Remont w Signal Idunie potrwa dłużej

Mariusz Gawrychowski
opublikowano: 21-03-2013, 00:00

W 2012 r. ubezpieczyciel miał 21 mln zł straty. Jest szansa, że w tym roku wyjdzie na plus.

Niemieckich właścicieli Signal Iduny — ubezpieczyciela specjalizującego się w sprzedaży polis medycznych — czeka 12. rok dokładania do biznesu w Polsce. Mimo że ponad rok temu ściągnęli nowego menedżera, który ma postawić ich spółki na nogi, to wygląda na to, że remont polskiego biznesu potrwa dłużej.

— Żeby wyjść na prostą, musieliśmy wykonać najpierw żmudną pracę optymalizacji produktów i usprawniania procesów — mówi Jan Myszkowski, szef Signal Iduny w Polsce.

Obie spółki pogłębił swoje straty w porównaniu z 2011 r. Spółka majątkowa miała blisko 20 mln zł na minusie (przy 55 mln zł przypisu) wobec 14 mln zł rok wcześniej. Natomiast w spółce życiowej strata urosła do 2 mln zł. Jan Myszkowski tłumaczy, że większe straty to efekt inwestycji w swój biznes, które ubezpieczyciel przeprowadził w ubiegłym roku. Zainwestował w zmianę produktów, marketing i usprawnienie sprzedaży. Efekty widać już na początku tego roku i w ostatnim kwartale grupa może wyjść na plus.

— Ten rok uda nam się zakończyć zyskiem, jeśli uruchomimy jeden z dużych projektów, nad którym trwają obecnie intensywne prace — twierdzi prezes. Kierowana przez niego firma pracuje nad rozwojem nowych kanałów sprzedaży. Rozmawia

z instytucjami finansowymi, telekomami, firmami energetycznymi i innymi podmiotami, które mają duże bazy klientów. Jest bliska dopięcia umów z pierwszymi partnerami. Każda z nich będzie szansą dla ubezpieczyciela na zwiększenie biznesu.

Signal Iduna potrzebuje bowiem skali — sama sprzedaż ubezpieczeń zdrowotnych jej na razie nie zapewni, natomiast pozostałe nogi w ostatnim roku miały problemy. W segmencie turystycznym ze względu na rosnące ryzyko ubezpieczyciel pożegnał się z częścią biur podróży. W polisach życiowych zakończył współpracę z dużym partnerem, który dostarczał mu około 40 proc. portfela.

Dziury po nim nie udało się do końca zasypać, co tłumaczy prawie 10-procentowy spadek zebranej składki. Główną bolączką ubezpieczeń zdrowotnych jest brak przepisów, które umożliwiłyby rozwój rynku. Jan Myszkowski wierzy, że mogą one pojawić się w tym roku, co pozytywnie wpłynęłoby na biznes Signal Iduny. Jest to bowiem jeden z nielicznych na polskim rynku podmiotów wyspecjalizowanych w sprzedaży polis zdrowotnych.

Inne to np. polska Medica czy też brytyjski gigant Bupa, który wchodzi nad Wisłę przez zakup Lux Medu. Rok temu na łamach „BP” prezes Signal Iduny zapowiadał inwestycję w budowę placówek medycznych. Własna sieć miała dać ubezpieczycielowi przewagę nad konkurencją. Projekt został wstrzymany ze względu na konieczność restrukturyzacji firmy.

— Cały czas jesteśmy w kontakcie z podmiotami, które chcą nam sprzedać lub z nami wybudować placówki medyczne. Dobrym momentem na powrót do tego planu będzie wówczas, kiedy Singal Iduna stanie się rentowna — mówi Jan Myszkowski. Nie wiadomo, ile ubezpieczyciel może wyłożyć na takie inwestycje. W tym roku niemiecki właściciel dokapitalizuje go 14 mln zł. Prezes zapowiada, że chce, aby inwestycje w rozwój zwiększyły się w momencie, kiedy obie spółki zaczną przynosić zyski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu