Refleksy

WS
opublikowano: 30-03-2007, 00:00

Al Kaida, sznurówki i seks na parkiecie

Z Londynu do Warszawy. Brytyjski obywatel, z pochodzenia Pakistańczyk. Zabrał gotówkę w czarnej foliówce — dla niepoznaki. Bo mówili: „przelewy znad Tamizy tam nie dochodzą” i że niebezpiecznie. No, raczej...

W banku siedział jak na szpilkach. Wszyscy się gapili. Śniada cera, pod pachą czarna paczka, ten akcent. Al Kaida! Elektrycznie było. By odreagować stres, przespacerował się: z Jerozolimskich w Marszałkowską i z powrotem. Co krok napotykał handlarzy sznurówek. Był święcie przekonany, że to w Polsce świetny interes, bo tylu ich…

Nieco już rozluźniony, opowiedział o nowej fazie zabaw w londyńskim City. O modzie na wolność. Nielegalne kluby — totalny off. Ceny umowne, zero paragonów, tylko gruby cash. Luksusowy alkohol, kopy koksu. Wykręcona muza i — co najważniejsze — seks na parkiecie, czyli tańce bez ograniczeń. Tak się bawi stolica — światowego biznesu.

Załatwił, co chciał i wrócił czym prędzej do siebie — potańczyć bez ograniczeń. Nie wiedział, że u nas też jest off. Na warszawskim parkiecie emocje sięgają zenitu. I seks jest. Byk z niedźwiedziem tańczą. Od dawna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: WS

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu