Recesja zajrzała do strefy euro

  • Ewa Bednarz
16-05-2012, 00:00

Polska błyszczy na tle Europy pogrążonej w kryzysie. Teraz ma być tylko lepiej

Włochy i Czechy są w recesji — pokazały to wczorajsze dane. Nie widać końca kłopotów Grecji, Hiszpanii i Portugalii. Kolejne złe dane napływające z Europy mogą mieć wpływ na Polskę, ale jednocześnie na takim tle widać siłę naszej gospodarki. Nikt nie ma wątpliwości, że dynamika polskiego PKB w końcu spowolni, ale dzieje się to dużo wolniej, niż prognozowano. A już w przyszłym roku można spodziewać się odbicia i powrotu na ścieżkę wzrostu.

W światowej czołówce

Marek Belka, prezes Narodowego Banku Polskiego, w rozmowie z „Pulsem Biznesu”, która zostanie opublikowana w najbliższym numerze „PB Weekend”, podkreśla że jesteśmy jednym z krajów, który silnie wyrwał do przodu, obok Chile, Kolumbii, Turcji, Malezji czy Estonii. W związku z tym coraz bardziej liczymy się na świecie.

— Liczby nie kłamią. Na tle innych krajów polska gospodarka wyróżnia się pozytywnie, a kryzys na rynkach wpłynął na PKB wielu państw europejskich — przyznaje Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale.

Jego zdaniem, pomogła nam przede wszystkim konkurencyjność eksporterów ze względu na niski kurs złotego. Kolejnym pozytywnym bodźcem była quasi-stymulacja fiskalna, która wpłynęła na wartość realizowanych w kraju inwestycji.

— W gronie krajów, które nadal będą się szybko rozwijały, znajdzie się nie tylko Polska, ale też Niemcy. Natomiast państwa peryferyjne strefy euro pozostaną na krawędzi recesji w związku z wpływem oszczędności fiskalnych — prognozuje Jarosław Janecki.

Wolniej, ale do przodu

Nie wszyscy ekonomiści są jednak tak optymistyczni.

— Polska nie ma jednego sprawnego silnika, który napędzałby gospodarkę — twierdzi Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku.

Jego zdaniem, konsumpcji wewnętrznej brakuje przestrzeni do wzrostu, ponieważ nie ma już stymulacji fiskalnej ze strony rządu. Płynny kurs walutowy już ma wpływ na wysokość PKB, więc nie zaskoczy niczym nowym. Ekonomista przyznaje jednak, że atutem Polski na tle spowolnienia na świecie jest elastyczna gospodarka.

— W ostatnich latach mamy stosunkowo mocny wzrost gospodarczy. Niestety, możemywpaść w pułapkę samozadowolenia — przestrzega Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao. Jego zdaniem, mieliśmy dużo szczęścia — ratowały nas eksport i dobre wykorzystanie funduszy unijnych.

— W 2008 r. wykorzystanie funduszy było bliskie zera. W kolejnych latach znacznie rosło. Niski kurs złotego od 2009 r. podniósł też konkurencyjność polskiego eksportu — podkreśla Marcin Mrowiec.

Euroland może pozazdrościć

Ernest Pytlarczyk oczekuje w tym roku wzrostu gospodarczego niższego niż 3 proc. i podobnej dynamiki w 2013 r. Podobnego zdania są również inni ekonomiści. Elżbieta Chojna-Duch z Rady Polityki Pieniężnej jest jednak przekonana, że wzrost gospodarczy przekroczy 3 proc. Jej zdaniem, wciąż jesteśmy zieloną wyspą, choć nie tak zieloną, jak było to w ubiegłym roku.

— Sądzę, że nasza sytuacja jest dobra, podczas gdy gospodarka strefy euro jest w płytkiej recesji. Polska ma dobre wskaźniki, chociaż spowalnia. Nasza siłą jest popyt wewnętrzny — podkreśla Elżbieta Chojna-Duch.

Bez względu na to, czy będzie mniej, czy więcej niż 3 proc., znowu będziemy pozytywnie wyróżniać się na tle innych krajów europejskich. Z najnowszych majowych prognoz Komisji Europejskiej PKB strefy euro się skurczy. Lekka, nawet bardzo lekka, poprawa nastąpi dopiero w przyszłym roku. Gospodarka Unii Europejskiej ma rosnąć w 2013 r. w tempie 1,3 proc., a strefy euro 1 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bednarz, Kamil Koprowicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Recesja zajrzała do strefy euro