Regulacyjny absurd w Europie

Jarosław Romanowski, dyrektor generalny KGHM ds. handlu i zabezpieczeń
opublikowano: 04-03-2011, 00:00

W 2006 roku Parlament Europejski wprowadził rozporządzenie dotyczące bezpiecznego stosowania chemikaliów i metali na terenie Unii Europejskiej. Celem rozporządzenia jest zapewnienie wysokiego poziomu ochrony zdrowia i środowiska oraz zapewnienie swobodnego obrotu substancjami na rynku wewnętrznym, przy jednoczesnym wsparciu konkurencyjności i innowacyjności. Nowa regulacja obejmuje rejestrację, ocenę oraz w niektórych przypadkach, udzielanie zezwoleń i ograniczenia handlu i stosowania używanych w przemyśle substancji. Cel regulacji jest wzniosły, ale można mieć wiele wątpliwości, czy nie będzie ona miała zbyt wielu negatywnych efektów ubocznych. Do końca 2010 roku dostosowywanie się firm do wymogów regulacji REACH było bezpłatne. Od początku tego roku, wprowadzenie nowych surowców do produkcji i obiegu w Unii Europejskiej będzie jednak kosztowało. To może mieć znaczenie dla rentowności przy obrocie metalami rzadkimi na Starym Kontynencie.

Już dzisiaj większość uczestników rynku zdaje sobie sprawę, że dostęp takich metali jak kobalt, ren czy selen, będzie warunkiem rozwoju i budowy gospodarek opartych na nowych technologiach. Największe ośrodki gospodarcze: Stany Zjednoczone, Unia Europejska i Chiny deklarują, że właśnie wspomaganie technologii high-tech będzie priorytetem w ich rozwoju. Jednak regulacje w tych regionach idą w różnych kierunkach. Chiny już kilka lat temu zdecydowały się na wprowadzenie ograniczeń eksportu metali rzadkich, a obecnie te restrykcje są coraz bardziej zwiększane. W tym samym czasie w Europie, żeby mieć możliwość handlu tytanem, firmy muszą najpierw zapłacić 5 proc. podatek importowy, a następnie zapłacić za pobranie surowca z magazynów portowych. Jak w takiej sytuacji Europa chce realizować program rozwoju nowoczesnych technologii i utrzymać konkurencyjność z Chinami? — to wiedzą chyba tylko unijni regulatorzy.

Doskonałym przykładem nietrafionej regulacji w obszarze surowcowym jest Szwecja. Kraj ten kilka lat temu wprowadził zakaz stosowania i handlowania kobaltem. Zaraz po uchwaleniu ustawy, Szwedzi zdali sobie jednak sprawę, że nie ma substytutu dla żółtego pigmentu z kobaltu, który jest wykorzystywany do produkcji ich narodowych flag. Błędy przy tworzeniu prawa pojawiają się często wtedy, gdy urzędnicy ignorują głos przemysłu, działającego według praw ekonomii. Oby podobna sytuacja jak w Szwecji, nie powtórzyła się w Europie, przy okazji wprowadzania regulacji REACH. To z pewnością wspomoże ochronę środowiska w Europie, ale może też doprowadzić do wycieku nowych technologii, opartych na zastosowaniu metali i innych surowców strategicznych, do krajów bardziej zorientowanych na biznes.

Jarosław Romanowski

dyrektor generalny KGHM ds. handlu i zabezpieczeń

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Romanowski, dyrektor generalny KGHM ds. handlu i zabezpieczeń

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu