Czytasz dzięki

Religa niezadowolony z pozycji w sondażach, ale nie rezygnuje

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 22-08-2005, 17:31

Kandydat na prezydenta RP prof. Zbigniew Religa powiedział w poniedziałek, że jest niezadowolony i rozczarowany swoją niską pozycją w sondażach, ale mimo to nie zamierza się wycofać z walki o fotel prezydenta.

Kandydat na prezydenta RP prof. Zbigniew Religa powiedział w poniedziałek, że jest niezadowolony i rozczarowany swoją niską pozycją w sondażach, ale mimo to nie zamierza się wycofać z walki o fotel prezydenta.

    Według opublikowanego w poniedziałek przedwyborczego sondażu PBS, przeprowadzonego na zlecenie "Gazety Wyborczej" Religę poparłoby 5 proc. wyborców. Ubiegłotygodniowe sondaże PGB i TNS OBOP dają mu odpowiednio 6 i 7 proc., podczas gdy jeszcze kilka tygodni temu znany kardiochirurg był w gronie faworytów.

    "Jestem rozczarowany i niemile zaskoczony tą sytuacją, ale to jeszcze nie jest moment, żeby powiedzieć +poddaję się+ . Jestem jeszcze gotów do walki" - powiedział Religa dziennikarzom w Zabrzu.

     Podkreślił, że choć jest niezadowolony z  tej pozycji, to sondaże "zmieniają się z tygodnia na tydzień". "Bardzo niedawno marszałek Cimoszewicz był na pierwszym miejscu i przodował, dzisiaj jest marszałek Tusk. Półtora miesiąca temu ja byłem w tej czołówce. Ta właściwa kampania, jak widać, dopiero się zaczyna, jeszcze wiele może się wydarzyć. Nie zamierzam się wycofać" - dodał.

     Prof. Religa przyznał, że w przeciwieństwie do swoich konkurentów nie ma pieniędzy na drogą kampanię, w tym billboardy i spoty reklamowe w telewizji. Swoją kampanię opiera przede wszystkim na spotkaniach z wyborcami. "Niezwykle dużo mnie nauczyły, otwierają mi oczy na Polskę. Spotykam się z niezwykłą sympatią i akceptacją ludzi. Mają jedną wadę - nie mogę w ten sposób przekonać milionów ludzi, przekonuję tych, którzy są na sali. W związku z tym przełożenia na sondaże nie ma" - mówił.

     Religa opowiedział się za utrzymaniem w Polsce dwóch form edukacji na poziomie wyższym - studiów bezpłatnych i płatnych, ale w połączeniu z systemem korzystnych kredytów i stypendiów. Wykształcone społeczeństwo uznał za jeden z priorytetów rozwoju Polski, co musi - jak mówił - oznaczać zniesienie wszelkich barier w tym zakresie.

    "Liczba stypendiów dla uczących się ludzi w Polsce jest najmniejsza w Europie, wysokość stypendiów też jest najmniejsza w Europie. Człowiek z rodziny pijackiej czy ubogiej, który nie studiuje, bo nie ma pieniędzy, to skandaliczny obraz w cywilizowanym państwie. Państwo polskie powinno mieć cel - Polacy mają być wykształceni, za to ma ponosić odpowiedzialność" - powiedział.

     Jego zdaniem marszałek Sejmu Włodzimierz Cimoszewicz składając swoje oświadczenie majątkowe za 2001 r. - świadomie lub nie, ale mijał się z prawdą.

    "Czy zamierzał się mijać, czy nie - nie oceniam tego. Każdy z nas musiał to oświadczenie napisać, więc jeżeli nie napisał, bo zapomniał - jakkolwiek dziwaczne jest dla mnie zapomnienie o czymś co jest wartości 700 tys. zł, po prostu jest to mało prawdopodobne, ale zakładam jego dobrą wolę - zapomniał, to podsumowanie jest proste - mijał się z prawdą" - ocenił Religa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane