Realizacja zysków w USA nie zaszkodziła Europie

Piotr Kuczyński
opublikowano: 27-06-2003, 00:00

Na początku środowej sesji w USA — przed decyzją FOMC w sprawie stóp procentowych — nadal panował umiarkowany optymizm. Nie popsuły go nawet zaskakująco złe dane o majowych zamówieniach na dobra trwałego użytku. Okazało się, że kolejny miesiąc z rzędu spadły, co nie sygnalizuje nadchodzącego ożywienia. Za to rynek nieruchomości nadal jest w hossie, a sprzedaż nowych domów bije rekordy. Inwestorzy woleli zapomnieć o złych danych. Rynkowi pomagała informacja o tym, że mająca problemy z księgowością Freddie Mac nie wykazała 4,5 mld USD zysku w latach 2000-01. To nie jest dobra informacja.

Umiarkowany optymizm trwał do momentu podania decyzji FOMC. Stopy zostały obniżone o 25 pkt, a graczom puściły nerwy. Część inwestorów chciała realizować zyski, część była zawiedziona, że nie obniżono stóp o 50 pkt, a jeszcze inni uważali, że jeśli stopy obcięto tylko o 25 pkt., to z gospodarką nie jest źle. Komunikat Fed był tak sformułowany, by nic nie powiedzieć. Najważniejsze było chyba to, że prawdopodobieństwo zarówno znacznego, jak i niewielkiego ożywienia gospodarki, jest prawie równe. Jeśli chodzi o inflację, to FOMC stwierdził, że istnieje niewielkie prawdopodobieństwo znacznego spadku inflacji, a bardzo małe jej wzrostu. W tak sformułowanym komunikacie każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Przeważyło jednak klasyczne rozwiązanie — chęć realizacji zysków. Prawdziwa reakcja mogła przyjść wczoraj.

W Europie na początku czwartkowej sesji indeksy spadały, ale szybko powrócił lekki optymizm. Dopiero negatywna weryfikacja danych o dynamice PKB w USA zepsuła nastroje. Okazało się, że posiedzenie ECB istotnie miało miejsce, ale nie było w planie podejmowanie decyzji o stopach procentowych. Inwestorzy w czasie sesji mieli nadzieję, że rynki amerykańskie będą rosły pod koniec półrocza. To pomagało obozowi byków, ale do końca naszej sesji nie było pewne jak rozwinie się sytuacja.

Dziś we Francji przed 9.00 zostaną podane raporty o bezrobociu i PKB w pierwszym kwartale. Oczekuje się wzrostu bezrobocia w maju z 8,8 do 9,4 proc. Przyrost PKB w I kwartale szacowany jest na 0,3 proc. Rynki zareagują dopiero o 14.30, kiedy otrzymają amerykańskie dane o wydatkach (prognoza +0,2 proc.) i przychodach (prognoza +0,3 proc.) w maju. Większe wydatki ucieszyłyby inwestorów. Gdyby dane były słabe, to reakcja powinna być zdecydowanie negatywna. Nie ma już czekania na obniżkę stóp, a wątpię, żeby koniec półrocza uratował giełdy. O 15.45 Uniwersytet Michigan poda ostateczną wartość swojego indeksu nastroju w czerwcu. Prognozowana jest weryfikacja pozytywna – z 87,2 do 87,7 pkt. Oczywiście im więcej tym lepiej.

Środowe zamknięcie w USA powinno wywołać u nas osunięcie indeksów na początku sesji, ale spadek był minimalny. Popyt szybko opanował sytuację i zaczęło się męczące czekanie na to, co będzie się działo w USA. Widać było wyraźnie, że zagranica czuwała. Inwestorzy zagraniczni dobrze wiedzą, że realizacja zysków w USA po posiedzeniu FOMC nie była groźna i mogą grać pod podciąganie wyników na koniec półrocza. Nie można tego lekceważyć, ale jeśli wczoraj w USA nastąpiłoby potwierdzenie słabości rynku, to nie liczyłbym na przedłużenie wzrostów u nas. Niewątpliwie gwiazdą sesji był Softbank. Oczekiwano, że spółka dostanie kontrakt z PKO BP. Trzeba jednak uważać, by nie sprawdziło się powiedzenie „kupuj pogłoski, sprzedawaj fakty”.

Sytuacja techniczna rynku nadal nie jest jednoznaczna. Szczyty na indeksach w cenach zamknięcia zostały przełamane, ale nie udało się to, jeśli chodzi o poziomy w czasie sesji. Poza tym nie podobał mi się mały wzrost na dużym obrocie przy szczycie. Jednak dopóki nie zostanie przełamana linia trendu, nie można ryzykować sprzedaży akcji, ani otwierania krótkich pozycji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu