Recman rozwija skrzydła

  • Anna Pronińska
opublikowano: 21-02-2013, 00:00

Giełdowym firmom handlującym odzieżą męską rośnie konkurent. Możliwe, że on też pojawi się na parkiecie.

To ma być przełomowy rok dla rodzinnej firmy Recman z Suwałk, czterokrotnej Gazeli Biznesu, specjalizującej się w produkcji odzieży męskiej. Choć na krajowym rynku spółka działa od ćwierć wieku, dopiero w tym roku chce zebrać pierwsze doświadczenia za granicą.

— Pierwszy zagraniczny salon Recmana powstanie w Czechach, gdzie prowadzimy zaawansowane rozmowy z potencjalnym partnerem franczyzowym. Liczymy, że stanie się to w II kwartale — mówi Wojciech Tulwin, odpowiedzialny za marketing w Recmanie.

W tegorocznych planach jest też wejście na rynki litewski i rosyjski.

— W Rosji wciąż jest dużo sklepów multibrandowych, na które się nastawiamy. Odzież męska z metką „made in Poland” jest na tym rynku szczególnie doceniana — uważa Wojciech Tulwin.

Przyznaje, że spółka ma wiele propozycji z zagranicy.

— Głównym celem na ten rok jest zweryfikowanie specyfiki wybranych rynków odzieżowych oraz międzynarodowego potencjału naszej marki — mówi menedżer Recmana. Firma chce rozwijać krajową sieć. Obecnie liczy 48 salonów firmowych i 78 partnerskich.

— W 2013 r. planujemy ją powiększyć o 15 salonów franczyzowych — mówi Wojciech Tulwin. Nie wyklucza, że w przyszłości Recman trafi na warszawski parkiet.

— To raczej perspektywa kilku lat. Jeżeli pozyskamy partnerów zagranicznych, to może pojawić się konieczność pozyskania kapitału, np. aby wejść na kolejnerynki z salonami własnymi, stworzyć markę dla nowej grupy docelowej lub zdecydować się na przejęcie firmy odzieżowej o dużym potencjale rozwoju. Obecnie działalność finansowana jest kapitałem własnym, co jest dużym atutem i gwarantem stabilności firmy — mówi Wojciech Tulwin.

Recman zatrudnia ponad 200 osób. 95 proc. oferty produkuje we własnym zakładzie w Suwalskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Zeszłoroczne przychody firmy to kilkadziesiąt milionów złotych (nie ujawnia dokładnych danych) przy 2 mln zł zysku netto.

W 2011 r. przychody wyniosły 31,7 mln zł. — Dzięki własnej produkcji jesteśmy bardziej elastyczni i możemy zminimalizować koszty. Od kilku lat utrzymujemy tendencję wzrostową sprzedaży na poziomie kilkunastu procent — ocenia Wojciech Tulwin.

Recman wkrótce uruchomi sklep internetowy. Od ponad dwóch lat jest też oficjalnym sponsorem reprezentacji mężczyzn w tenisie.

— Konkurujemy ze znanymi polskimi markami, takimi jak Vistula, Bytom czy Próchnik, ale również z zagranicznymi sieciami, które coraz odważniej wchodzą na krajowy rynek. Szyjemy nie tylko garnitury i marynarki. W ofercie mamy płaszcze, kurtki, koszule, spodnie, swetry, obuwie oraz inne akcesoria — mówi menedżer Recman.

OKIEM EKSPERTA

Gorzka pigułka

GRZEGORZ PILCH

prezes grupy Vistula

Zfirmą Recman nie mamy styczności, bo jesteśmy obecni w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców, w największych galeriach handlowych. Przebicie się na tym rynku, w najbardziej prestiżowych centrach, nie jest łatwe. Ale każdy może aspirować. Łatwo nie będzie też w kwestiach ekspansji zagranicznej. Vistula ma w tym zakresie doświadczenia sprzed lat, gdy próbowała sił na wschodzie, południu i zachodzie Europy. Działania te nie skończyły się sukcesem. Kategoryzacja tego segmentu działa w dwie strony. Lata temu czeski producent garniturów próbował sprzedawać w naszym kraju, ale Polacy nie chcieli kupować garniturów z czeską metką i firma się wycofała. Dziś wiemy, że dla Vistuli jeszcze sporo jest do zrobienia w kraju.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy