 roku był dniem uroczystym. Królestwo Polskie cieszyło się (wciąż) liberalnym jak na tamte lata prawem, również w zakresie swobód gospodarczych. Dobra koniunktura i rozwój instrumentów finansowych zmuszał do założenia parkietu z ustalonymi regułami handlu walorami. Finansiści powołali radę, która wybrała na swego sekretarza Fryderyka Schabera, będącego de facto ojcem polskiego rynku kapitałowego.

Sesja giełdowa, Liverpool 1874 r.
Zobacz więcej

Sesja giełdowa, Liverpool 1874 r.

Sesje odbywały się przez jedną godzinę począwszy od południa, w salach Pałacu Saskiego. Handlowano przede wszystkim wekslami i obligacjami. W tamtych czasach giełdę nadzorował prezydent policji. Wraz z przeniesieniem nadzoru na prezesa Banku Polskiego w 1828 r. parkiet również zmienił adres i odtąd sesje odbywały się w rotundzie przy pl. Bankowym.

Pierwszymi akcjami zamieszczonymi w spisie urzędowym, czyli cedule warszawskiego parkietu były walory Towarzystwa Kolei Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej w 1840 r. Nie były one jednak hitem inwestorów i spółka upadła dwa lata później, a jej cel statutowy zrealizowano w 1848 r. Za to prawdziwym blue chipem były akcje Spółki Żeglugi Parowej na Rzekach Spławnych w Królestwie Polskim Andrzeja hrabiego Zamoyskiego (weszły do obrotu w 1861 roku). Wykorzystanie licznych rzek przy beznadziejnym tradycyjnie stanie dróg okazało się strzałem w dziesiątkę. 

Ojciec polskiego kapitalizmu, Leopold Kronenberg, nie byłby sobą, gdyby i do rozwoju rynku kapitałowego nie włożył trzech groszy. Szczęście i wiedza donatora sprawiły, że zamieniły się w miliony. W 1872 r. Kronenberg, wówczas prezes Komitetu Giełdy, wystarał się w Warszawie i Petersburgu o szeroką autonomię dla instytucji.Komitet nie tylko dbał o rozwój finansowy, ale też wspierać miał miejscowy handel i przemysł. Decyzja musiała być słuszna, skoro już cztery lata później parkiet przeniósł się do nowego pałacu, wybudowanego dla niego przy ulicy Królewskiej.

Weksle i obligacje dominowały w handlu przez znaczną część drugiej połowy XIX wieku. Akcje, które pojawiły się liczniej po 1894 r. miały często charakter spekulacyjny i mogły doprowadzić do powstania bańki. Chcąc temu zapobiec wprowadzono licencjonowanie maklerów oraz wprowadzony w 1900 r. zakaz wstępu tzw. agentom pokątnym.

Przerwa w notowaniach nastąpiła latem 1914 r. i choć wielu wierzyło, że to stan przejściowy, który potrwa zaledwie kilka miesięcy, na ponowne uruchomienie parkietu musieliśmy czekać aż do 1 stycznia 1921 r. Co do ustroju zdecydowano się na niemiecki charakter koncesyjny, tzn. decyzję o założeniu giełdy podejmowali minister skarbu oraz minister handlu i przemysłu. W ich imieniu porządku pilnował komisarz giełdy, który nadzorował poprawność transakcji, a w zagrożeniu mógł przerwać sesję. 

Na liście członków giełdy z 1 czerwca 1923 r. znajdowały się 93 podmioty przymusowe (w tym 59 banków) oraz 163 podmioty dobrowolne. Papierami wartościowymi handlowano od 11:15 do 12:15, zaś dewizami od 12:30 do 13:00.

Nie tylko w Warszawie odbywał się handel papierami wartościowymi. W okresie II RP swoje giełdy miały również Katowice, Kraków, Łódź, Lwów, Poznań i Wilno.Jednak to stolica zdominowała rynek odpowiadając za 70-90% ogólnopolskiego obrotu. Wiele było czynników, które w trudnym okresie umacniania wywalczonej niepodległości sprzyjały rozwojowi gospodarczemu, ale jednym ze znaczących a często pomijanych było dobre prawo. Aktem o znaczeniu konstytutywnym był tu Kodeks handlowy wprowadzony rozporządzeniem Prezydenta RP z 1934 roku. O jego jakości może świadczyć fakt, że w wielu zakresach obowiązywał aż do 2003 roku. 

Na rok przed wybuchem wojny na warszawskim parkiecie notowano 130 papierów: obligacje (państwowe, bankowe, municypalne), listy zastawne oraz akcje. W chwili rozpoczęcia konfliktu kapitalizacja spółek notowanych na parkiecie wynosiła dokładnie tyle, ile stanowiły roczne przychody budżetu państwa. Wybuch wojny oznaczał zamknięcie giełdy a z czasem również fizyczną eliminację jej gmachu. 

Po 1945 roku podejmowano próby reaktywacji giełdy, podejmowano nawet formalne kroki, jak uchwała Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów z 1946 r. Nikt jednak nie był w stanie określić jak będąca sercem kapitalistycznego systemu instytucja może odnaleźć się w realnym socjalizmie. rzonki przerwała formalna decyzja dekretu z września 1950 r., która uchylała przepisy dotyczące legalnego handlu papierami wartościowymi.

Aż czterdzieści lat, do 1990 r., musieliśmy czekać na odtworzenie parkietu. Wtedy to powstały założenia prawa, a ustawa – Prawo o publicznym obrocie papierami wartościowymi i funduszach powierniczych – została uchwalona przez Sejm 22 marca 1991 roku. Żyjący przedwojenni inwestorzy dawali poczucie ciągłości, ale pomoc francuskich giełd przyniosła również nowoczesne rozwiązania. Ich wsparcie merytoryczne i finansowe pozwoliły podpisać akt założycielski, który 12 kwietnia uroczyście parafowali Minister Finansów i Minister Przekształceń Własnościowych. Cztery dni później, w dawnej siedzibie partii komunistycznej, uderzeniem w dzwon rozpoczęła się pierwsza sesja. Wzięło w niej udział 7 domów maklerskich, notowano akcje 5 spółek: Tonsilu, Próchnika, Krosna, Śląskiej Fabryki Kabli, i Exbudu. Sesje odbywały się raz w tygodniu.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Historii / Dwieście lat giełdy w Warszawie