Refleksy: Ciemno wszędzie, głucho wszędzie

AdS
opublikowano: 26-10-2007, 00:00

Listopad. Oczywiście najlepsza pora na dziady. I nie chodzi tylko o lekturę dzieła wieszcza, ale i zwrot ku pogańskim obrzędom, które — jak powszechnie wiadomo (ale jak powszechnie — nie wiadomo, bo poziom nauczania

z roku na rok nurkuje coraz głębiej) — były dlań inspiracją. Dziady obchodzono dwa razy w roku: wiosną i jesienią — pozostałością po tych tradycjach jest Dzień Zaduszny.

Podczas dziadów Guślarz przywoływał dusze zmarłych, które nie mogły zaznać wiecznego spoczynku. Karmił je kaszą, miodem i jajami, by zapewnić sobie i lokalnej społeczności, jak byśmy dzisiaj określili, ich przychylność.

Pogańskie przesądy? Niekoniecznie. Już Jerzy Giedroyc zauważył, że polską polityką rządzą dwie trumny: Romana Dmowskiego i Józefa Piłsudskiego. Ich duchy przywołuje się nader często, ale niczym nie karmi. Raczej same stanowią karmę dla współczesnych nam liderów.

Obrzęd Dziadów wiązał się jednak z niebezpieczeństwem — zwabione przychodziły również upiory, na których przychylność nie było co liczyć. Nie dawały się odpędzić prostym „a kysz”.

No i mamy to, co mamy: po scenie politycznej grasują stada nieusuwalnych upiorów. Możemy mieć jedynie nadzieję, że poskutkuje nowe, proste i dobitne zaklęcie: „Spieprzaj, dziadu”. Wszak każda epoka ma swojego Guślarza...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AdS

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy