Refleksy: Polskie kino akcji

AdS
28-09-2007, 00:00

Za oceanem święci triumfy serial „24”, w którym agent Jack Bauer ratuje świat. Ma na to dobę, podzieloną na 24 godzinne odcinki serialu. Szyki krzyżuje mu agentka wroga we własnych szeregach — Nina Meyers. W Polsce wyglądałoby to mniej więcej tak:

Odcinki 1-6. Centrala dowiaduje się o szykowanym przez terrorystów zamachu. Jack Bauer wskakuje do taksówki. Żąda rachunku. Kasa fiskalna w taksówce nie działa. Bauer strzela. Ta kasa już nigdy nic nie wydrukuje... Zmiana planu. Skonsternowani terroryści — mieli wysadzić nowy terminal na Okęciu, ale na cholerę wysadzać pusty terminal?

Odcinki 7-18. Terroryści atakują samoloty. A Jack Bauer stoi. W korku. Płoną zbiorniki paliwa na lotnisku. A Jack Bauer stoi. Terroryści wysadzają wieżę kontrolną. A Jack Bauer stoi i patrzy na billboard „Stop wariatom drogowym”.

Odcinki 18-23. Terroryści pieką kartofle w pogorzelisku po hali odpraw. Bauer jest tuż-tuż, gdy dzwoni komórka. Śledztwo w sprawie lotniska przejęła inna prokuratura. Bauer jest wolny.

Odcinek 24. Poranne słońce oświetla gabinet ministra transportu. Wchodzi sekretarka: — Te dokumenty przetargowe na sieć dróg na EURO 2012 do natychmiastowej realizacji. Nina Meyers, uśmiechając się zalotnie, wychodzi z gabinetu z plikiem dokumentów. Niszczarka jest tuż — w korytarzu. No tak, szara sieć…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AdS

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Refleksy: Polskie kino akcji