Reforma, czyli stop dla emigracji

Bartosz Krzyżaniak
31-10-2006, 00:00

Na spadek kosztów pracy na razie nie ma co liczyć. Waży się los kontrowersyjnego pomysłu waloryzacji rent i emerytur.

Bezrobocie, które spada szybciej, niż jeszcze niedawno przewidywali analitycy, może stopnieć jeszcze bardziej. Zdaniem Bogdana Sochy, wiceministra pracy, na koniec roku stopa bezrobocia może spaść poniżej 15 proc. (w końcu września wynosiła 15,2 proc.).

— Trudno powiedzieć, czy będzie to 14,9 proc., czy 14,8 proc. Nawet gdyby było 15 proc., to i tak będziemy zadowoleni — powiedział Bogdan Socha.

Mniej optymistyczne prognozy przedstawiła Anna Kalata, minister pracy. Jej zdaniem pod koniec roku bezrobocie może wzrosnąć, choć nie powinno przekroczyć 16 proc.

Chcą dać zarobić

Niezależnie od wyniku na koniec roku Polska pod względem wysokości bezrobocia wiedzie prym wśród europejskich państw. Na domiar złego, zdaniem Business Centre Club (BCC), następuje odpływ wykwalifikowanych pracowników z kraju.

— Główną przyczyną migracji są wynagrodzenia, które w Polsce stanowią 20-25 proc. płac w UE. Trudno się dziwić pracownikom, ale pracodawcy nie mogą podnosić pensji, skoro narzuty na pracę sięgają u nas 45-59 proc. — uważa Marek Goliszewski, prezes BCC.

Zdaniem Bogusława Piwowara, dyrektora Instytutu Lobbingu BCC, sposobem na zmianę tej sytuacji byłaby reforma finansów publicznych, dzięki której zmalałyby pozapłacowe koszty płacy.

— To powstrzymałoby emigrację zarobkową i pozwoliłoby przedsiębiorcom zwiększać wynagrodzenia — uważa Bogusław Piwowar.

Waloryzacja zagrożona

Kilka miesięcy temu projekt obniżenia składek (a tym samym kosztów pracy) zgłosiła Zyta Gilowska, wicepremier i minister finansów, jednak rząd zrezygnował z tego pomysłu. Zdaniem Teresy Guzelf, dyrektor Departamentu Ubezpieczeń Społecznych w Ministerstwie Pracy, jest to dziś niemożliwe. Stabilność systemu emerytalnego zachwiały m.in., niekorzystna relacja liczby ubezpieczonych płacących składki do liczby świadczeniobiorców, niska dzietność, wydłużające się życie Polaków, a także to, że świadczenia rosną szybciej niż płace.

Tymczasem, jak ujawniła minister Anna Kalata, w projekcie przyszłorocznego budżetu brakuje 660 mln zł na realizację corocznej waloryzacji rent i emerytur oraz likwidację tzw. starego portfela. Propozycja resortu zakłada coroczną waloryzację świadczeń o wskaźnik inflacji powiększony o 20 proc. wzrostu płac.

— Prowadzimy w tej sprawie rozmowy — mówi Anna Kalata.

Według Jeremiego Mordasewicza z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan (PKPP), pomysł resortu jest zły.

— To dodatkowe obciążenie budżetu około 3 mld zł — uważa ekspert PKPP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Reforma, czyli stop dla emigracji