Religa: "S" związkiem odpowiedzialnym; liczę na porozumienie

opublikowano: 09-02-2007, 13:38

Minister zdrowia Zbigniew Religa ma nadzieję, iż "Solidarność" jest związkiem odpowiedzialnym i będzie starać się porozumieć ze stroną rządową.

Minister zdrowia Zbigniew Religa spotkał się w piątek ze związkowcami służby zdrowia z "Solidarności". Podkreślił, że ma nadzieję, iż "Solidarność" jest związkiem odpowiedzialnym i będzie starać się porozumieć ze stroną rządową, a nie zaogniać sytuację i protestować. Związkowcy czekają na kolejne spotkanie - 14 lutego. Jeśli nie przyniesie ono oczekiwanych przez nich efektów - grożą akcją protestacyjną.

W piątek w Warszawie odbyło się posiedzenie związkowców z "Solidarności" służby zdrowia, poświęcone ocenie dotychczasowej współpracy ze stroną rządową. W spotkaniu przez krótki czas uczestniczył minister zdrowia.

"Ustaliliśmy, że 14 lutego spotkamy się ponownie. Mamy wtedy podpisać porozumienie o działaniach naprawczych w służbie zdrowia w przyszłości" - powiedziała PAP po spotkaniu szefowa Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia, Maria Ochman.

"Chcemy mieć gwarancję, że będą ustawowe rozwiązania w sprawie podwyżek dla pracowników służby zdrowia, bo przyznane w ubiegłym roku podwyżki dotyczą jedynie 2007 r. Chcemy, by mająca powstać nowa sieć szpitali była bezpieczna dla pacjentów i pracowników, a więc - chcemy zapisów osłonowych dla nich" - tłumaczyła PAP Ochman.

Dodała, że związkowcy zgadzają się z ministrem zdrowia co do konieczności zamiany długów krótkoterminowych szpitali na długi długoterminowe. "Nie chcemy oddłużenia wprost, tak jak strona rządowa" - mówiła.

Zaznaczyła, że wszystkie uzgodnienia powinny być potwierdzone przez premiera i ministra finansów.

"Nie zakładamy scenariusza, że nie uda się dojść do porozumienia, ale gdyby jednak tak się stało - szybko podejmiemy decyzję o pogotowiu strajkowym" - zapowiedziała Maria Ochman.

Minister zdrowia około południa - w przerwie spotkania ze związkowcami - mówił dziennikarzom, że "+Solidarność+ jest związkiem odpowiedzialnym" i ma nadzieję, iż związkowcy wiedzą, że "teraz nie jest pora na protest". "Teraz, kiedy jest trudna sytuacja, potrzebna jest ciężka praca, szczególnie w szpitalach zadłużonych. Każdy dzień przerwy pracy w szpitalach, to przerwanie wykonywania umów z Narodowym Funduszem Zdrowia, a więc straty dla placówek. To pogarszałoby jeszcze ich sytuację finansową. Nie wyobrażam sobie, by można było działać przeciwko sobie" - mówił dziennikarzom Religa w warszawskiej siedzibie "S".

Odpowiadając na zarzuty, że pomoc rządowa w tym roku obejmie tylko osiem szpitali, szef resortu zdrowia zaznaczył, że wytłumaczył związkowcom, czym się kierował. "Wyjaśniłem, dlaczego właśnie te, a nie inne szpitale. Myślę, że moje uzasadnienie dla tego wyboru, przynajmniej dla części kolegów z +S+, będzie do zaakceptowania" - tłumaczył. Podkreślił, że związkowcy dopiero zaczęli rozmowy.

Religa, jak powiedział, liczy na porozumienie, bo wiele postulatów związkowców jest zbieżnych z jego programem. "Będziemy rozmawiać. Myślę, że łatwo dojdziemy do porozumienia" - powiedział.

"S" negatywnie oceniła ostatnią decyzję rządu o pomocy finansowej w wysokości 150 mln zł tylko dla ośmiu szpitali w kraju. Związek krytycznie ocenił też m.in. działalność powołanego w ubiegłym roku przez premiera międzyresortowego zespołu, który miał wypracować mechanizmy wynagradzania pracowników służby zdrowia. Zespół skończył prace z końcem stycznia. Propozycja Ministerstwa Zdrowia, by stosować punktową ocenę wartości poszczególnych zawodów medycznych, nie spodobała się związkowcom; uznali ją za mało konkretną i dlatego niemożliwą do realizacji.
(PAP)

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane