Regulator uwolni ceny energii, sprzedawcy zacierają ręce

Agnieszka Berger
27-02-2008, 00:00

Prezes URE zapowiada, że za 10 miesięcy uwolni ceny energii dla odbiorców domowych. Najpierw ma być konkurencja, a ubodzy — pod ochroną.

Stawki za prąd nie muszą mocno wzrosnąć - przekonują eksperci

Prezes URE zapowiada, że za 10 miesięcy uwolni ceny energii dla odbiorców domowych. Najpierw ma być konkurencja, a ubodzy — pod ochroną.

Komunikat prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (URE) o pełnej liberalizacji rynku energii od 1 stycznia 2009 r. ucieszył branżę i ekspertów.

— Deklaracja prezesa URE o uwolnieniu cen dla gospodarstw domowych od początku przyszłego roku to dobra wiadomość. Cieszymy się, że stanowisko regulatora w tej sprawie jest stabilne. Zniesienie taryf przyniesie korzyści klientom, bo spowoduje podniesienie jakości usług i wzbogacenie ofert firm, a wzrost cen może być mniejszy, niż gdyby taryfowanie zostało utrzymane, bo konkurencja na rynku zahamuje podwyżki — uważa Mirosław Bieliński, prezes gdańskiej Energi.

Jego zdaniem, na liberalizacji skorzysta też branża.

— Doświadczenia z innych sektorów wskazują, że tam, gdzie następuje liberalizacja, rosną inwestycje, bo to rynek daje impulsy i pokazuje, gdzie warto inwestować — dodaje Mirosław Bieliński.

Z zapowiedzi URE cieszy się też szwedzki Vattenfall, właściciel gliwickiej spółki obrotu energią (dawnego GZE), choć bezpośrednio go nie dotyczy, bo klienci spółki już od 1 stycznia 2008 r. płacą za energię według cennika, który Vattenfall ustalił samodzielnie.

— To dobra wiadomość przede wszystkim dla klientów. Klienci na Śląsku, gdzie ceny nie są już regulowane, płacą niższe rachunki niż u innych dostawców na podstawie taryf zatwierdzanych przez URE — mówi Grzegorz Lot, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w Vattenfall Sales Poland.

Spółki obawiają się tylko, że oczekiwana przez regulatora ochrona ubogich klientów przed wzrostem cen może obciążyć firmy dostarczające energię, a za ich pośrednictwem — pozostałych odbiorców. Eksperci są przeciwni takim rozwiązaniom.

 

Domena państwa

— Ochrony najuboższych odbiorców absolutnie nie należy wiązać z działalnością firm energetycznych. Ochrona ta powinna być domeną państwa — najlepiej w powiązaniu z istniejącym systemem opieki społecznej. Taryfy socjalne u dostawców energii nie byłyby dobrym rozwiązaniem, jeśli rynek energii ma działać na zasadach wolnej konkurencji. Prawo energetyczne musi jedynie zapewnić, żeby każdy odbiorca miał od kogo kupić energię. Temu ma służyć instytucja sprzedawcy z urzędu — komentuje Jerzy Baehr z kancelarii prawnej WKB.

W Polskiej Grupie Energetycznej usłyszeliśmy, że bardzo skutecznym sposobem obniżania kosztów energii elektrycznej może być wybór odpowiedniej taryfy.

— Już obecnie niektóre spółki obrotu z naszej grupy oferują taryfy z tańszą energią w weekendy lub w nocy. To pozwala znacząco ograniczyć wydatki — przekonuje Dominika Tuzinek-Szynkowska, rzeczniczka PGE.

 

Ceny na wodzy

Czy po 1 stycznia 2009 r. indywidualnych odbiorców energii czekają kolejne podwyżki?

— Wszystko zależy od sytuacji na rynku hurtowym. Koszty wytwarzania energii raczej nie spadną. Jeśli nadal będą rosły ceny węgla, energia też podrożeje. Bardzo istotne są też obciążenia wytwórców związane z zakupem brakujących pozwoleń na emisję CO2. Pytanie, w jaki sposób dolicza je do swoich cen — mówi Grzegorz Lot.

Jego zdaniem, sprzedawcy nie będą windować cen, jeśli na rynku zapanuje prawdziwa konkurencja (łatwość zmiany dostawcy, standaryzacja umów i procedur). Niższym cenom sprzyjałoby też wzmocnienie konkurencji w hurcie, np. poprzez skierowanie 80 proc. obrotu na giełdę energii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Regulator uwolni ceny energii, sprzedawcy zacierają ręce