Resort gospodarki robi firmy w konia

Małgorzata Grzegorczyk
16-02-2005, 00:00

Aby otrzymać dofinansowanie do inwestycji, trzeba prawidłowo wypełnić wniosek. Bywa to trudne, gdy w ostatniej chwili zmienia się zasady gry.

Jak podzielić 330 mln zł między niemal 1500 firm, z których każda w ramach ustawy o finansowym wspieraniu inwestycji wnioskuje o wsparcie rzędu kilku-kilkunastu milionów złotych? Jest sposób — należy odrzucić maksymalnie dużo wniosków.

Bieg przez płotki

Nie dość że wypełnienie wniosku przypomina tor przeszkód, to jest to tor ze zmieniającymi się przeszkodami, o czym poinformował czytelnik „Pulsu Biznesu” po ukazaniu się artykułu o firmach, które otrzymały wsparcie („PB” z 2.02.2005 r.).

— Do 28 czerwca 2004 r. obowiązywała instrukcja wypełniania wniosków ze stycznia, gdzie jest wyraźnie zapisane, że kopie dokumentów przedsiębiorca poświadcza za zgodność z oryginałem. Dwa dni przed ostatecznym terminem składania wniosków ministerstwo po cichu zamieściło na stronie WWW nową instrukcję, zgodnie z którą załączniki muszą być w oryginale lub potwierdzone przez notariusza. Złożyłem wniosek 25 czerwca. Cała sytuacja była zaskoczeniem prawie dla wszystkich, oprócz tych, którzy zwlekali do ostatniego dnia, i tych, co byli „dobrze poinformowani” — napisał czytelnik „PB”.

— Spośród około 550 wniosków, które zostały odrzucone po ocenie formalnoprawnej, tylko w przypadku 20 jedynym powodem był brak oryginałów (lub notarialnie uwierzytelnionych kopii — przyp. red.) odpisu z KRS i zaświadczeń z urzędu skarbowego i ZUS — bagatelizuje Elżbieta Paradowska, dyrektor Departamentu Instrumentów Finansowych Ministerstwa Gospodarki i Pracy.

Jeszcze 10 dni temu pani dyrektor informowała „PB”, że „po wstępnej weryfikacji pod względem formalnoprawnym przyjęto w lutym 272 wnioski, a w czerwcu 214 wniosków kwalifikujących się do oceny merytorycznej”, co oznaczałoby, że odrzucono 952.

Różne stanowiska

Elżbieta Paradowska informuje też, że zgodnie z ustawą o notariacie, gdy szczególny przepis prawa nie wskazuje sposobu uwierzytelniania, jedynie potwierdzenie przez notariusza nadaje dokumentowi charakter urzędowy. Sugeruje, że tak było od zawsze.

— Ani nowelizacja ustawy, ani akty wykonawcze do ustawy nie były zmieniane w przedmiotowym zakresie — twierdzi Elżbieta Paradowska.

Zastrzega jednak, że instrukcja wypełniania wniosku została zamieszczona na stronie internetowej przez inny departament.

Ciekawe, że co innego ministerstwo odpowiedziało Ernst & Young, firmie konsultingowej, która zajmuje się składaniem wniosków w imieniu przedsiębiorców.

— Nieco przypadkiem odkryliśmy wymóg notarialnego poświadczania wszystkich dokumentów. Resort wyjaśnił, że notarialne poświadczenie jest konieczne, bo Rządowe Centrum Legislacji zwróciło uwagę, iż dokumenty poświadczane przez przedsiębiorców za zgodność z oryginałem nie mają żadnej wagi – mówi Magdalena Burnat-Mikosz, szefowa działu doradztwa europejskiego w Ernst & Young.

Pułapki ministerstwa

Oprócz zmieniających się wymogów wniosek bywa odrzucony, bo w przeliczeniach stosowano niewłaściwy kurs euro albo gdzieś brakuje podpisu prezesa. Czasem urzędnik po prostu nie zauważa dokumentu. Niekiedy przedsiębiorcy trudzą się nadaremnie i spełniają wymóg, którego ministerstwo nie egzekwuje.

— Wymagano od przedsiębiorców spełniania przepisów BHP zgodnych z dyrektywami UE, z których część nie była jeszcze w Polsce wprowadzona, bo mieliśmy na nie okresy przejściowe. Zapytaliśmy o to ministerstwo gospodarki i pod koniec czerwca otrzymaliśmy wyjaśnienie, że załącznik nie jest obowiązkowy — mówi szefowa działu w Ernst & Young.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Resort gospodarki robi firmy w konia