Rekord będzie na bank

Kamil Zatoński
27-11-2007, 00:00

Szykuje się najlepszy IV kwartał w historii spółek handlowych

Znakomite dane o dynamice sprzedaży detalicznej w październiku to kolejny zwiastun tego, że branża handlowa zanotuje rekordowe wyniki na finiszu roku. Skok przychodów i zysków firm z sektora będzie tym razem nie tylko konsekwencją sezonowości (czwarty kwartał ze względu na zakupy świąteczne jest tradycyjnie najlepszy), lecz także rosnących zarobków i wydatków konsumentów. Podobne tendencje można zaobserwować także m.in. za oceanem. Tam, mimo obaw Amerykanów o portfele, początek sezonu zakupów świątecznych — tzw. czarny piątek — przyniósł zwiększenie wydatków aż o 8,3 proc.

Tymczasem w październiku, według danych GUS, sprzedaż detaliczna wzrosła o 19,4 proc. Kolejny miesiąc z rzędu bardzo wysoką dynamikę — 29,9 proc. — odnotowano w segmencie włókien, obuwia i odzieży. Przedsiębiorcy bardzo dobrze oceniają perspektywy rynku. W październiku wskaźnik koniunktury wyniósł plus 15 (plus 11 przed miesiącem). Optymistów jest więc zdecydowanie więcej niż pesymistów, a lepszą ocenę przyszłości odnotowano tylko w branży meble, RTV i AGD.

Na boomie powinna zarobić zdecydowana większość giełdowych spółek z branży handlowej. Hierarchia w stawce pozostaje od dłuższego czasu praktycznie nienaruszona. Faworytem inwestorów jest LPP, które po słabszym 2006 r. wraca — głównie dzięki lepszemu wzornictwu i jakości towarów — do bardzo dobrej formy. Rentowność znacząco poprawił też Kruk, którego walory są jednak zdecydowanie bardziej podatne na wahania koniunktury. Warto również obserwować NFI EMF, który rozbudowuje sprzedaż za granicą, a w czwartym kwartale notuje bardzo wysokie zyski. Dobrze radzi sobie także Vistula, która po zmodernizowaniu salonów Galerii Centrum powinna osiągać jeszcze wyższe marże.

Tuż za czołówką plasuje się CCC, które rozczarowało rezultatami z trzeciego kwartału — zanotowano spadek zysku operacyjnego i netto. Analitycy DM PKO BP i Unicredit obawiają się, że spółce nie uda się wypracować zakładanego przez zarząd zysku netto (81 mln zł). Problem z realizacją planu ma też Gino Rossi. Wydatki na rozbudowę sieci sprzedaży i promocje mogą, zdaniem władz firmy, przejściowo obniżyć wyniki finansowe, tak, że konieczna będzie korekta prognozy zysku na ten rok (12,5 mln zł). Niezagrożony jest za to plan przychodów, który po 10 miesiącach wykonany jest w 87 proc.

Dopiero w przyszłym roku będzie można ocenić skutki zmian, które zaszły w Bytomiu i Próchniku. Ten pierwszy notuje dość niską dynamikę przychodów, nie najlepiej jest też z rentownością, a spora część zysków pochodzi z odpisów księgowych. Z kolei łódzka firma odzieżowa pośliznęła się na inwestycjach giełdowych, których ujemny wynik przyniósł znaczące pogłębienie strat netto. Wyższa sprzedaż nie przełożyła się też na razie na ograniczenie strat operacyjnych.

Kamil Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rekord będzie na bank