Refleksy: W trybunalskim chruśniaku

WS
opublikowano: 25-05-2007, 00:00

W trybunalskim chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem

Zapodziani po głowy,

popijając kawę

Rozrywali zbudzoną w tej kadencji ustawę.

Palce mieli na oślep skrwawione jej sokiem.

Dorn złośnik huczał basem, wtaczał już armaty,

Rdzawe guzy na słońcu

grzał Mularczyk chory,

Złachmaniałej lewicy

skrzyły się wisiory,

I szedł tyłem na grzbiecie

jakiś Tusk kosmaty.

Duszno od ustępów,

które, szepcząc, rwali,

A szept ich tylko wówczas

ginął w szału toni,

Gdy wargami wygarniali

z podanej im dłoni

Owoce, przepojone wonią Aleksandra z grani.

I stała się lustracja

narzędziem pieszczoty

Tej pierwszej, tej zdziwionej,

która jak jelenie

Nie zna innych podniet,

prócz tej w IPN-ie,

I chce się wciąż powtarzać

dla własnej sromoty.

I nie wiem, jak się stało,

w którym oka mgnieniu,

Że puknąłem się

w środek spoconego czoła,

Porwałem oświadczenie

— pisane w skupieniu,

A obłęd lustracyjny

trwał wciąż dookoła.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: WS

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu